8 sierpnia 2017

Od Tobirayi Cd Tehane


Dziewczyna odmówiła mojej pomocy. No ok, jak sobie chce. Nie będę się narzucać. Rzuciła się ponownie w wir walki, zaś ja patrzyłem spod przymrużonych oczu, jak ciemnowłosa wiruje pośród pomiotów, zabijając jednego po drugim. Wykrzykiwała imiona z każdym kolejnym trupem. Chyba podeszła do tego zbyt emocjonalnie, jednak nie będę się w to mieszać. To w sumie nie moja sprawa. Sam mam dla kogo i za kogo walczyć, więc po części ją rozumiem.
Ruszyłem w końcu swoje cztery litery i chwyciłem za broń. Mnie jedna katana w zupełności wystarczyła. Mam przecież jeszcze moją nadludzką siłę i magię. Jednak przy tej dziewczynie nie odkryję wszystkich swoich asów. Trzeba coś zachować na zaś. Walczyliśmy dzielnie. Pomiotów ubywało, na całe szczęście i to mnie bardzo cieszyło. Mam nadzieję, że moim młodszym braciom udało się znaleźć Sor. Jej zagrania, nie wiem czym spowodowane, ale na pewno miało jakiś głębszy sens. Ona nie robi niczego niepnzemyślanie. Cóż, prędzej czy później się tego dowiem. Pokonywanie tych pokrak-pomiotów nie sprawiało mi żadnych trudności. Nie byli dla mnie żadnym wyzwaniem. Czasami jakiemuś udało się mnie drasnąć, jednak to tylko nic nieznaczące zacięcia. Podszedłem do ciemnoskórej dziewczyny, kiedy ta pozbawiała głowy ostatniego pomiota.
-- Nieźle walczysz, choć musisz jeszcze sporo poćwiczyć. -- Wystawiłem rękę ku młodej damie, by się z nią przywitać, jak przystało na szlachcica. -- Tobiraya Dreyar -- rzekłem, po czym lekko się ukłoniłem, posyłając jej lekki uśmiech. Siostra i żona twierdzą, że pomimo mojej dużej postury, ludzie się mnie nie boją, ponieważ przypominam misia. Taa...
Jestem niedźwiedziem, z którym można pożartować, wypić, ale jak ktoś przekroczy granice, to przestaję być minutki.

< Tehane? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz