Słońce raziło coraz bardziej w oczy, dlatego poprawiłem okulary przeciwsłoneczne na sobie. Słowa Alvara rozbawiły mnie. No tak, to że kręcę się po Akademii może świadczyć o tym, że jestem jeźdźcem. Natomiast prawda jest inna, ale wybaczę tą pomyłkę facetowi. Zaśmiałem się pod nosem głośniej, jednocześnie wyczuwając zbliżającego się Oktaya w naszą stronę, ktoś mu nawet towarzyszył. Alvar spojrzał na mnie mrużąc oczy.
-- Muszę cię wyprowadzić z błędu. Ja nie jestem jeźdźcem, tylko matematykiem. Dwoje mojego młodszego rodzeństwa jest jeźdźcami. Twój plan może i wy wypalił, jednak trochę za późno na jego realizację. Jeden z głównych celów... chyba zwiał.
< Alvar? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz