3 grudnia 2017

Od Black Arrow




Ostatnie dni były dość ciekawe.. Pojawienie się Simona.. Zaufanie jakim darzy go Soraya, to może być nie bezpieczne..ale ale widziałam jak Simon na nią patrzył, jak w stosunku do niej się zachowuje.. On ją kocha.. kocha na prawdę.. Tak jak nigdy nie kochał mnie. Z jednej strony cieszyłam się, że darzy tak wielkim uczuciem Sorayę, a z drugiej bałam się o nią.. Co jeśli Simon'owi znowu coś się stanie i wpadnie w furię? Można mieć tylko nadzieję, że tak się nie stanie.
Co ze mną? Stałam się..zdecydowanie..większa, można tak powiedzieć. Dziecko, które noszę w sobie lada moment może upomnieć się o przyjście na świat. Bałam się.. bałam się, że znowu mogę urodzić je martwe.. że nie dożyje.. Ale staram się myśleć pozytywnie. Wspierają nas..mnie i Oktaya wszyscy, a on najbardziej mnie, za co jestem mu bardzo wdzięczna.
---
Weszłam schodami do góry, wracałam właśnie ze spotkania z Falcomem, musieliśmy wiele sobie omówić i wytłumaczyć. Na szczęście zrozumiał mnie i nawet chce być ojcem chrzestnym dziecka. Jestem po prostu szczęśliwa.. a będę jeszcze szczęśliwsza gdy dziecko urodzi się zdrowe i silne.
Rozmawialiśmy z Adris o tym, co w moim rodzie zdarza się od wieków.. Że ciąża u nas jest cudem..co dopiero urodzenie żywego dziecka, które przetrwałoby dalszą część życia.
Zostałam poddana badaniom.. wykazały, że niosę w sobie ten nieodpowiedni gen. Nie byłam zaskoczona, przecież jestem z czystej linii mojego rodu..Po za tym już raz straciłam dziecko, o czym już Oktay się dowiedział podczas naszej rozmowy z Adris.
W związku z tym, nie będzie łatwo podczas porodu.. Muszę być pod czyjąś obserwacją 24 na dobę, gdyby coś zaczęło się dziać.
<Ktoś?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz