26 grudnia 2017

Od Dantego Cd Dorian




Dzisiaj stwierdziłem kategorycznie, iż mój najlepszy przyjaciel, niejaki Dorian Axall, to zwykły prostak oraz  pieprzony idiota i farciarz. Jak mógł polecieć do miasta, w biały dzień, wydać fortunę na jedzenie i chlanie, i nie zostać zauważonym przez nikogo?! Zazwyczaj puszy się niczym paw, zwraca uwagę wszystkich tylko na siebie, mając jednocześnie innych głęboko w poważaniu. Cały Dorian... Ja się tylko kurwa zastanawiam, jak Mercy mogła za niego wyjść?! Jak, się pytam?! To już chyba pozostanie dla mnie gorzko słodką tajemnicą na wieki.
Kolejny fakt, który wpędził mnie w stan dzikiej furii to to, iż moja siostrzenica Soraya prowadzi się z upadłym aniołem. Pewnie ten gad ją omotał. Biedna cierpiała po stracie tego całego Oriona, a ten.. jak mu tam.. Szymon..? Simon! O, właśnie. Znalazł się pocieszyciel. Na bank zaciągnął ją do łóżka. Dziewczyna do brzydkich nie należy, a śmiało mogę stwierdzić, iż jest na co popatrzeć. Gdybym nie był jej wujem, sam zakręciłbym się wokół takiej sztuki. Ma dziewczyna kształty! O matko, te piersi... Usta, pełne i ciemno malinowe... I nogi, takie zgrabne... Oooo, stop Dante, stop! To twoja siostrzenica, stary baranie. Pamiętaj! Musisz ją chronić przed takimi, jak ty. Dziewczyna jeszcze nie zna życia.
-- To co, idziemy do Akademii? -- spytał Dorian, gdy skończył poić swego konia.
-- Tak. Nadszedł czas działać....


< Pryki idą... Idą...! > 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz