Soraya wyglądała jak bogini, królowa..którą dla mnie była.
Dokończyłem danie i uśmiechnąłem się ciepło do Sor, nadal nie mogłem oderwać od niej wzroku. Jednak rozejrzałem się dookoła.. patrzyłem na wodę, las, który z każdej strony otaczał te cudowne miejsce, mój dom.. po czym wróciłem do czarnych niczym smoła oczu, do oczu, które skradły mnie od pierwszej chwili.
-Jeszcze wiele o mnie nie wiesz. Ukrywam dużo rzeczy, czy umiejętności, nawet przed samym sobą. Ale myślę, iż z czasem odkryjesz co we mnie tkwi, a ja odkryję to w tobie-powiedziałem nie spuszczając jej z oczu. Gdy Soraya skończyła posiłek, uniosłem się i podszedłem do niej, wystawiając dłoń w jej stronę. Spojrzała na mnie pytająco, ale mimo wszystko podała swoją dłoń. Pomogłem jej wstać po czym ją przyciągnąłem do siebie bez żadnych przeszkód.
-Zatańczysz ze mną?-zapytałem. Ta jakby zaniemówiła, widziałem iż stała się lekko spięta. Czyżby taniec nie był jej mocną stroną?
-Simon..nie ma nawet muzyki-starała się wykręcić, ale ja mam swoje sztuczki. Wyciągnąłem rękę w stronę wiszących białych dzwonków, kwiat zalśnił, a z jego wnętrza wysypał się złoty pył, który wchłonął w instrumenty, tworząc muzykę.
Objąłem Sor w talii i spojrzałem jej w oczy, ta patrzyła jak zaczarowana na instrumenty, które same tworzyły muzykę.
<Soraya?>
Dokończyłem danie i uśmiechnąłem się ciepło do Sor, nadal nie mogłem oderwać od niej wzroku. Jednak rozejrzałem się dookoła.. patrzyłem na wodę, las, który z każdej strony otaczał te cudowne miejsce, mój dom.. po czym wróciłem do czarnych niczym smoła oczu, do oczu, które skradły mnie od pierwszej chwili.
-Jeszcze wiele o mnie nie wiesz. Ukrywam dużo rzeczy, czy umiejętności, nawet przed samym sobą. Ale myślę, iż z czasem odkryjesz co we mnie tkwi, a ja odkryję to w tobie-powiedziałem nie spuszczając jej z oczu. Gdy Soraya skończyła posiłek, uniosłem się i podszedłem do niej, wystawiając dłoń w jej stronę. Spojrzała na mnie pytająco, ale mimo wszystko podała swoją dłoń. Pomogłem jej wstać po czym ją przyciągnąłem do siebie bez żadnych przeszkód.
-Zatańczysz ze mną?-zapytałem. Ta jakby zaniemówiła, widziałem iż stała się lekko spięta. Czyżby taniec nie był jej mocną stroną?
-Simon..nie ma nawet muzyki-starała się wykręcić, ale ja mam swoje sztuczki. Wyciągnąłem rękę w stronę wiszących białych dzwonków, kwiat zalśnił, a z jego wnętrza wysypał się złoty pył, który wchłonął w instrumenty, tworząc muzykę.
Objąłem Sor w talii i spojrzałem jej w oczy, ta patrzyła jak zaczarowana na instrumenty, które same tworzyły muzykę.
<Soraya?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz