27 grudnia 2017

Od Eshi Cd. Armaro (Wyklucie Smoka)




Obudziłam się z potwornym bólem głowy. Spróbowałam wstać ale po chwili upadłam na podłogę. Wszystko mi się przypomniało. Podniosłam głowę i rozejrzałam  się dookoła. Byłam w Akademii. A dokładniej w Sali Uzdrowicielskiej. Czyli to jednak nie był sen. Z trudem uniosłam się na łokciach. Wtem o czymś sobie przypomniałam.


Mimo potwornego bólu spowodowanego wyssaniem mojego Ki poderwałam się na równe nogi. Zrobiłam parę chwiejnych kroków, po czym musiałam podeprzeć się o ścianę. Następnie rozpoczęłam rzmudną wędrówkę do mojej komnaty.
Po jakiejś godzinie wreszcie dotarłam do pokoju. Doszczętnie wyczerpana otworzyłam drzwi i zwaliłam się na posłanie. Chciałam teraz tylko zasnąć. Ale nie mogłam. Z jękiem protestu wstałam z miękkiego łóżka i podeszłam do smoczego jaja leżącego po drugiej stronie. Wzięłam je w ramiona, ponownie rzucając się na łóżko.

- Już jestem. Przepraszam, że musiałeś czekać - szeptałam delikatnie gładząc ciepłą powierzchnię jaja.


Nagle w pokoju rozległ się cichy dźwięk "chrup". Rozejrzałam się bacznie, ale niczego niepokojącego nie dostrzegłam. Po chwili ponownie dało się słyszeć "chrup". Tym razem odgłos był głośniejszy, a skorupa jaja, które trzymałam w objęciach, powoli zaczęła pękać. Najpierw pojawiła się jedna rysa. Następnie druga. I nagle zgrzyt! I cała powierzchnia jaja pokryła się siateczką pęknięć. Patrzyłam na te narodziny uważnie, bacząc czy maluchowi nie przyda się jakaś pomoc.
Wtem rozległ się głośny trzask i pojawiła się pierwsza dziura, z której zaraz zaczęło wydobywać się oślepiające światło. Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko. Jajo pękło na pół, a ze środka, z trudem wyczołgał się mały, uroczy smoczek. Ziewnął szeroko, a z jego otwartego pyszczka wydobył się strumień światła. Maluch w pierwszej chwili wystraszył się tego, ale nie minęła minuta, a już hasał w najlepsze po całym moim łóżku, bawiąc się wytwarzanym przez siebie snopem światła.

* Dwa dni później *

Właśnie leżałam na moim łóżku ze smoczkiem na brzuchu, który podgryzał moje palce gdy poczułam znajome Ki. Facet pewnie przyszedł tu, żeby usunąć mi pamięć. Oj ze mną tak łatwo ci nie pójdzie. Byłam Ishiki. Co oznacza, że praktycznie nie możliwe było skasowanie mojej pamięci. A w szczególności jeśli chodzi o Ki. Usiadłam więc spokojnie po turecku i czekałam na tchórza.

< Tchórzu? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz