Zamurowało mnie na moment. Moje ciało spięło się, dłonie zaczęły się pocić. Nie wydobyłam z siebie już ani jednego słowa. Patrzyłam na instrumenty, z których wydobywały się przyjemne dla ucha dźwięki. Simon zaczął kołysać nami delikatnie w tan muzyki, jednak ja wyplątałam się delikatnie z jego objęć.
-- Simon.. to... nie jest za dobry pomysł. Nie umiem tańczyć walca... -- dokończyłam już niemal szeptem. Wstyd mi było się przyznać Simonowi, że nie potrafię tak prostej czynności. -- Chyba.. popsułam nastrój, przepraszam. -- Chwyciłam się za ramię, jednocześnie spuszczając wzrok. -- Jeśli cię to pocieszy, to wolę inny rodzaj tańca. Dla mnie to forma treningu, nie rozrywki.
Westchnęłam ciężko. Sięgnęłam do włosów, po czym jednym płynnym ruchem rozplątałam je ze swojej wstążki. -- Posłuchaj... Ja nie jestem taka. Takie klimaty to nie moja bajka. Jestem typem chłopczycy, która lubi siedzieć w dresie, naprawić motor, nauczyć się czegoś nowego, pomachać kataną... Nie pogardzę imprezą... To jestem prawdziwa ja. Nie księżniczka, która szuka rycerza w lśniącej zbroi, a nudna pani profesor, zabijaka. Jeszcze raz bardzo cię przepraszam. Nauczyłam bym walca, ale... Jakoś nie umiem, no...
Podeszłam do Simona i objęłam go za szyję.
-- Jeśli ci to nie przeszkadza, to... może... Nauczysz mnie jak się rozluźnić w walcu?
< Simon? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz