26 grudnia 2017

GWIEZDNE SPOTKANIE part 7




Zwierzak przemówił do mnie nie okazując mi należytego szacunku. Postanowiłam mu to jednak wybaczyć. Z pewnością jest to gwiezdne stworzenie. Pierwszy raz widzę takie na oczy, aczkolwiek to nie usprawiedliwia go. Powinien znać swoje miejsce. Obróciłam się przodem do zwierzęcia, zdjęłam z nosa ciemne okulary, obdarzając mojego "rozmówcę" twardym spojrzeniem. Kotopodobne coś również tak na mnie spojrzało. Bez problemu wyczułam jego gwiezdną aurę. Tak samo jak tą sztuczną należącą do Różowej. Młoda oddaliła się ode mnie, było widać gołym okiem, że się mnie boi. Cała ta sytuacja i mnie wydała się dziwna, to trzeba przyznać rację.
-- Irytujesz mnie -- rzuciłam zimnym tonem do kotopsa. Następnie swoją cenną uwagę przeniosłam na Różową, do której uśmiechnęłam się przyjaźnie. -- Wygląda na to, że przeniosłam się do innego wymiaru. Musiałam aktywować portal, gdy rzuciłam książką o ścianę. Moja magia podziałała na zaklęcia w księdze... No nic, jakoś to będzie. --Machnęłam ręką niedbale, kompletnie nie przejmując się tym, że znowu nawywijałam. -- A co się tyczy ciebie... podejrzana łasico... Uważaj do kogo mówisz...  Tą chwilową niesubordynację ci wybaczam, jednak drugi raz nie licz na moją łaskę -- rzekłam zarzucając włosami do tyłu. Ich blask oślepił mini mutanta, co było moim zamiarem. -- Oczywiście, że to nie jest rodowa Gwiezdna i doskonale to wiem. W przeciwieństwie do mnie ona jest tylko w połowie gwiezdnym bytem. Prawdziwi Gwiezdni rodzą się w kosmosie, wśród gwiazd i sami poniekąd nimi są. A co do ciebie, Różowa, w moim wymiarze to ja układam gwiazdozbiory. I to nie tylko kilka, ale wszystkie w całej galaktyce. Tworzą tarczę, którą kontroluję wraz z moim bratem, Tsarem Lunarem. -- Znowu spojrzałam na zwierzaka. Tym razem jednak z wyższością. -- Twoim królem, zwierzaku. Także radziłabym ci się zamknąć, bo inaczej ci w tym pomogę, i skoro mówię, że Różowa to moja siostra, to tak właśnie jest. A dokładniej mówiąc, jest moim pobratymcem poprzez magię.
Rozejrzałam się po niebie jeszcze raz. Chyba będę musiała tej dziewczynie wszystko opowiedzieć. Wyjaśnić, kim tak w rzeczywistości jest. I jak potężna może być, jeśli zacznie się uczyć. Lecz najpierw, muszę zdobyć jej zaufanie. Pokazać, że nie jestem dla niej zagrożeniem. Nigdy bym nie skrzywdziła kogoś mnie podobnego.
-- No dobrze. Zacznijmy jeszcze raz... -- oddaliłam się od Różowej na odległość dwóch metrów. Uniosłam dłonie tak, by ich otwarte wnętrza były widoczne dla dziewczyny. -- Możesz mi mówić Mo, lub Manen. Jak wolisz. Moje prawdziwe imię jednak to Stellarum. -- Pstryknęłam palcami, a na mojej głowie pojawiła się gwiezdna korona z dwunastu gwiazd zodiakalnych. -- Tam, skąd pochodzę, jestem Tsariną. Władam wszystkimi gwiazdami w galaktyce, a także tymi poza nią. Strzegę planety i ludzi, chroniąc ich życie od wielu wieków. Nie musisz się mnie obawiać. Trafiłam tu przez przypadek. A ty? Jak masz na imię? Może chcesz się udać na ciemniejszą stronę księżyca, tam opowiem ci wszystko co tylko zechcesz i pokażę, że mówię prawdę.


< AKIRA? > 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz