26 grudnia 2017

GWIEZDNE SPOTKANIE part 2




Latałam pośród nocnego nieba z Kou i Miette. Zaspany Kyubey wisiał na moim ramieniu. Wiedziałam, że dla niego jest już pora snu, więc nie miałam zamiaru dzisiaj szaleć. Kou stała na moich plecach, a różowy, kotopodobny zwierzak leciał obok mnie, pozostawiając za sobą gwieździstą drogę jak ja. Nagle zatrzymałam się przy wzgórzu, patrząc na księżyc. Taki piękny, ale... Coś dzisiaj wisiało w powietrzu. Miette i Kou wtuliły się we mnie, co wywołało lekki uśmiech na mojej twarzy. Usiadłam na wysokiej skale. Eiju nagle jak oparzony podniósł głowę i zaczął wymachiwać swoim ogonem. Coś było nie tak. Zaczął się rozglądać.
-Hoshiko... Coś jest nie tak... -powiedział i zaczepił się o mnie swoimi pazurami. -Leć, poprowadzę cię, ale miej łuk w pogotowiu.
Złapałam za niewielką, kryształową różę przypiętą przy moim pasie, a ta przemieniła się w piękny łuk, bez którego czułam się jak bez ręki. Kyubey wskazał mi drogę, a ja naciągając cięciwę magicznego łuku, ruszyłam w kierunku pokazanym przez mojego towarzysza. Coś musiało być na rzeczy, skoro Eiju był taki czujny...
---
Stanęłam w bliżej nieokreślonym miejscu. Mimo braku chmur i dużym świetle rzucanym przez księżyc, nie udało mi się dojrzeć gdzie jestem. Moje pupile stanęły za mną, a Kyubey nadal czatował obok. Miette była gotowa użyć swoich magicznych, ochronnych baniek. Z przygotowanym i "naładowanym" łukiem zbliżyłam się do dziwnego portalu, który pojawił się tu znikąd. Przynajmniej tak podejrzewałam, bo takie przejście na pewno nie zostałoby niedostrzeżone. Przyglądałam się lekko zdenerwowana. Na moich plecach pojawiły się białe skrzydła. Przybrałam wygląd bardziej agresywnej czarodziejki. Spojrzałam na swój Kryształ Duszy, modląc się, aby temu nic się nie stało.
<Moon?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz