26 grudnia 2017

GWIEZDNE SPOTKANIE part 9




Uśmiechnęłam się promiennie do Różowej, ukazując swoje kosmicznie lśniące zęby.
-- Oczywiście. Pytaj o co tylko chcesz. Nauczę cię wszystkiego! Na początek sprawdzimy twój pył.., ale to może lepiej na górze. -- Wyciągnęłam rękę w stronę dziewczyny, nadal szeroko się uśmiechając. -- Chodź, pokażę ci coś. Dowód, że mówię prawdę.
Gdy Hoshiko ujęła moją bladą dłoń pociągnęłam ją ku sobie, po czym razem ruszyłyśmy w stronę gwiazd. Do naszego wspólnego domu. Ten gad na jej ramieniu zaczął żywo protestować, jednak dzięki mojemu pyłowi jego pyszczek się zamknął. Zachichotałam pod nosem. Docierałyśmy do granicy, zaraz miałyśmy przejść linię, która oddzielała śmiertelnych od Gwiezdnych. Przynajmniej w moim wymiarze tak jest. Jak tylko grawitacja przestała nas ograniczać puściłam Różową i popędziłam gwiazdom na przywitanie. Zawołałam wesoło w gwiezdnym języku pozdrowienie na całe gardło. W odpowiedzi usłyszałam szept miliardów gwiazd. Ich łagodna łuna otuliła mnie i Hoshi, witając się z nami na  swój sposób. Tak jak myślałam, to nie były MOJE gwiazdy, a mimo to czułam, że ucieszyły się na mój widok. Uniosłam dłonie przed sobą. Między nimi zabłyszczał potężnym blaskiem gwiezdny pył wraz z światłem. Gdy złączyłam obie ręce blask zniknął, aczkolwiek, jak tylko otworzyłam szeroko dłonie światło jaśniejsze od słońca wypełniło pół galaktyki. Nowo zrodzona gwiazda wstąpiła między swoje siostry, jaśniejąc wraz z nimi. 
-- Daję ci imię Ayu. Obyś lśniła jak najdłużej. No dalej Różowa! Ścigamy się na ciemną stronę księżyca? -- krzyknęłam zaczepnie do dziewczyny. Korona na mojej głowie zniknęła, tak samo jak okulary przeciwsłoneczne. -- Lekcja pierwsza! Latanie z prędkością światła! -- rzuciłam wesoło i... już mnie nie było.


< AKIRA? > 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz