31 grudnia 2017

Od Ariany






Obudziłam się cała mokra.. Moje całe ciało, pokryte dreszczami drżało, nie umiałam tego powstrzymać.. Nie wiedziałam co się dzieje ze mną od kilku dni.
Moja klatka piersiowa szybko się podnosiła, jak i szybko opadała, miałam bardzo nierównomierny oddech.. A serce..serce biło jak młot.
W mojej głowie ciągle krążyły myśli o tym co może mi być, jak i niestety pojawiał się jeden ktoś.. szatyn z zielonymi oczyma..nadal w moich myślach, pojawiał się niepostrzeżenie i zostawał na bardzo długi czas. W sumie dawno go nie widziałam..ciekawe co się z nim dzieje.
Spokój kobieto! To tylko Antonio!.. Tylko?
Pokręciłam niedorzecznie głową i wstałam.. Kiedy tylko usiadłam poczułam jakby ktoś walnął mnie młotem w głowę. Chwyciłam się materaca i mocno ścisnęłam by utrzymać świadomość.
Z moich oczu wydostały się niepożądane łzy.. Ból był niesamowicie silny..
~Ari co się dzieje? Znowu te bóle? Co mogę zrobić? Powiedz-usłyszałam głos Spire. Westchnęłam lekko i przymknęłam oczy.
~Nic nie da się zrobić..-odpowiedziałam.
Po chwili usłyszałam pukanie w drzwi.. Postanowiłam udawać, że mnie nie ma.. Jednak ten ktoś nie dawał za wygraną.
-Idę!-krzyknęłam i podeszłam do drzwi ledwo stojąc na nogach. Kiedy tylko otworzyłam drzwi zaczęłam lecieć na podłogę.. Czułam jak moje ciało rozrywa coś na kawałki.. Ból którego nie życzę nikomu.. Złapały mnie czyjeś silne dłonie.. Oddychałam ciężko..a kiedy znalazłam się w jego ramionach spojrzałam na mojego "wybawiciela". Kiedy znalazłam błysk zielonych oczu w moim gardle powstała gula.. Nie mogłam wydusić ani słowa. Ale czułam się źle, iż Antonio zobaczył mnie w takim stanie.. Bezbronną..
<Antonio?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz