W mojej celi znalazł się czarnowłosy chłopak z..zielonymi oczyma..jeszcze te czarne skrzydła. Wyglądał tak znajomo, a równocześnie tak obco. Nie spuszczałam go z oczu.. Nie wiedziałam, czy chce zrobić mi krzywdę, czy może pomóc, czy być może przybył tutaj aby wyśmiać mój los.
Jednak to, iż zwrócił się do mnie moim imieniem..wyprowadziło mnie z równowagi.. Skąd on zna moje imię?!
-Nie pamiętasz mnie? To ja. Akira...-szepnął podchodząc bliżej mnie. Akira.. to imię odbijało się w moich myślach przez kolejne sekundy.. Skądś je znam..ale nie wiem skąd.
Przyjrzałam się mężczyźnie raz jeszcze..te zielone oczy wskazywały tylko jedno moje wspomnienie..ale nie jestem pewna czy to on. Wiem jedno. Nie mogę ufać nikomu.
-Czego tu chcesz?-zapytałam ostrzej.. Czarnowłosy westchnął lekko, nadal nie spuszczając ze mnie wzroku.. Lekko mnie to irytowało.. Znienacka pojawił się zaraz przy mnie łapiąc mnie w talii, rozwinął swoje czarne jak heban skrzydła i wzlecieliśmy w górę. Zamknęłam oczy i waliłam pięściami po jego plecach..jednak nic mi to nie pomogło.. Nie chciał mnie puścić.
Kiedy dotknęłam stopami trawy od razu wyszarpałam się z jego objęć.
-Co ty sobie wyobra..-chciałam go zwyzywać..ale zorientowałam się, że jestem wolna..to on mi pomógł uciec.-Ja..ja przepraszam.-dokończyłam.
<Akira?>
Jednak to, iż zwrócił się do mnie moim imieniem..wyprowadziło mnie z równowagi.. Skąd on zna moje imię?!
-Nie pamiętasz mnie? To ja. Akira...-szepnął podchodząc bliżej mnie. Akira.. to imię odbijało się w moich myślach przez kolejne sekundy.. Skądś je znam..ale nie wiem skąd.
Przyjrzałam się mężczyźnie raz jeszcze..te zielone oczy wskazywały tylko jedno moje wspomnienie..ale nie jestem pewna czy to on. Wiem jedno. Nie mogę ufać nikomu.
-Czego tu chcesz?-zapytałam ostrzej.. Czarnowłosy westchnął lekko, nadal nie spuszczając ze mnie wzroku.. Lekko mnie to irytowało.. Znienacka pojawił się zaraz przy mnie łapiąc mnie w talii, rozwinął swoje czarne jak heban skrzydła i wzlecieliśmy w górę. Zamknęłam oczy i waliłam pięściami po jego plecach..jednak nic mi to nie pomogło.. Nie chciał mnie puścić.
Kiedy dotknęłam stopami trawy od razu wyszarpałam się z jego objęć.
-Co ty sobie wyobra..-chciałam go zwyzywać..ale zorientowałam się, że jestem wolna..to on mi pomógł uciec.-Ja..ja przepraszam.-dokończyłam.
<Akira?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz