3 grudnia 2017

Od Miguela Cd Avella




Zapuściłem się aż za miasto. Moje nogi poprowadziły mnie na jakąś łąkę pełną kwiatów. To były konwalie... Sor takie lubiła. Niemal każda rzecz mi o niej przypomina. Myśli krążyły wyłącznie wokół jej osoby. Mimo wyostrzonych zmysłów nie zauważyłem jak jakaś młodziutka dziewczyna do mnie podeszła. Chwilę zajęło mi nim ją rozpoznałem.
-- Co wasza wysokość tu robi? Nie boisz się, że ktoś cię zaatakuje? -- spytałem księżniczkę. Przyjrzałem jej się dokładniej. Ładna, naprawdę ładna dziewczyna, to trzeba przyznać. Jednak nie mój typ. Wygląda tak niewinnie i krucho, a mnie to nie kręci. Lubię wyzwania, a księżniczka Avella z pewnością nim nie jest. -- Powinnaś wracać do pałacu. Nie jesteś tutaj bezpieczna. -- Odwróciłem się do dziewczyny i popatrzyłem na nią poważnie. -- A już zwłaszcza nie ze mną. -- Ponownie się odwróciłem, tym razem tyłem do księżniczki i pozwoliłem swoim myślom płynąć. Znowu moją głowę wypełnia jedna osoba.
Soraya, gdzie jesteś do cholery?


< Avella? > 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz