26 grudnia 2017

Pseudo: Szczur Kryształowy part 4




Nie rozumiem zachowania Sorayi, jednak nie zmienia to faktu, że bardzo się o nią martwię. Nikt nie czuję i nie wie tego, co ja. Bo to właśnie JA mam z nią najsilniejszą mentalną i duchową więź. Nasze połączenie nie jest takie jak w przypadku innych jeźdźców. Reszta czerpie moc ze swoich smoków, natomiast u nas jest zupełnie odwrotnie. Dreyarowie to jedyni ludzie, którzy bez przeszkód mogą obdarzać innych swoją energią. Ci wyjątkowi, tacy jak Soraya, nie wzmacniają mocy swoich smoków. Oni je potęgują. Dzięki mojej jeźdźczyni, moje kryształy są absolutnie niezniszczalne! Mogę im nadać jaką tylko chcę właściwość. Moje możliwości stały się niemal nieskończone... Soraya już zaczęła prace nad kryształami. Trening, choć nie jest on jakoś wybitnie złożony, przebiega bez jakichkolwiek zastrzeżeń. Już niedługo wszyscy się przekonają o potędze czarnego kryształu...

Czas mija nieubłaganie szybko. Soraya i ten cały Simon zbliżyli się do siebie, co niekoniecznie mi się podoba. Uważam, że kiedyś z tej relacji wynikną problemy, a Soraya będzie cierpieć. Nie daruję nikomu, kto przyczyni się do uronienia przez nią jej bezcennych łez. Postanowiłam bacznie obserwować Simona. Tylko ja będę w stanie ją ochronić, gdy temu osobnikowi znowu coś odbije. Nie wątpię w to, iż moja Soraya sama sobie poradzi. W końcu to bogini uwięziona w ludzkim ciele. Sama nie zdaje sobie sprawy ze swojej siły i wartości. Ale przyjdzie kiedyś czas, kiedy w końcu to zrozumie.
Wszyscy to zrozumieją.

Moja Soraya... Nawet nie wiem kiedy dokładnie zaczęłam tak ją nazywać. Oczywiście, nigdy jej tak nie nazwałam w rozmowie z nią. Jestem zbyt dumnym smokiem. Moja duma nie pozwala mi na to, by okazywać, nawet własnemu człowiekowi, takie uczucia. Ale i tak wiem, że ona wie, że jest dla mnie najważniejsza i wreszcie zaczęłam czuć, iż ja też dla niej coś znaczę. A to wszystko za sprawą upadłego anioła. Z niechęcią przyznaję, że ma on na nią pozytywny wpływ. Po zniknięciu Oriona, Soraya zmarkotniała do reszty, jednak Simon wyzwala w niej same dobre uczucia. Ciekawa jestem, jak długo to potrwa. Osobiście uważam, że ten cały białas lepiej do niej pasuje. Potrafił ją utemperować, sprawić, by mu uległa, a Simon... Cóż, on też potrafi sprawić, iż młoda przy nim mięknie, ale to nie jest... to nie TO. Mimo, iż jestem smokiem i nie znam się zbytnio na ludziach, to z moich własnych obserwacji stwierdzam, iż z pary Soraya/Simon dzieci raczej nie będzie. Choć kto wie? Jeśli Soraya wybierze anioła na swego towarzysza życia mnie nie pozostanie nic innego, jak zaakceptować jej wybór. Pragnę dla niej szczęścia, niczego innego. Zobaczymy, który z tych dwóch jej to zapewni...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz