Dawno mnie nie było prawda? Wiem, że tęskniliście za zajebistym i cudownym mną. Szkoda, że nie mogę powiedzieć tego w waszą stronę śmierdzące dwunogi. Jednak przejdźmy do rzeczy.
Odkąd białas gdzieś zniknął, a moja Pani i Pan razem z nim, ja także odszedłem. Nie ważne gdzie, po co i dlaczego. Najważniejsze jest to, że wróciłem do Akademii. Miałem swoje rzeczy do zrobienia. A tak trochę zostałem porzucony. Smutno mi się zrobiło wiecie? Odeszły łajzy tak bez słowa.
Wiecie jak bardzo mnie zaskoczyło to co zastałem w placówce ludzi? GÓWNIAK! Jakaś całkiem zgrabna dwunożna urodziła wstrętną, zasuszoną śliwkę. Fuj, ohyda. Po prosty tylko takie wrzucić do kotła i ugotować.
Przez to paskudztwo, a także wiele innych, równie hałaśliwych czynników nabawiłem się strasznej migreny. Nawet jedzenie mi nie pomagało!
Dlatego też skończyłem na tym, że całymi dniami i nocami przesiadywałem w bibliotece. Tak! Umiem czytać! Niezłe zaskoczenie prawda?
Wracając... Zamieszkałem tam. Tylko co jakiś czas, ale to rzadko wychodziłem za potrzebą czy to siknąć czy coś zjeść. Za narobienie przy książkach nieźle bym oberwał po uszach od tej sexy bibliotekarki. Całkiem ładna była ta dwunoga, mroczna kobieta. Nawet co nieco miała w głowie.
Dzisiaj zostawiła mnie wyjątkowo samego. Stwierdziła, że w razie czego jak ktoś będzie czegoś szukał będę potrafił pomóc. Jeszcze czego! Niech sobie sami śmierdziele radzą!
Mimo wszystko... miałem dobry dzień. Dlatego też wiedziony przeczuciem zostawiłem na najbliższym stole dwie książki. Przeczuwałem, że komuś się przydadzą. Pierwsza, całkiem sporych rozmiarów oprawiona w skórę zabarwioną na zielono zawierała wszelkie informacje o magicznych istotach humanoidalnych. Czyli podobne do dwunogów. Dwie ręce, dwie nogi, jedna głowa. Rozumiecie? Druga była znacznie okazalsza i w @%#%##$^ ciężka. Zawierała najdalsze spisane dzieje akademii.
Kiedy skończyłem odwróciłem się w stronę wyjścia. Musiałem się przewietrzyć. Nawet nie zauważyłem jak na podłogę spadły dwa kawałki pergaminu.
(Dla ciekawskiego co wejdzie do biblioteki)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz