26 grudnia 2017

GWIEZDNE SPOTKANIE part 3




Rzucało mną na wszystkie strony. Mimo starań nie udało mi się opanować "turbulencji", jednak moja dzika podróż nie trwała długo. Po dwóch minutach portal postanowił mnie wypluć, przez co wypadłam z niego niczym kula wystrzelona z armaty. Z głośnym krzykiem poszybowałam w powietrze. Zaczęłam spadać, aczkolwiek w ostatniej sekundzie przypomniałam sobie, że potrafię latać. Zawisłam metr nad ziemią, zasłaniając się przy tym rękami. Gdy upewniłam się, że na pewno nie jestem już w pracowni strażnika czasu, nadal będąc w powietrzu wyprostowałam się, poprawiłam włosy, które dzięki nocnym ciemnością lśniły magicznie jeszcze mocniej niż w dzień. Ich, tym razem delikatnie złotawy blask rozjaśnił nieco przestrzeni wokół mnie. Strzepnęłam niewidzialny kurz ze skórzanej kurtki, po czym wylądowałam na trawiastym podłożu. Moje bose stopy dotknęły gęsto rosnącej trawy. Gdy uspokoiłam się w miarę, rozejrzałam się po miejscu, do którego przyszło mi trafić. W powietrzu wyczułam coś niezwykle dziwnego i... potężnego. Cała ziemia emanowała magią, co mnie po prostu zszokowało. Profilaktycznie ubrałam kaptur na głowę, by zakryć magicznie lśniące włosy. Choć, chyba było to już zbędne. Okręciłam do tyłu i wtedy ujrzałam, na tle przecudnego nocnego, jak i zarazem obcego mi nieba, różową dziewczynę. Wyciągnęłam prawą dłoń, w której pojawiły się moje okulary przeciwsłoneczne. Ubrałam je powoli na nos, nadal bacznie przyglądając się różowemu aniołkowi, mierzącego do mnie z łuku. Nie bałam się jej, dlatego zaczęłam iść w jej stronę. Powoli stawiając krok za krokiem.
-- Heeej... Co to za miejsce? Nadal jesteśmy w układzie słonecznym? 


< AKIRA? > 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz