To, co czułam oraz to, co za chwilę mogłam czuć było nie do opisania. Jeszcze nikt nie sprawiał mi takiej przyjemności, nikt nie powodował u mnie takich emocji, jak Simon. Jego dotyk, zapach i wzrok powodowały, że czułam jakbym stawała się kimś innym. Lepszą wersją siebie, która potrafi kochać bez względu na wszystko, która nie wie, co to cierpienie. Anioł z każdą kolejną sekundą wypełnioną podnieceniem i namiętnością sprawiał, że czułam się jakbym była w niebie.
Simon pozbawił mnie resztek ubrania, jakie na mnie pozostało. Ostatnią część bielizny rzucił niedbale na podłogę, która dołączyła do jego koszuli gdzieś obok łóżka. Leżałam na plecach, moje ciało naprężało się co chwilę niczym struna. Jego język potrafił zdziałać cuda, o czym kolejny raz się przekonałam. Me nagie ciało wiło i rozpływało się w rokoszy, jaką zadawał mi upadły. Jęki, urywane krzyki z moich ust wypełniły jego sypialnię. Chwyciłam się pościeli czując, jak zwinny język Simona zastępują jego palce. Byłam taka mokra, gotowa na na niego. Czułam go w każdy możliwy sposób, co tylko potęgowało moje doznania. Poruszał palcami coraz szybciej, jednocześnie znajdując się między moimi rozgrzanymi do czerwoności i nagimi udami. Gdy otworzyłam oczy ujrzałam przed sobą twarz ciemnowłosego, który pocałował mnie, gdy tylko nasze spojrzenia się spotkały. Czarne oczy Simona patrzyły na mnie niemal w uwielbieniem. Nie oddałam pocałunku od razu, ponieważ zbliżający się orgazm uniemożliwił mi to. Oddech mi przyspieszył, serce waliło o żebra tak mocno, jakby zaraz miało ze mnie wyskoczyć. Doszłam zaledwie po kilku minutach jego pieszczot. Myślałam, że zaraz tam zejdę, w jego objęciach. To było nieziemskie. Po prostu niesamowite. W chwili orgazmu przywarłam do niego całym ciałem. Objęłam go mocno wokół szyi, jednocześnie krzycząc mu do ucha. Krzyczałam jego imię... Przestałam nad sobą panować, impuls elektryczny przeszedł przez moje ciało i popieścił delikatnie mojego anioła. Simon wyjął swoje palce z mojej muszelki. Opadłam na poduszkę dysząc. Gdy zdałam sobie sprawę, że prawdziwa zabawa dopiero przed nami, uśmiechnęłam się szeroko. Przyciągnęłam do siebie Simona i pocałowałam go namiętnie. Simon po raz pierwszy przejął nade mną pełną kontrolę. Zdominował mnie. Sprawił, że stałam się mu absolutnie posłuszna. Wreszcie jego mroczna strona ukazała się w pełni. Ta wersja Simona spodobała mi się i to bardzo. Ponownie objęłam go za szyję, tuląc się do jego umięśnionej klaty. Do moich uszu dotarł odgłos rozsuwania zamka przy spodniach. Chwilę potem pomogłam upadłemu pozbyć się zbędnych ubrań. Usiadłam na łóżku, ręką zgarnęłam włosy z twarzy. Prawą ręką dotarłam do swojej muszelki, która była calutka morka i wciąż wrażliwa. Nagle, poczułam jak Simon obejmuje mnie od tyłu. Przytulił mnie, usadowiwszy sobie mnie między swoimi nogami, tyłem. Odgarnął moje włosy na bok, zaczął składać delikatne pocałunki na mojej szyi, co ułatwiłam mu przechylając głowę na bok. Moja prawa ręka powędrowała do jego głowy i spoczęła we włosach mężczyzny, zaś jego lewa dłoń ponownie dobrała się do mojego dolnego intymnego miejsca. Dotykał mnie, masował... Czułam, że się rozpływam. Nie myślałam już o niczym innym tylko o nim. O moim Simonie - aniele, który zawitał do mnie kilka miesięcy temu w oknie mojej sypialni.
Po kolejnych chwilach pełnych uniesień ponownie wylądowaliśmy leżąc, lecz tym razem to ja byłam na górze. Kompletnie nadzy leżeliśmy na łóżku, ja na nim, z mokrą muszelką na jego nabrzmiałym penisie, który rwał się do roboty. Patrzyliśmy na siebie w ciszy, co chwilę obdarzając się pocałunkami. Dłonie Simona obejmowały mnie w tali, gładziły skórę na plecach, biodrach, aż dotarły na pośladki. Chwycił nieco mocniej za skórę, dzięki czemu moja pupa przetarła się po jego członku. Potem drugi raz, i trzeci...
< Simon? Przepraszam za to jedno wielkie NIC...:( >
Simon pozbawił mnie resztek ubrania, jakie na mnie pozostało. Ostatnią część bielizny rzucił niedbale na podłogę, która dołączyła do jego koszuli gdzieś obok łóżka. Leżałam na plecach, moje ciało naprężało się co chwilę niczym struna. Jego język potrafił zdziałać cuda, o czym kolejny raz się przekonałam. Me nagie ciało wiło i rozpływało się w rokoszy, jaką zadawał mi upadły. Jęki, urywane krzyki z moich ust wypełniły jego sypialnię. Chwyciłam się pościeli czując, jak zwinny język Simona zastępują jego palce. Byłam taka mokra, gotowa na na niego. Czułam go w każdy możliwy sposób, co tylko potęgowało moje doznania. Poruszał palcami coraz szybciej, jednocześnie znajdując się między moimi rozgrzanymi do czerwoności i nagimi udami. Gdy otworzyłam oczy ujrzałam przed sobą twarz ciemnowłosego, który pocałował mnie, gdy tylko nasze spojrzenia się spotkały. Czarne oczy Simona patrzyły na mnie niemal w uwielbieniem. Nie oddałam pocałunku od razu, ponieważ zbliżający się orgazm uniemożliwił mi to. Oddech mi przyspieszył, serce waliło o żebra tak mocno, jakby zaraz miało ze mnie wyskoczyć. Doszłam zaledwie po kilku minutach jego pieszczot. Myślałam, że zaraz tam zejdę, w jego objęciach. To było nieziemskie. Po prostu niesamowite. W chwili orgazmu przywarłam do niego całym ciałem. Objęłam go mocno wokół szyi, jednocześnie krzycząc mu do ucha. Krzyczałam jego imię... Przestałam nad sobą panować, impuls elektryczny przeszedł przez moje ciało i popieścił delikatnie mojego anioła. Simon wyjął swoje palce z mojej muszelki. Opadłam na poduszkę dysząc. Gdy zdałam sobie sprawę, że prawdziwa zabawa dopiero przed nami, uśmiechnęłam się szeroko. Przyciągnęłam do siebie Simona i pocałowałam go namiętnie. Simon po raz pierwszy przejął nade mną pełną kontrolę. Zdominował mnie. Sprawił, że stałam się mu absolutnie posłuszna. Wreszcie jego mroczna strona ukazała się w pełni. Ta wersja Simona spodobała mi się i to bardzo. Ponownie objęłam go za szyję, tuląc się do jego umięśnionej klaty. Do moich uszu dotarł odgłos rozsuwania zamka przy spodniach. Chwilę potem pomogłam upadłemu pozbyć się zbędnych ubrań. Usiadłam na łóżku, ręką zgarnęłam włosy z twarzy. Prawą ręką dotarłam do swojej muszelki, która była calutka morka i wciąż wrażliwa. Nagle, poczułam jak Simon obejmuje mnie od tyłu. Przytulił mnie, usadowiwszy sobie mnie między swoimi nogami, tyłem. Odgarnął moje włosy na bok, zaczął składać delikatne pocałunki na mojej szyi, co ułatwiłam mu przechylając głowę na bok. Moja prawa ręka powędrowała do jego głowy i spoczęła we włosach mężczyzny, zaś jego lewa dłoń ponownie dobrała się do mojego dolnego intymnego miejsca. Dotykał mnie, masował... Czułam, że się rozpływam. Nie myślałam już o niczym innym tylko o nim. O moim Simonie - aniele, który zawitał do mnie kilka miesięcy temu w oknie mojej sypialni.
Po kolejnych chwilach pełnych uniesień ponownie wylądowaliśmy leżąc, lecz tym razem to ja byłam na górze. Kompletnie nadzy leżeliśmy na łóżku, ja na nim, z mokrą muszelką na jego nabrzmiałym penisie, który rwał się do roboty. Patrzyliśmy na siebie w ciszy, co chwilę obdarzając się pocałunkami. Dłonie Simona obejmowały mnie w tali, gładziły skórę na plecach, biodrach, aż dotarły na pośladki. Chwycił nieco mocniej za skórę, dzięki czemu moja pupa przetarła się po jego członku. Potem drugi raz, i trzeci...
< Simon? Przepraszam za to jedno wielkie NIC...:( >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz