Obudziłam się dosyć wcześnie rano, jak z resztą codziennie. Wstałam ogarnęłam się i od razu poszłam zająć się stworzeniami, które ostatnio do mnie trafiły. Feniks był w szczególnie złym stanie, ale widać iż wczorajsze ogniste krople na niego zadziałały, ponieważ odzyskał dawny żar.
Nakarmiłam wszystkie, po czym weszłam dalej w las..do miejsca w którym niegdyś przebywała smoczyca księżniczki, teraz było to miejsce Stelmari.
Jak tylko zbliżyłam się do niej, ta podniosła głowę i spojrzała na mnie z bólem w oczach. Czułam nawet z daleka, jak ją całą przepełnia ból.. tęsknota i rozpacz..
Powoli do niej się przybliżyłam, delikatnie położyłam dłoń na jej szyi i pogładziłam ją. Z jej pyszczka wydobyły się ciche pomrukiwania.
-Wiem jak cierpisz kochana. Ale pomyśl o tym, że..Alora nie chciała by abyś cierpiała. Chciałaby cię widzieć pełną życia.-powiedziałam. Na myśl o Alorze w oczach zakręciły mi się łzy.. Nadal jest to ciężkie..chodź tak dużo czasu minęło..
Westchnęłam lekko i podałam smoczycy kwiat Monoris, który zawsze podaje się smokom, które straciły jeźdźca. Nie mogę pozwolić na to by Stelmari umarła, bądź więcej cierpiała. Jest smokiem Aniołem, nie grozi jej więc stracenie kontroli nad sobą.
-Trzymaj się.-rzekłam i odeszłam kierując się z powrotem do domu.
---
Przygotowywałam wywary z ziół, kiedy rozległo się pukanie w drzwi. Byłam zdziwiona, iż ktoś o tej porze się do mnie wybrał. Być może ktoś potrzebuje mojej pomocy?
Otarłam ręce w ręcznik i poszłam otworzyć. Na mojej twarzy malowało się niezłe zdziwienie, ale i radość jednocześnie, kiedy tylko zobaczyłam Tsuyoshiego. Wpuściłam go do środka i zaczęliśmy rozmawiać.
---
- Wiem, że to trochę niewygodne pytanie... Ale... Co u Stelmari? - pytanie chłopaka, wcale mnie nie zdziwiło..Mogłam się domyślić, że prędzej czy później o nią zapyta. Westchnęłam lekko i spojrzałam na Tsuyoshiego. Widać, że bardzo cierpi po stracie Alory..
-Stelmari była w bardzo ciężkim stanie. Wszyscy myśleli, że tego nie przeżyje.. Jednak udało mi się ją utrzymać przy życiu. Zajmuję się nią.. Ale jej cierpienie jest tak wielkie, że nie mam pojęcia czy długo tak wytrzyma. Przesiaduje ciągle tylko w jednym miejscu, nikt nie zbliża się do niej, a ona nikogo nie chce. Pozwala sobie jedynie pomóc, co też było ciężkie. Czasami czuję, że ona myśli o tym by odejść..złączyć swą duszę z powrotem z jeźdźcem w niebie.-wytłumaczyłam.
<Tsuyoshi?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz