Nie potrzebnie zostawiłem go, jak kazała.. Nie wiedziałem że będzie musiała użyć swojej mocy. Cholera! Podszedłem do niej szybko skacząc przez ciało mężczyzny przez którego to wszystko. Blondyn zaczął go przesłuchiwać, a ja zmieniłem swoją formę na człowieka, czym wywołałem zaskoczenie tych dwóch.
-Mira jak się czujesz?-zapytałem jeszcze bardziej zbliżając się do niej, ta była odwrócona do mnie tyłem.
-Jest wszystko w porządku-odpowiedziała. Nie byłem zadowolony z odpowiedzi..kłamała żeby tylko sie nią nie martwić.
-Kurwa skarbie nie okłamuj mnie-powiedziałem trochę zdenerwowany, stanąłem przed nią, a kiedy zobaczyłem krew zastygnąłem na moment. Lekko uniosłem jej brodę, by popatrzyła na mnie, unikała mojego spojrzenia, ale w końcu przegrała.
-Nigdy mnie nie okłamuj, i tak to wyczuję-rzekłem poważnie, ale i z troską. Wyjąłem z kieszonki moją chustkę i podałem jej ją. Po czym jak błyskawica znalazłem się przy gnoju, przez którego nastał problem. Nicolas odszedł, by nie zawadzić, doskonale chodź jeden już wie że nie może ze mną zadzierać.
-Po coś tu przylazł?!-zapytałem agresywnie. Byłem wkurwiony.. Moja Mirajane cierpi i to przez niego! Gdyby go tu nie było, wszystko by było dobrze. Wyjąłem ostrze i przyłożyłem do jego krtani.
-Gadaj!-ryknąłem. Czekałem, a knypek bezczelnie zaczął się uśmiechać.. Nie wytrzymałem. Facet opadł na ziemię bez tchu. Schowałem ostrze do pasa i przez ból przemieniłem się z powrotem w tygrysa. Usiadłem i głęboko oddychając poczułem dotyk delikatnych rąk. Odwróciłem się do niebieskowłosej i lekko mruknąłem. Nikt jej nie tknie.
<Mirajane? Nicolas?>
-Mira jak się czujesz?-zapytałem jeszcze bardziej zbliżając się do niej, ta była odwrócona do mnie tyłem.
-Jest wszystko w porządku-odpowiedziała. Nie byłem zadowolony z odpowiedzi..kłamała żeby tylko sie nią nie martwić.
-Kurwa skarbie nie okłamuj mnie-powiedziałem trochę zdenerwowany, stanąłem przed nią, a kiedy zobaczyłem krew zastygnąłem na moment. Lekko uniosłem jej brodę, by popatrzyła na mnie, unikała mojego spojrzenia, ale w końcu przegrała.
-Nigdy mnie nie okłamuj, i tak to wyczuję-rzekłem poważnie, ale i z troską. Wyjąłem z kieszonki moją chustkę i podałem jej ją. Po czym jak błyskawica znalazłem się przy gnoju, przez którego nastał problem. Nicolas odszedł, by nie zawadzić, doskonale chodź jeden już wie że nie może ze mną zadzierać.
-Po coś tu przylazł?!-zapytałem agresywnie. Byłem wkurwiony.. Moja Mirajane cierpi i to przez niego! Gdyby go tu nie było, wszystko by było dobrze. Wyjąłem ostrze i przyłożyłem do jego krtani.
-Gadaj!-ryknąłem. Czekałem, a knypek bezczelnie zaczął się uśmiechać.. Nie wytrzymałem. Facet opadł na ziemię bez tchu. Schowałem ostrze do pasa i przez ból przemieniłem się z powrotem w tygrysa. Usiadłem i głęboko oddychając poczułem dotyk delikatnych rąk. Odwróciłem się do niebieskowłosej i lekko mruknąłem. Nikt jej nie tknie.
<Mirajane? Nicolas?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz