To o co obwiniał się Akira było nie do pomyślenia.. To nie jego wina, nie może tak sądzić.
Siedział i płakał..nie wiedziałam co mam robić, z resztą nie tylko ja ponieważ Aravia również stała i nie wiedziała co dalej. Byłam jej jednak wdzięczna za obecność.
~Moyra..tu ja Esapria twoja smoczyca. Kochana on Cię kocha-usłyszałam znajomy głos w mojej głowie..ten sam co w lochach.. Esapria.. Jej imię.. Tak bardzo znane i tak bardzo obce. Czuję z nią łączność i silną więź, czyli to prawda iż jestem jeźdźcem.
~Esapria, ja nie wiem co robić. Nie znam go.. Nie mogę udawać, że wszystko wróciło do normy..że dawna Mo wróciła. Straciłam pamięć z tamtego okresu i jej nie odzyskam..-powiedziałam do niej. Myślałam że będzie mi trudno się z nią skontaktować, ale łączność naszych umysłów była nadzwyczaj silna i potężna.
~Moyri musisz pomóc mu się odnaleźć w tym wszystkim, on kochał cię całym swoim sercem. Jeśli nie pomożesz rozmową, to jedyne co będziesz mogła dla niego zrobić to dać mu ochłonąć..zapomnieć.-powiedziała. Oderwałam się od myśli, równocześnie zrywając kontakt z Esaprią. Spojrzałam na Akirę..
-Nie masz mnie za co przepraszać.-rzekłam najbardziej poważnie, przez co zyskałam uwagę czarnowłosego, jego zielone oczy wpatrywały się teraz w moje błękitne.-Nic nie jest twoją winą. Jestem Qunaris, strata pamięci nastąpiła by prędzej czy później i nikt by nic na to nie mógł poradzić.To co było nie wróci. Przykro mi.-powiedziałam.
<Akira? Aravia?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz