-...To co było nie wróci. Przykro mi.-powiedziała.
Złapałem się za głowę, szarpiąc mocno swoje włosy. Cholera... Dlaczego to takie ciężkie!? Zaakceptuj to Akira, kurwa! Zawsze nie mogłeś być szczęśliwy, więc dlaczego miałoby się to zmienić!? Na wieki będę Mrocznym Aniołem, który jedyne co może, to zabijać. Nagle zacząłem się wpatrywać w okno. Nic nie czułem z zewnątrz. Ashuramaru zaczął się śmiać, ale nie chciał przejąć kontroli. Chciał ze mną porozmawiać, ale ja tego nie chciałem. Ignorowałem prośby, ignorowałem wszystko. Ciemność oblała moje serce ponownie. Spuściłem głowę. Nicość, pustka... To właśnie oznacza mnie... Nie czułem już nic. Nie chciałem. Bałem się. Uczucia bolą, a ja nie chcę więcej bólu. Uniosłem głowę, a po moich policzkach nadal płynęły łzy.
-Zostawcie mnie. Chcę być sam. Najlepiej będzie, jak w ogóle o mnie zapomnisz. Wiem, czuję to, że już nigdy ciebie nie odzyskam Księżniczko. Wiem, że dla takiej osoby jak ja, szczęście jest zabronione... Przekonuję się już o tym kolejny raz... To mnie przerasta. Kocham cię, wiedz o tym, ale ja nie chcę, boję się patrzeć na ciebie, bo wiem, że nie widzisz we mnie tej samej osoby, jaką jestem. Nigdy już jej nie ujrzysz... Mroczne Anioły nie zasługują na miłość, szczęście, dobro... Im, nakazane jest rozlewać cierpienie, zgrozę, ból...-powiedziałem, a potem spuściłem głowę.-Dlaczego ja taki nie jestem... Muszę taki być...-wyszeptałem sam do siebie.
<Moyra? Aravia?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz