3 lutego 2018

Od Black Arrow CD Oktay (poród)


Z początku nie byłam pewna co się dzieje.. brzuch zaczął mnie niemiłosiernie boleć.. Ból był nie do zniesienia. Kiedy poczułam, iż wody mi odeszły poczułam również napływający strach.. Strach o nasze dziecko.. W mojej głowie ponownie narzucały się myśli i wspomnienia o poronieniu..
-Arrow trzymaj się, lecę po Tobirayę!-zawołał Oktay i wyleciał z pokoju. W mgnieniu oka znalazł się tuż obok, a zaraz za nim przybył i jego brat. Trzymałam się za brzuch i próbowałam w miarę i równomiernie oddychać.. uspokoić się. Spokój.. stres zaszkodzi tylko dziecku.
Chciałam aby była tu również Adris, jednak wiedziałam dobrze o tym, że już by nie zdążyła.
Musimy sobie poradzić bez niej. Tobiraya kazał mi się położyć, słuchałam każdych jego poleceń, nie chciałam robić żadnego problemu..chciałam pomocy. To nie w moim stylu słuchać kogoś bez żadnego ale, lecz w tym momencie stałam się posłuszna niczym owca.
Kiedy poczułam ból, z moich ust wyrwał się ostry krzyk, który starałam się stłumić. Poczułam po chwili, że Oktay chwycił mnie za dłoń, mój świat jakby na sekundę się zatrzymał, z początku szukałam jego spojrzenia, aż w końcu znalazłam jego czarne tęczówki.
---
Spełniło się moje marzenie od początku zaistnienia mojej małej córeczki, usłyszałam jej płacz. Odetchnęłam głęboko i zamknęłam oczy, wiedząc iż to już koniec..wiedząc iż się udało..wiedząc, że nasza mała księżniczka jest cała i zdrowa. Wzięłam ją na ręce, nie mogłam się napatrzeć, przestać zachwycać się jej widokiem. Miała oczywiście dość bladą cerę, bardzo delikatną skórę.. Sama nie pamiętam kiedy trzymałam dziecko. Na jej małej główce pokazywały się jasne blond włoski, a kiedy spojrzałam w jej oczy..cały ród Dreyar, przepiękne czarne oczy.
<Oktay? Tobiraya? Ktoś?>




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz