Gdy tylko uwolniłam ręce Simona powędrowały one na moje plecy, by potem z wyczuciem pieściły resztę mojego ciała. Żar i namiętność rosły z każdą sekundą. Pragnienie bycia z kimś blisko po prostu zwyciężyło. Wreszcie samotność odeszła w zapomnienie. Simon pozwalał mi na czucie się docenianą, ważną... kochaną. Pozwalałam się całować, dotykać i pieścić. Chciałam tego. Gdzieś głęboko w sobie wiedziałam, że w pewnym sensie zdradzam Oriona, ale... Czy miałam podstawy by tak myśleć? Czy on czuł do mnie coś więcej...?
Rozgrzane ręce upadłego anioła wreszcie spoczęły na moich udach, a następnie na pośladkach. Podniósł mnie wstając z krzesła na którym niemal się już kochaliśmy. Ja, praktycznie naga gdy on jeszcze pozostawał w ubraniu. Ciemnowłosy ułożył mnie na łóżku nie przestając całować. Obdarowywał pocałunkami moje policzki, szyję, obojczyk... Rękoma gładził mą rozpaloną skórę centymetr po centymetrze, aż wreszcie jedną ręką dotarł do mojej dolnej części bielizny. Pociągnął za nią dość mocno, ale nie zerwał jej. Przybliżył moją miednicę do swojej. Przez materiał jego spodni mogłam wyczuć, że jego twardy przyjaciel już jest gotowy. Simon ustami wrócił do moich ust. Całowaliśmy się tak zażarle, z pożądaniem oraz pasją, jak jeszcze nigdy. Może to przez to, co sobie wyznaliśmy? Rodząca się między nami miłość była sprawcą tego, co się właśnie między nami rozgrywało? W głowie miała tyle pytań, aczkolwiek z każdą chwilą, którą Simon wypełniał odczuwalną przez nas obojga rosnącą rozkoszą, odpływały one daleko. Zsunęłam z ramion chłopaka jego czarną koszulę, po czym odrzuciłam ją na podłogę. Dobrałam się ponownie do ust anioła. Były takie cudowne. Niemal tak samo jak jego naga klata. O na Boga..., ten widok sprawił, że jęknęłam na sam jej widok, co wywołało uśmiech na twarzy Simona. W jego oczach dostrzegłam zadziorny błysk. Groźny błysk niebezpieczeństwa... Oddychałam coraz ciężej. Moja klatka piersiowa falowała. Do tego moje wiercenie pod Simonem spowodowane jego dotykiem... Patrzyłam na niego. W pewnym momencie przygryzłam wargę nie spuszczając wzroku z Simona.
< Simon? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz