19 lutego 2018
Od Mirajane CD Aven'a/Nicolasa
Widząc truchło, pisnęłam pod nosem. Jednak po chwili dojrzałam cierpiącego Avena. Biedny, kochany... Z początku musnęłam palcami po jego głowie, a potem mocno go objęłam... Przypomniałam sobie, jak powiedział do mnie skarbie. Tak miło to brzmi z jego ust. Delikatnie muskając jego kark, wsłuchiwałam się w mruczenie. Po chwili odsunęłam się, patrząc mu w oczy. Uśmiechnęłam się, po czym ucałowałam Avena między oczami. Wstałam, ocierając ostatki krwi spod nosa, a przy okazji spojrzałam na chłopaka. Uśmiechnęłam się lekko, a potem odgarnęłam niebieskie włosy na plecy.
-Chodź. Zabierzemy ciebie do Akademii. Potem odnajdziemy twoją siostrę.-powiedziałam.-Ale najpierw...
Podeszłam do truchła, choć nieco było mi niedobrze. Z bladą twarzą przeszukałam kieszenie mężczyzny, ale nie było w nich nic, co by mnie zaciekawiło. Parę drobnych, jakiś zegarek i naszyjnik. Cóż, łupy schowałam do kieszeni, a potem wróciłam do tygrysa, stając obok. Wskazałam drogę, po czym w towarzystwie ruszyliśmy ku Akademii. Odwróciłam na moment głowę, patrząc na to miejsce, gdzie spotkaliśmy tego chłopaka i tą dziewczynkę. Będę musiała tutaj wrócić...
<Aven? Nicolas?>
Od Avena CD Mirajane/Nicolas'a
Nie potrzebnie zostawiłem go, jak kazała.. Nie wiedziałem że będzie musiała użyć swojej mocy. Cholera! Podszedłem do niej szybko skacząc przez ciało mężczyzny przez którego to wszystko. Blondyn zaczął go przesłuchiwać, a ja zmieniłem swoją formę na człowieka, czym wywołałem zaskoczenie tych dwóch.
-Mira jak się czujesz?-zapytałem jeszcze bardziej zbliżając się do niej, ta była odwrócona do mnie tyłem.
-Jest wszystko w porządku-odpowiedziała. Nie byłem zadowolony z odpowiedzi..kłamała żeby tylko sie nią nie martwić.
-Kurwa skarbie nie okłamuj mnie-powiedziałem trochę zdenerwowany, stanąłem przed nią, a kiedy zobaczyłem krew zastygnąłem na moment. Lekko uniosłem jej brodę, by popatrzyła na mnie, unikała mojego spojrzenia, ale w końcu przegrała.
-Nigdy mnie nie okłamuj, i tak to wyczuję-rzekłem poważnie, ale i z troską. Wyjąłem z kieszonki moją chustkę i podałem jej ją. Po czym jak błyskawica znalazłem się przy gnoju, przez którego nastał problem. Nicolas odszedł, by nie zawadzić, doskonale chodź jeden już wie że nie może ze mną zadzierać.
-Po coś tu przylazł?!-zapytałem agresywnie. Byłem wkurwiony.. Moja Mirajane cierpi i to przez niego! Gdyby go tu nie było, wszystko by było dobrze. Wyjąłem ostrze i przyłożyłem do jego krtani.
-Gadaj!-ryknąłem. Czekałem, a knypek bezczelnie zaczął się uśmiechać.. Nie wytrzymałem. Facet opadł na ziemię bez tchu. Schowałem ostrze do pasa i przez ból przemieniłem się z powrotem w tygrysa. Usiadłem i głęboko oddychając poczułem dotyk delikatnych rąk. Odwróciłem się do niebieskowłosej i lekko mruknąłem. Nikt jej nie tknie.
<Mirajane? Nicolas?>
-Mira jak się czujesz?-zapytałem jeszcze bardziej zbliżając się do niej, ta była odwrócona do mnie tyłem.
-Jest wszystko w porządku-odpowiedziała. Nie byłem zadowolony z odpowiedzi..kłamała żeby tylko sie nią nie martwić.
-Kurwa skarbie nie okłamuj mnie-powiedziałem trochę zdenerwowany, stanąłem przed nią, a kiedy zobaczyłem krew zastygnąłem na moment. Lekko uniosłem jej brodę, by popatrzyła na mnie, unikała mojego spojrzenia, ale w końcu przegrała.
-Nigdy mnie nie okłamuj, i tak to wyczuję-rzekłem poważnie, ale i z troską. Wyjąłem z kieszonki moją chustkę i podałem jej ją. Po czym jak błyskawica znalazłem się przy gnoju, przez którego nastał problem. Nicolas odszedł, by nie zawadzić, doskonale chodź jeden już wie że nie może ze mną zadzierać.
-Po coś tu przylazł?!-zapytałem agresywnie. Byłem wkurwiony.. Moja Mirajane cierpi i to przez niego! Gdyby go tu nie było, wszystko by było dobrze. Wyjąłem ostrze i przyłożyłem do jego krtani.
-Gadaj!-ryknąłem. Czekałem, a knypek bezczelnie zaczął się uśmiechać.. Nie wytrzymałem. Facet opadł na ziemię bez tchu. Schowałem ostrze do pasa i przez ból przemieniłem się z powrotem w tygrysa. Usiadłem i głęboko oddychając poczułem dotyk delikatnych rąk. Odwróciłem się do niebieskowłosej i lekko mruknąłem. Nikt jej nie tknie.
<Mirajane? Nicolas?>
Od Tsuyoshi cd Adris
Kiwnąłem głową, patrząc tępo w stół. Sam chciałbym znowu spotkać Alorę znowu.
- Rozumiem jej cierpienie... - powiedziałem po chwili ciszy - zmieńmy temat - dodałem, nie chcąc dalej tego ciągnąć. Chciałbym jak najszybciej zapomnieć o tym co się kiedyś wydarzyło, choć wiem, że przed tym nie uciekne. Może zegar dalej tyka, ale na nim jest wszystko zapisane, co się wydarzyło - Co u Ciebie, ogólnie. Coś ciekawego się zdażyło w tej szkole? - chciałem choć trochę wiedzieć, nim dołącze ponownie.
- Hm... - zamyśliła się - Eter zostało odbudowane, pomioty pokonane, więc lekcje znowu mogą trwać - uśmiechnęła się delikatnie. Kiwnąłem głową, nie wiedząc za bardzo co odpowiedzieć. Nie żeby to było nie fajne, to wspaniale, ale nie umiałem skomentować.
- To... super - umiałem wymyślić tylko tyle. Myślałem, że będziemy mieli więcej tematów do rozmowy, w końcu tyle się nie widzieliśmy.
- U mnie też super, trochę więcej się nauczyłem i tak dalej... - wzruszyłem ramionami. Pierwsze lody zawsze trudno przełamać, ale jeszcze trudniej złamać lody po raz drugi przy tej samej osobie.
- A smoki uczniów? - zapytałem.
- Prawie wszystkie już dorosły, mają wspaniałych jeźdźców, smoki też wspaniałe, szybko się uczą - rzekła. Uśmiechnąłem się, słysząc te słowa.
- U mnie też dobrze całkiem... - rzekłem. Usłyszałem jak coś spada. Odwróciłem się w stronę, skąd dobiegał ten dźwięk. Prędko wstałem i podbiegłem do Blue, by zaraz go odciągnąć od mikstur Adris, które zrzucił wilk.
<Adris?>
14 lutego 2018
Od Eshii Cd. Mii
- Oczywiście! Zostanę z tobą. Ale chodźmy stąd. Tu nie jest bezpiecznie.
Chwyciłam dziewczynkę za rączkę i poprowadziłam ją do swojego pokoju. Wpuściłam ją pierwszą, a następnie podeszłam i odsłoniła ciężkie zasłony.
- Może chcesz coś do jedzenia? - spytałam, a mała pokiwała tylko główką.
Ruszyłam do drzwi ale coś podcięło mi nogi i wyłożyłam się na środku komnaty. Po chwili też poczułam coś mokrego na twarzy. Spróbowałam otworzyć oczy, ale okazało się to niemożliwe, ze względu na oślepiający promień światła, który radził moje oczy.
- Haru! Głuptasie! Złaź ze mnie! - to mówiąc starałam się odsunąć od źródła całego tego zamieszania, którym okazał się mój smoczek.
Nagle dziewczynka stojąca za mną zaczęła się śmiać, a ja po chwili jej zawtórowałam. Nie mogłyśmy przestać i już po chwili tarzałyśmy się ze śmiechem po dywanie, a Haru ze szczęśliwym, aczkolwiek bardzo niemądrym wyrazem pyszczka i z wywieszonym ozorkiem, latał od jednej do drugiej z nas, jednocześnie za wszelką cenę starając się polizać nasze nosy.
< Mia? >
13 lutego 2018
Od Awisina CD Angela
Podarowałem jej widok mojego uśmiechu i odwróciłem się z zamiarem odejścia. Pomogłem jej już kilka razy, zrobiłbym to ponownie.. Sam nie wiem czy to przez to, że przypomina mi..Agatę, czy po prostu spełniam swoje nawyki.ratowania kobiet. Chciałem odejść, zrobiłem już nawet dwa kroki, lecz dalsza ma "ucieczka" w ciemność została uniemożliwiona. Angela złapała mnie za rękaw zatrzymując mnie.
- zaczekaj, powiedz mi chociaż jak masz na imię, chcę wiedzieć, kim jest mój "tajemniczy wybawca"- powiedziała. Chwilę przyglądałem się jej w milczeniu. Jeśli zna me sławne imię, wie iż jestem zabójcą numer jeden na liście gończym, mimo to powinna znać me imię skoro ja znam jej.
-Jestem Awisin Eridor. Nie masz za co dziękować Angelo, uratowałbym cię raz jeszcze gdyby było trzeba, jednak proszę, nie pakuj się w tarapaty.-powiedziałem patrząc zaledwie chwilę w jej oczy, a potem na przestrzeń przed nami. Byłem ciekaw, czy może mnie zna..czy może jednak Agata jej coś powiedziała.
<Angela?>
od Angeli CD Awisin
Dla czego było ciemno? Co się ze mną stało? Zemdlałam? Otworzyłam powoli oczy i przed sobą znajomą twarz. Mężczyzna, który ostatnimi czasy za każdym razem ratował mi życie, lub po prostu pomagał mi. Dopiero teraz zauważyłam, że nie czuję ziemi pod stopami. Trzymał mnie na rękach.
- Wszystko w porządku? - zapytał. Lekko rozchylając usta wpatrywałam się w niego. Chciałam coś powiedzieć, więc dla czego odezwałam się dopiero po dłuższej chwili milczenia?
- Tak, chyba tak.. - powiedziałam odwracając wzrok. Postawił mnie wtedy na ziemi - dziękuję ci, na prawdę masz moją wdzięczność, za to ile razy mi pomogłeś - powiedziałam z radością. Czy on się lekko uśmiechnął? No właśnie, on.. nawet nie wiem jak ma na imię. Możliwe, że w ostatniej chwili dostrzegłam, że chce odejść, znowu zniknąć bez śladu i złapałam go za rękaw blisko ramienia (w miarę blisko, zważywszy na różnicę wzrostu między nami).
- zaczekaj, powiedz mi chociaż jak masz na imię, chcę wiedzieć, kim jest mój "tajemniczy wybawca" - ponownie obrzuciłam go życzliwym uśmiechem.
<Awisin?>
10 lutego 2018
Od Akiry CD Moyry/Aravia
Nie podniosłem głowy. Jedynie słyszałem, jak odchodzi. Tak będzie lepiej dla niej. Taka Księżniczka nie zasługuje na takiego potwora jakim jestem. Nagle na pościel ponownie skapnęły łzy. Co ja... Dlaczego ja płaczę? Nie mogę, nie powinienem. Krzyknąłem, a potem nie zważając na swój stan zdrowia, stworzyłem swoje czarne, pierzaste skrzydła.
~Sannass... Lecę w stronę polany.-powiedziałem do smoczycy.
~Dlaczego?! Wyzdrowiałeś?! Czujesz się na pewno dobrze?!-zaczęła krzyczeć.
~Potem ci wszystko powiem...
Zakończyłem z nią połączenie, a potem podniosłem się z łóżka, otworzyłem okno i przez nie jak najszybciej wyleciałem. Tor mojego lotu był chwiejny, bo nadal mnie bolał bok, jednak było to wystarczająco mało cierpienia, aby móc uciec. Nie chciałem tam być. Nie mogłem być obok niej. Czułem pragnienie jej miłości, ale nie była ona zdolna mi jej dać... To już nie była ta Księżniczka. Po chwili poczułem ukłucie, a wraz z tym, zleciałem na dół i z impetem uderzyłem w ziemię. Tak przynajmniej miało być. Uratowała mnie moja smoczyca, która od razu zaczęła tulić swój łeb do mnie.
~Akira... Na pewno wszystko dobrze? Nic ci nie jest?-zapytała.
~Wszystko ze mną w porządku. Nie martw się...-odpowiedziałem, delikatnie głaszcząc ją po głowie.
Bałem się wracać. Nie mogłem wrócić. Ująłem dłonią przeklętej katany, ciężko wzdychając. Dlaczego... Dlaczego nie mogę czuć szczęścia...
<Moyra? Aravia?>
Od Mii CD Eshia
Patrzyłam swoimi szarymi oczami na dziewczynę, którą właśnie odciągnęłam od najgorszej decyzji.
Byłam z siebie zadowolona, to że uratowałam czyjeś życie bardzo mnie cieszyło. Nie życzę śmierci nikomu, prócz tym co na nią w pełni zasługują. Głęboko jednak wierze, iż każdy ma swoją jasną dobrą stronę. Ta kobieta prze de mną nie jest zła..ja jestem po prostu pewna iż w jej sercu tkwi dobroć. Położyłam dłoń na jej ramieniu.
-Proszę, wstań. Pomogłabym ci nawet setki razy gdyby to było konieczne. Jeden dobry uczynek nie robi ze mnie wielkiej pani. Nazywam się Mia Suzanne Infera-powiedziałam. Dziewczyna powstała nadal na mnie patrząc, nie czekając na nic zwyczajnie się do niej przytuliłam by poprawić jej humor.
Moja mama zawsze tuliła mnie gdy było mi źle. Zawsze to poprawiało mi humor, i myślę że tej pani też to pomoże. Czułam jak jej dłonie powoli tknęły moich pleców, już po chwili również mnie przytuliła.
-Mogę z tobą zostać? Nie wiem kiedy wróci po mnie mój brat.-zapytałam. Nie martwiłam się o Nico, wiedziałam dobrze, że poradzi sobie w każdym kłopocie. Wiedziałam też, że gdzie bym nie była on mnie znajdzie.
<Eshia?>
Byłam z siebie zadowolona, to że uratowałam czyjeś życie bardzo mnie cieszyło. Nie życzę śmierci nikomu, prócz tym co na nią w pełni zasługują. Głęboko jednak wierze, iż każdy ma swoją jasną dobrą stronę. Ta kobieta prze de mną nie jest zła..ja jestem po prostu pewna iż w jej sercu tkwi dobroć. Położyłam dłoń na jej ramieniu.
-Proszę, wstań. Pomogłabym ci nawet setki razy gdyby to było konieczne. Jeden dobry uczynek nie robi ze mnie wielkiej pani. Nazywam się Mia Suzanne Infera-powiedziałam. Dziewczyna powstała nadal na mnie patrząc, nie czekając na nic zwyczajnie się do niej przytuliłam by poprawić jej humor.
Moja mama zawsze tuliła mnie gdy było mi źle. Zawsze to poprawiało mi humor, i myślę że tej pani też to pomoże. Czułam jak jej dłonie powoli tknęły moich pleców, już po chwili również mnie przytuliła.
-Mogę z tobą zostać? Nie wiem kiedy wróci po mnie mój brat.-zapytałam. Nie martwiłam się o Nico, wiedziałam dobrze, że poradzi sobie w każdym kłopocie. Wiedziałam też, że gdzie bym nie była on mnie znajdzie.
<Eshia?>
Od Moyry CD Akira/Aravia
Nie spodziewałam się innej reakcji.. Wiem jakie to jest trudne. Domyślam się jak on musi cierpieć.. Ale co ja mogę w tej sytuacji? Nie pokocham go na siłę.. Nie znam go.. Ale wiem, że nie chciałam tego wszystkiego.. Nie chciałam. Czułam jego ból.. A jego słowa bardziej mnie zdołowały..nie wiedziałam jak zareagować. Jak można sądzić, iż jest się skazanym na samotność.cierpienie?
-Przepraszam Cię..nie chciałam Cię skrzywdzić.-przeprosiłam patrząc na niego. Przygryzłam lekko dolną wargę po czym odwróciłam się i skierowałam się do wyjścia..Muszę spełnić jego prośbę i dać mu spokój.
Kiedy tylko wyszłam z oddziału usiadłam ponownie na ławeczce i zwiesiłam głowę chowając twarz w dłoniach.. Dlaczego to wszystko takie trudne?
~Dasz radę, on również-powiedziała Esapria.
~Mogę mu jakkolwiek pomóc?-zapytałam podchodząc jeszcze do szyby, patrzyłam na Akirę i Aravię, która zaczęła z nim rozmawiać.
~Ona.. Ona może mu pomóc-usłyszałam smoczycę, przyjęłam informację i nie odpowiedziałam jej. Miała całkowitą rację..Aravia może mu pomóc. Nie znają się..ale być może zgodzi się pomóc. Zaczynam się bać o Akirę, kto wie co może dalej zrobić. Ktoś musi być blisko niego.
<Akira?Aravia?>
Od Akiry CD Moyry/Aravia
-...To co było nie wróci. Przykro mi.-powiedziała.
Złapałem się za głowę, szarpiąc mocno swoje włosy. Cholera... Dlaczego to takie ciężkie!? Zaakceptuj to Akira, kurwa! Zawsze nie mogłeś być szczęśliwy, więc dlaczego miałoby się to zmienić!? Na wieki będę Mrocznym Aniołem, który jedyne co może, to zabijać. Nagle zacząłem się wpatrywać w okno. Nic nie czułem z zewnątrz. Ashuramaru zaczął się śmiać, ale nie chciał przejąć kontroli. Chciał ze mną porozmawiać, ale ja tego nie chciałem. Ignorowałem prośby, ignorowałem wszystko. Ciemność oblała moje serce ponownie. Spuściłem głowę. Nicość, pustka... To właśnie oznacza mnie... Nie czułem już nic. Nie chciałem. Bałem się. Uczucia bolą, a ja nie chcę więcej bólu. Uniosłem głowę, a po moich policzkach nadal płynęły łzy.
-Zostawcie mnie. Chcę być sam. Najlepiej będzie, jak w ogóle o mnie zapomnisz. Wiem, czuję to, że już nigdy ciebie nie odzyskam Księżniczko. Wiem, że dla takiej osoby jak ja, szczęście jest zabronione... Przekonuję się już o tym kolejny raz... To mnie przerasta. Kocham cię, wiedz o tym, ale ja nie chcę, boję się patrzeć na ciebie, bo wiem, że nie widzisz we mnie tej samej osoby, jaką jestem. Nigdy już jej nie ujrzysz... Mroczne Anioły nie zasługują na miłość, szczęście, dobro... Im, nakazane jest rozlewać cierpienie, zgrozę, ból...-powiedziałem, a potem spuściłem głowę.-Dlaczego ja taki nie jestem... Muszę taki być...-wyszeptałem sam do siebie.
<Moyra? Aravia?>
Od Moyry CD Akira/Aravia
To o co obwiniał się Akira było nie do pomyślenia.. To nie jego wina, nie może tak sądzić.
Siedział i płakał..nie wiedziałam co mam robić, z resztą nie tylko ja ponieważ Aravia również stała i nie wiedziała co dalej. Byłam jej jednak wdzięczna za obecność.
~Moyra..tu ja Esapria twoja smoczyca. Kochana on Cię kocha-usłyszałam znajomy głos w mojej głowie..ten sam co w lochach.. Esapria.. Jej imię.. Tak bardzo znane i tak bardzo obce. Czuję z nią łączność i silną więź, czyli to prawda iż jestem jeźdźcem.
~Esapria, ja nie wiem co robić. Nie znam go.. Nie mogę udawać, że wszystko wróciło do normy..że dawna Mo wróciła. Straciłam pamięć z tamtego okresu i jej nie odzyskam..-powiedziałam do niej. Myślałam że będzie mi trudno się z nią skontaktować, ale łączność naszych umysłów była nadzwyczaj silna i potężna.
~Moyri musisz pomóc mu się odnaleźć w tym wszystkim, on kochał cię całym swoim sercem. Jeśli nie pomożesz rozmową, to jedyne co będziesz mogła dla niego zrobić to dać mu ochłonąć..zapomnieć.-powiedziała. Oderwałam się od myśli, równocześnie zrywając kontakt z Esaprią. Spojrzałam na Akirę..
-Nie masz mnie za co przepraszać.-rzekłam najbardziej poważnie, przez co zyskałam uwagę czarnowłosego, jego zielone oczy wpatrywały się teraz w moje błękitne.-Nic nie jest twoją winą. Jestem Qunaris, strata pamięci nastąpiła by prędzej czy później i nikt by nic na to nie mógł poradzić.To co było nie wróci. Przykro mi.-powiedziałam.
<Akira? Aravia?>
Od Akiry CD Moyry/Aravia
Mój kochany aniołku... Dlaczego ty mi to robisz... Dlaczego ten świat jest dla mnie i dla ciebie taki okrutny. Dlaczego ja nie mogę być szczęśliwy... Dlaczego to sam mój byt niszczy szczęście innych? Przepraszam... Przepraszam...
~Akira... To nie twoja wina...-szepnęła mi smoczyca w myślach.
Nie odpowiedziałem jej. Zacisnąłem dłonie w pięści, a potem ponownie zalałem się łzami. Starałem się je uspokoić, jednak po chwili uniosłem głowę, starając się uśmiechnąć.
-Przepraszam cię Księżniczko... To moja wina, że ciebie puściłem... To moja wina, że straciłaś pamięć... To moja wina, że pomyślałem, że wszystko będzie dobrze i tak chciałem wrócić do tego co było... Przepraszam cię tak bardzo...
Odchyliłem głowę, pozwalając aby łzy spokojnie zaczęły skapywać na pościel, a wraz z tym, miałem nadzieję, że jednak może się uspokoję. Jednak... Nie potrafiłem. Ciągle widziałem tą uśmiechającą się Księżniczkę i te dwa słowa jakie zawsze płynęły z jej ust i mnie uszczęśliwiały... Teraz już nie mam szczęścia... Wrócił ból... Wróciła samotność... Wróciła codzienna melancholia i czerń w sercu... Przepraszam Księżniczko... Przepraszam tak mocno...
<Moyra? Aravia? T____T>
Od Moyry CD Akira/Aravia
Czekałyśmy w korytarzu, tuż przed salą medyczną. Czułam się w obowiązku by dowiedzieć się w jakim stanie jest Akira.. To on mnie uratował i postanowił pomóc, niestety w czymś co nigdy nie nastąpi. Pamięci nie odzyskam, ale to nie koniec świata. Jestem tu i mogę kreować swoje nowe wspomnienia. Żal mi jednak tego chłopaka. będzie musiał się pogodzić z tym że tamta Moyra nie wróci. Razem ze mną siedziała Aravia, która była chyba przejęta tą całą sytuacją.
-Wszystko będzie dobrze. Musi-powiedziałam, a różowowłosa jakby ocknęła się z transu i spojrzała na mnie. Jej oczy..wyrażały smutek.. Nie byłam jednak pewna czy to przez Akirę.
-Tak. Wszystko będzie ok, nie przejmuj się. -powiedziała jakby nieprzytomna.
Spojrzałam za szybę i zauważyłam, iż czarnowłosy się budzi. Dałam znak Aravi i weszłyśmy do środka. Kiedy nas zobaczył po jego policzkach spłynęły łzy oraz zaczął przepraszać.
Mimowolnie zbliżyłam się do niego i położyłam rękę na jego ramieniu.
-Nic się nikomu nie stało. Bardziej martwi nas twój stan niż to wszystko-powiedziałam.
<Akira? Aravia?>
Od Sorayi Cd Simon
To, co czułam oraz to, co za chwilę mogłam czuć było nie do opisania. Jeszcze nikt nie sprawiał mi takiej przyjemności, nikt nie powodował u mnie takich emocji, jak Simon. Jego dotyk, zapach i wzrok powodowały, że czułam jakbym stawała się kimś innym. Lepszą wersją siebie, która potrafi kochać bez względu na wszystko, która nie wie, co to cierpienie. Anioł z każdą kolejną sekundą wypełnioną podnieceniem i namiętnością sprawiał, że czułam się jakbym była w niebie.
Simon pozbawił mnie resztek ubrania, jakie na mnie pozostało. Ostatnią część bielizny rzucił niedbale na podłogę, która dołączyła do jego koszuli gdzieś obok łóżka. Leżałam na plecach, moje ciało naprężało się co chwilę niczym struna. Jego język potrafił zdziałać cuda, o czym kolejny raz się przekonałam. Me nagie ciało wiło i rozpływało się w rokoszy, jaką zadawał mi upadły. Jęki, urywane krzyki z moich ust wypełniły jego sypialnię. Chwyciłam się pościeli czując, jak zwinny język Simona zastępują jego palce. Byłam taka mokra, gotowa na na niego. Czułam go w każdy możliwy sposób, co tylko potęgowało moje doznania. Poruszał palcami coraz szybciej, jednocześnie znajdując się między moimi rozgrzanymi do czerwoności i nagimi udami. Gdy otworzyłam oczy ujrzałam przed sobą twarz ciemnowłosego, który pocałował mnie, gdy tylko nasze spojrzenia się spotkały. Czarne oczy Simona patrzyły na mnie niemal w uwielbieniem. Nie oddałam pocałunku od razu, ponieważ zbliżający się orgazm uniemożliwił mi to. Oddech mi przyspieszył, serce waliło o żebra tak mocno, jakby zaraz miało ze mnie wyskoczyć. Doszłam zaledwie po kilku minutach jego pieszczot. Myślałam, że zaraz tam zejdę, w jego objęciach. To było nieziemskie. Po prostu niesamowite. W chwili orgazmu przywarłam do niego całym ciałem. Objęłam go mocno wokół szyi, jednocześnie krzycząc mu do ucha. Krzyczałam jego imię... Przestałam nad sobą panować, impuls elektryczny przeszedł przez moje ciało i popieścił delikatnie mojego anioła. Simon wyjął swoje palce z mojej muszelki. Opadłam na poduszkę dysząc. Gdy zdałam sobie sprawę, że prawdziwa zabawa dopiero przed nami, uśmiechnęłam się szeroko. Przyciągnęłam do siebie Simona i pocałowałam go namiętnie. Simon po raz pierwszy przejął nade mną pełną kontrolę. Zdominował mnie. Sprawił, że stałam się mu absolutnie posłuszna. Wreszcie jego mroczna strona ukazała się w pełni. Ta wersja Simona spodobała mi się i to bardzo. Ponownie objęłam go za szyję, tuląc się do jego umięśnionej klaty. Do moich uszu dotarł odgłos rozsuwania zamka przy spodniach. Chwilę potem pomogłam upadłemu pozbyć się zbędnych ubrań. Usiadłam na łóżku, ręką zgarnęłam włosy z twarzy. Prawą ręką dotarłam do swojej muszelki, która była calutka morka i wciąż wrażliwa. Nagle, poczułam jak Simon obejmuje mnie od tyłu. Przytulił mnie, usadowiwszy sobie mnie między swoimi nogami, tyłem. Odgarnął moje włosy na bok, zaczął składać delikatne pocałunki na mojej szyi, co ułatwiłam mu przechylając głowę na bok. Moja prawa ręka powędrowała do jego głowy i spoczęła we włosach mężczyzny, zaś jego lewa dłoń ponownie dobrała się do mojego dolnego intymnego miejsca. Dotykał mnie, masował... Czułam, że się rozpływam. Nie myślałam już o niczym innym tylko o nim. O moim Simonie - aniele, który zawitał do mnie kilka miesięcy temu w oknie mojej sypialni.
Po kolejnych chwilach pełnych uniesień ponownie wylądowaliśmy leżąc, lecz tym razem to ja byłam na górze. Kompletnie nadzy leżeliśmy na łóżku, ja na nim, z mokrą muszelką na jego nabrzmiałym penisie, który rwał się do roboty. Patrzyliśmy na siebie w ciszy, co chwilę obdarzając się pocałunkami. Dłonie Simona obejmowały mnie w tali, gładziły skórę na plecach, biodrach, aż dotarły na pośladki. Chwycił nieco mocniej za skórę, dzięki czemu moja pupa przetarła się po jego członku. Potem drugi raz, i trzeci...
< Simon? Przepraszam za to jedno wielkie NIC...:( >
Simon pozbawił mnie resztek ubrania, jakie na mnie pozostało. Ostatnią część bielizny rzucił niedbale na podłogę, która dołączyła do jego koszuli gdzieś obok łóżka. Leżałam na plecach, moje ciało naprężało się co chwilę niczym struna. Jego język potrafił zdziałać cuda, o czym kolejny raz się przekonałam. Me nagie ciało wiło i rozpływało się w rokoszy, jaką zadawał mi upadły. Jęki, urywane krzyki z moich ust wypełniły jego sypialnię. Chwyciłam się pościeli czując, jak zwinny język Simona zastępują jego palce. Byłam taka mokra, gotowa na na niego. Czułam go w każdy możliwy sposób, co tylko potęgowało moje doznania. Poruszał palcami coraz szybciej, jednocześnie znajdując się między moimi rozgrzanymi do czerwoności i nagimi udami. Gdy otworzyłam oczy ujrzałam przed sobą twarz ciemnowłosego, który pocałował mnie, gdy tylko nasze spojrzenia się spotkały. Czarne oczy Simona patrzyły na mnie niemal w uwielbieniem. Nie oddałam pocałunku od razu, ponieważ zbliżający się orgazm uniemożliwił mi to. Oddech mi przyspieszył, serce waliło o żebra tak mocno, jakby zaraz miało ze mnie wyskoczyć. Doszłam zaledwie po kilku minutach jego pieszczot. Myślałam, że zaraz tam zejdę, w jego objęciach. To było nieziemskie. Po prostu niesamowite. W chwili orgazmu przywarłam do niego całym ciałem. Objęłam go mocno wokół szyi, jednocześnie krzycząc mu do ucha. Krzyczałam jego imię... Przestałam nad sobą panować, impuls elektryczny przeszedł przez moje ciało i popieścił delikatnie mojego anioła. Simon wyjął swoje palce z mojej muszelki. Opadłam na poduszkę dysząc. Gdy zdałam sobie sprawę, że prawdziwa zabawa dopiero przed nami, uśmiechnęłam się szeroko. Przyciągnęłam do siebie Simona i pocałowałam go namiętnie. Simon po raz pierwszy przejął nade mną pełną kontrolę. Zdominował mnie. Sprawił, że stałam się mu absolutnie posłuszna. Wreszcie jego mroczna strona ukazała się w pełni. Ta wersja Simona spodobała mi się i to bardzo. Ponownie objęłam go za szyję, tuląc się do jego umięśnionej klaty. Do moich uszu dotarł odgłos rozsuwania zamka przy spodniach. Chwilę potem pomogłam upadłemu pozbyć się zbędnych ubrań. Usiadłam na łóżku, ręką zgarnęłam włosy z twarzy. Prawą ręką dotarłam do swojej muszelki, która była calutka morka i wciąż wrażliwa. Nagle, poczułam jak Simon obejmuje mnie od tyłu. Przytulił mnie, usadowiwszy sobie mnie między swoimi nogami, tyłem. Odgarnął moje włosy na bok, zaczął składać delikatne pocałunki na mojej szyi, co ułatwiłam mu przechylając głowę na bok. Moja prawa ręka powędrowała do jego głowy i spoczęła we włosach mężczyzny, zaś jego lewa dłoń ponownie dobrała się do mojego dolnego intymnego miejsca. Dotykał mnie, masował... Czułam, że się rozpływam. Nie myślałam już o niczym innym tylko o nim. O moim Simonie - aniele, który zawitał do mnie kilka miesięcy temu w oknie mojej sypialni.
Po kolejnych chwilach pełnych uniesień ponownie wylądowaliśmy leżąc, lecz tym razem to ja byłam na górze. Kompletnie nadzy leżeliśmy na łóżku, ja na nim, z mokrą muszelką na jego nabrzmiałym penisie, który rwał się do roboty. Patrzyliśmy na siebie w ciszy, co chwilę obdarzając się pocałunkami. Dłonie Simona obejmowały mnie w tali, gładziły skórę na plecach, biodrach, aż dotarły na pośladki. Chwycił nieco mocniej za skórę, dzięki czemu moja pupa przetarła się po jego członku. Potem drugi raz, i trzeci...
< Simon? Przepraszam za to jedno wielkie NIC...:( >
Aktualizacja szablonu!
Witajcie!
Oto propozycje na nowy szablon bloga.
Każdy ma swój numerek, tym numerkiem sugerujcie się wybierając szablon w głosowaniu! :D
1.http://panda-graphics.blogspot.com
2.http://panda-graphics.blogspot.com
3.
???
Macie jakieś szablony? Wysyłajcie!
Macie jakieś szablony? Wysyłajcie!
9 lutego 2018
Od Adris CD Tsuyoshi
Obudziłam się dosyć wcześnie rano, jak z resztą codziennie. Wstałam ogarnęłam się i od razu poszłam zająć się stworzeniami, które ostatnio do mnie trafiły. Feniks był w szczególnie złym stanie, ale widać iż wczorajsze ogniste krople na niego zadziałały, ponieważ odzyskał dawny żar.
Nakarmiłam wszystkie, po czym weszłam dalej w las..do miejsca w którym niegdyś przebywała smoczyca księżniczki, teraz było to miejsce Stelmari.
Jak tylko zbliżyłam się do niej, ta podniosła głowę i spojrzała na mnie z bólem w oczach. Czułam nawet z daleka, jak ją całą przepełnia ból.. tęsknota i rozpacz..
Powoli do niej się przybliżyłam, delikatnie położyłam dłoń na jej szyi i pogładziłam ją. Z jej pyszczka wydobyły się ciche pomrukiwania.
-Wiem jak cierpisz kochana. Ale pomyśl o tym, że..Alora nie chciała by abyś cierpiała. Chciałaby cię widzieć pełną życia.-powiedziałam. Na myśl o Alorze w oczach zakręciły mi się łzy.. Nadal jest to ciężkie..chodź tak dużo czasu minęło..
Westchnęłam lekko i podałam smoczycy kwiat Monoris, który zawsze podaje się smokom, które straciły jeźdźca. Nie mogę pozwolić na to by Stelmari umarła, bądź więcej cierpiała. Jest smokiem Aniołem, nie grozi jej więc stracenie kontroli nad sobą.
-Trzymaj się.-rzekłam i odeszłam kierując się z powrotem do domu.
---
Przygotowywałam wywary z ziół, kiedy rozległo się pukanie w drzwi. Byłam zdziwiona, iż ktoś o tej porze się do mnie wybrał. Być może ktoś potrzebuje mojej pomocy?
Otarłam ręce w ręcznik i poszłam otworzyć. Na mojej twarzy malowało się niezłe zdziwienie, ale i radość jednocześnie, kiedy tylko zobaczyłam Tsuyoshiego. Wpuściłam go do środka i zaczęliśmy rozmawiać.
---
- Wiem, że to trochę niewygodne pytanie... Ale... Co u Stelmari? - pytanie chłopaka, wcale mnie nie zdziwiło..Mogłam się domyślić, że prędzej czy później o nią zapyta. Westchnęłam lekko i spojrzałam na Tsuyoshiego. Widać, że bardzo cierpi po stracie Alory..
-Stelmari była w bardzo ciężkim stanie. Wszyscy myśleli, że tego nie przeżyje.. Jednak udało mi się ją utrzymać przy życiu. Zajmuję się nią.. Ale jej cierpienie jest tak wielkie, że nie mam pojęcia czy długo tak wytrzyma. Przesiaduje ciągle tylko w jednym miejscu, nikt nie zbliża się do niej, a ona nikogo nie chce. Pozwala sobie jedynie pomóc, co też było ciężkie. Czasami czuję, że ona myśli o tym by odejść..złączyć swą duszę z powrotem z jeźdźcem w niebie.-wytłumaczyłam.
<Tsuyoshi?>
Od Tsuyoshiego
Poklepałem po szyi Waru, który właśnie wylądował. "Zostaniesz tu na chwilkę"- rzekłem do niego w myślach. Mówił coś jego ochrypłym głosem, coś na styl "Ale Blue może!". Nie miałem siły mu tłumaczyć. Blue był po prostu był mniejszy. Poszedłem do miejsca, gdzie mieszkała moja dawna koleżanka, może nawet "przyjaciółka". Czyli do chatki Adris. Pamiętałem dokładnie, gdzie mieszka ta opiekunka smoków. Nawet niedaleko. Gdy stanąłem przed jej chatką i uniosłem rękę, by zapukać, lekko się zawachałem, stojąc przed domem Adris. Dawno jej nie widziałem... Od zeszłego roku. Bałem się pierwszego spotkania po tej rozłące. Westchnąłem ciężko, patrząc na Blue. Chciałem się z nią spotkać na początku mojego wracania. Zapukałem w końcu do jej chatki. Nie musiałem długo czekać, by znów zobaczyć znajomą twarz. Widać było jej zaskoczenie na twarzy
- Hej - powiedziałem z lekkim zmieszaniem - Pozwolisz wejść? - zapytałem.
- Um... Cześć - otworzyła szerzej drzwi. - Proszę, wejdź. Podziękowałem i wszedłem do jej chatki. Wpierw co zrobiłem, to rozejrzałem się. Trochę tu się pozmieniało. Blue otarł się głową o moją nogę.
- Co Cię tu sprowadza? - spytała, zamykając drzwi - Siadaj - wskazała na krzesło. Usiadłem na nim.
- Wracam do szkoły - odrzekłem, opierając się o oparcie. Blue położył głowę na moim kolanie, a ja podrapałem go za uchem. Pieszczoch mały. A raczej duży. Zegar tyka tak szybko.
- Naprawdę? To wspaniale... - powiedziała.
- Wiem, tylko stresuję się przed rozmową z Eurosem - mówiąc to, wyciągałem opakowanie papierosów oraz zapałki. Akurat był ostatni. Włożyłem papieros do buzi i już przejechałem zapałką po boku opakowania, i już miałem przybliżyć ją do papierosa, który miałem w buzi, gdy Adris się odezwała.
- W chacie nie pali się papierosów - stara, dobra Adris. Z charakterkiem. Schowałem z powrotem papieros, a zapałkę zgasiłem.
- Spokojnie... - rzekłem, chowając zapałkę do pudełka. Potem wyrzucę. Adris pogłaskała po łepetynie Blue. Pewnie jeszcze pamiętała jak uratowała go, gdy przyniosłem go z Alorą.
- Mogę o coś spytać? - zapytałem. Adris kiwnęła głową - Wiem, że to trochę niewygodne pytanie... Ale... Co u Stelmari? - zapytałem niepewnie. To pytanie mogło być trochę nie komfortowe dla niej.
<Adris?>
Tsuyoshi Kuroko

Imię: Tsuyoshi Reijii Keizo Naoto Takashiro Kuroko
Przezwisko: Tsu, Kuro, jak tam chcecie
Wiek: 19
Płeć: Mężczyzna
Stanowisko: Młody Jeździec
Specjalizacje: Kuro to dusza artystyczna, specjalizująca się w mechanizmach, robotach, muzyce oraz w rysunkach. To nie są talenty rzadko spotykane, nie to co umiejętność przemieniania się w wilka, tak samo jak u jego starszego brata, Takashiro. Gra na wielu instrumentach, takich jak gitara basowa i pianino. Potrafi również żonglować nożami. Poza tym, świetnie sobie z lataniem na smoku, chciał nawet próbować latać na ogonie, jednak nie wychodzi mu to jeszcze.
Rodzice: Oboje okropni, patologia, w dużym skrócie.
Rodzeństwo: Ma 3 braci (z czego jeden zmarł) i 3 siostry. Najbardziej się dogadywał z Daikim, z jego młodszym bratem, który umarł na wynik pożaru.
Partner: Kiedyś miał... Teraz nie ma... Nie chce za bardzo, ale można się starać.
Potomkowie: Halo, halo, co?
Smok: Waru
Pupil: Blue
Charakter: Nerwowy, wybuchowy, szybko się denerwuje, co czasami wychodzi na zewnątrz. Nie przepada za tym, gdy coś nie idzie po jego myśli. Nie lubi rozmawiać z innymi co dzieje się u niego, zdecydowanie woli słuchać, niż mówić. Uparty jak osioł, który nienawidzi się poddawać. Zdecydowaną ilość czasu spędza na nauce i treningach, nie chcąc siedzieć z innymi, choć jego pupil i smok nie za bardzo z nim współpracują i próbują go odciągnąć od tego wszystkiego. Kolejny pseudointrowentryk z myślami samobójczymi, którego spotyka się na każdym kroku? Może to troche przesadzone, jednak po części nawet prawdziwe. Zawsze, gdy się stresuje lub denerwuje, zapala papierosa, jednak nie zawsze wychodzi na zewnątrz.
Historia: Tsuyoshi urodził w BARDZO bogatej rodzinie. Nie przechwalał się pieniędzmi, ale i tak nie miał przyjaciół, do tego rodzina patologia, która ukarze Cię za najmniejszy błąd. Koszmar. Od lat 14 (kiedy zginął jego brat) został... Zbuntowanym nastolatkiem? Był przestrogą sklepów i targów. Trochę w jego życiu był alkohol. Jednak ze wszystkiego został wyleczony i starał się to naprawić. No właśnie, starał. Wszystko się zaczęło, gdy dołączył do Akademii i dostał jajo Waru. Poznał Alorę, jak można było się spodziewać, zostali najlepszymi przyjaciółmi. Nawet raz znaleźli wilczka i nazwali go Blue. Wszystko toczyło się wspaniale, zostali nawet parą. Aż do tego przeklętego konkursu. Okazało się, że Alora miała cienko na pieńku z Cierniem, posiadała w sercu truciznę (miała ją przez Ciernia). Ta trucizna wykańczała ją od środka, gdy Tsuyoshi w ogóle o tym nie wiedział, dopóki ktoś mu o tym nie powiedział. A potem... Stało się coś, co musiało. Alora umarła, a Tsuyoshi zamknął się w skorupie kłamstwa i udawanych uczuć oraz wrócił do nałogu nikotynowego. Nawet nie widział jej śmierci, nie wspierał jej w tych okrutnych momentach. Dlaczego tak? Przecież teraz powiadają, że Tsuyoshi nie kochał jej naprawdę. Może dlatego, że bał się patrzeć na to wszystko? Był cieniasem i bał się tego widoku? Zapewne. Ale przez to nie mógł zobaczyć Alory u kresu jej życia i z nią się pożegnać. Nie chciał nawet nadal przebywać w tej szkole. Postanowił uczyć się samodzielnie. Jednak w końcu postanowił powrócić i zacząć wszystko od nowa. Nie chciał pozwolić, by całkowicie stracił coś co również kochał, czyli tę szkołę.
Właściciel: Conor, HW
Pochwały/Upomnienia: 0/0
Zbroja: brak
Miecz/Łuk: Nie ma
Przedmioty: Nie ma
Punkty:
Monety:
Punkty Umiejętności:
WYTRZYMAŁOŚĆ: 45 SIŁA: 10 SZYBKOŚĆ: 25 ZWINNOŚĆ: 20 PANCERZ: 0
W wilczej postaci:
Imię: Blue
Wiek: Jakieś 10 miesięcy
Płeć: samiec
Rasa: Wolf Delince
Żywioł: A nie ma określonego, nie wiadomo jak nazwać.
Moce:
-Gdy natknie się na kogoś komu nie można ufać lub jest w niebezpieczeństwie jego oczy zmieniają kolor
-Potrafi zmienić swój wygląd, nawet w inną rasę, taką jak smok, jednak nie może przy tym zmienić swojej wielkości.
-Jego ślina ma działania lecznice.
-Potrafi zwiększyć swoją prędkość do 3x, jednak nie na długo. Szybko się męczy.
Charakter: Blue jest spokojnym szczeniakiem w wieku nastoletnim. Nie wariuje za dużo, w przeciwieństwie do innych psowatych w jego wieku. Jest bardzo lojalny, za osoby, czy zwierzęta, do których się przywiązał, mógłby oddać życie. Nie lubi, gdy ktoś nie zwraca uwagi na niego, bądź jest smutny, wtedy się łasi i próbuje odwrócić czyjąś uwagę, by ją zwrócić na siebie.
Właściciele: Tsuyoshi, niegdyś należał również do Alory.
SMOK

Imię: Waru
Wiek: Dorosły
Płeć: samiec
Żywioł: Demon
Moce:
- Zianie ogniem, to oczywiste, prawda?
- Teleportacja, maksymalnie 2 razy na godzinę i to nie na 282292 kilometrów dalej.
- Szybkie latania i różne akrobacje, dzięki wielu treningom (do których, tak naprawdę, Tsuyoshi go zmusił), wszelkie akrobacje robi wybitnie, a dodatkowo, szybko lata.
- Ta moc jest najsilniejsza. Można porównać do kuli ciemności? Gromadzi w sobie moc, a gdy zbierze dostateczną ilość, wystrzeliwuje kulę, która wybucha, gdy na coś natrafi, bądź po jakimś czasie (Waru potrafi kontrolować po ilu sekundach wybuchnie). Nie może korzystać z tego co 5 minut, musi trochę odpocząć po użyciu.
- Kolejna moc jest podobnna do kuli, tylko, że to promień. Z używaniem jest tak samo jak z kulą. Z obu z tych mocy korzysta w ostatecznej ostateczności.
- Trujący dym. Waru wypuszcza z pyska dość dużą ilość trującego dymu (ale nie za bardzo, wywołuje jedynie wymioty i tego typu, nie powoduje śmierci). Niestety, ona też szkodzi Tsuyoshiemu, czy Blue, dlatego z niej nie korzysta za bardzo.
Charakter: Uparty, jak czegoś nie chce, to tego nie zrobi, a jak naprawdę nie chce, to może sprzeciwić się nawet swemu Panu. Poza tym, jest leniwy, ciągle leży i śpi, póki jego Pan nie o obudzi go i nie każe iść na trening. Trzeba przyznać, że współpraca z nim jest trudna. Jest wybredny co do jedzenia, czy innych rzeczy, jak posłanie.
WYTRZYMAŁOŚĆ: 27 SIŁA: 25 SZYBKOŚĆ: 35 ZWINNOŚĆ: 40 PANCERZ: 23
Od Simon'a CD Soraya
Podobało mi się to w jaki sposób Soraya na mnie patrzyła.. jeszcze jej słodkie jęki.. Po prostu muzyka dla moich uszu.. Przygryzłem lekko jej wargę po czym ją puściłem, Soraya uśmiechnęła się do mnie po czym obaliła mnie na łóżko całkowicie, na co oczywiście pozwoliłem. Chwyciłem jej dłonie i zacząłem obcałowywać, w końcu je puściłem, a sam dłońmi zaszedłem do zapięcia od jej stanika. Równie dobrze mogłem go rozedrzeć, ale wolę go oszczędzić. Złączyłem ponownie nasze usta zagłębiając się w każdym pocałunku jeszcze bardziej, nasze języki toczyły zaciętą walkę o dominacje, a nasze oddechy ze sobą współpracowały. Odpiąłem stanik i powoli zsunąłem ramiączka, z pomocą Sor stanik już wylądował na podłodze zupełnie w tej chwili nie potrzebny. Objąłem ją delikatnie w pasie po czym obkręciłem nas w taki sposób iż teraz ja byłem na górze. Zjeżdżałem pocałunkami niżej, na szyi zatrzymując się najdłużej, dobrze wiem ile przyjemności jej to sprawia. Kocham jej jęki.. Mógłbym ich słuchać godzinami..
Stawałem się coraz to niespokojniejszy.. pożądanie wypełniało mnie całego..chciałem więcej.
Jechałem ustami coraz niżej, całowałem jej obojczyk, lekko go podszczypując i zostawiając na nim kilka malinek, całowałem piersi, brzuch. Chciałem by dostała prze ze mnie białej gorączki, dlatego nie przeszedłem od razu do jej punktu G, całowałem jej uda równocześnie gładząc je dłońmi. Ciało Sor drżało, a raz po raz wyginało się w łuk.
-S..Simon..-szeptała jęcząc. -S..Simon!-zakrzyczała wręcz gdy dopadłem do jej czułego miejsca. Lekko obcałowywałem jej punkt G, rękoma zabierałem się za to aby zdjąć z niej dolną bieliznę, która w tym momencie przeszkadzała najbardziej. Zsunąłem ją szybko po czym zjechałem ustami w jej miejsce. Soraya niespokojnie się wierciła, jej dłonie zamknęły się w piąstki trzymając pościel.
Kiedy włożyłem do jej środka dwa palce, Sor jęknęła głośno i wzięła głęboki oddech, ja za to zjawiłem się ponownie nad nią, patrząc na nią jak na moją królową, kiedy tylko otworzyła oczy została zaskoczona namiętnym pocałunkiem.
<Soraya?>
Zaczynam się rozkręcać hah.. i tero wszyscy nazwą mnie zboczkiem XD
Stawałem się coraz to niespokojniejszy.. pożądanie wypełniało mnie całego..chciałem więcej.
Jechałem ustami coraz niżej, całowałem jej obojczyk, lekko go podszczypując i zostawiając na nim kilka malinek, całowałem piersi, brzuch. Chciałem by dostała prze ze mnie białej gorączki, dlatego nie przeszedłem od razu do jej punktu G, całowałem jej uda równocześnie gładząc je dłońmi. Ciało Sor drżało, a raz po raz wyginało się w łuk.
-S..Simon..-szeptała jęcząc. -S..Simon!-zakrzyczała wręcz gdy dopadłem do jej czułego miejsca. Lekko obcałowywałem jej punkt G, rękoma zabierałem się za to aby zdjąć z niej dolną bieliznę, która w tym momencie przeszkadzała najbardziej. Zsunąłem ją szybko po czym zjechałem ustami w jej miejsce. Soraya niespokojnie się wierciła, jej dłonie zamknęły się w piąstki trzymając pościel.
Kiedy włożyłem do jej środka dwa palce, Sor jęknęła głośno i wzięła głęboki oddech, ja za to zjawiłem się ponownie nad nią, patrząc na nią jak na moją królową, kiedy tylko otworzyła oczy została zaskoczona namiętnym pocałunkiem.
<Soraya?>
Zaczynam się rozkręcać hah.. i tero wszyscy nazwą mnie zboczkiem XD
Od ???
Kolejna noc w tym przeklętym miejscu.. Miejscu, w którym od lat towarzyszy mi jedynie ciemność i zguba. Świeże rany po porannym biczowaniu, nie bolą już tak bardzo jak kiedyś. Podłoga, ciągle brudna od krwi od pierwszego dnia w którym się tu znalazłam.. Pamiętam wszystko tak doskonale, jakby zdarzyło się to wczoraj..Wszystko przez to, iż dni tutaj są takie same..
Codziennie walczę z uczuciem bezsilności..porzucenia walki przetrwania.. Wiem że nie mogę się poddać..nie mogę im niczego zdradzić.. Mam dla kogo żyć..Atrimaro na pewno czeka tam gdzieś na mnie.. Dean zapewne myśli, iż nie żyję. Mam nadzieję, że jest cały i żywy.
Położyłam się na wytartym kocu i zamknęłam oczy.. Ból doskwierał mi na każdym jednym kroku.. Nie opuszczał mnie nawet na chwilę.. Sama nie wiem jak wyglądam.. Ale moje włosy już są tak długie.. Mam pełno siniaków, ran, blizn..jestem wychudzona i na pewno nie wyglądam chociażby dobrze. Oblizałam zupełnie suche usta.
C.D.N
Codziennie walczę z uczuciem bezsilności..porzucenia walki przetrwania.. Wiem że nie mogę się poddać..nie mogę im niczego zdradzić.. Mam dla kogo żyć..Atrimaro na pewno czeka tam gdzieś na mnie.. Dean zapewne myśli, iż nie żyję. Mam nadzieję, że jest cały i żywy.
Położyłam się na wytartym kocu i zamknęłam oczy.. Ból doskwierał mi na każdym jednym kroku.. Nie opuszczał mnie nawet na chwilę.. Sama nie wiem jak wyglądam.. Ale moje włosy już są tak długie.. Mam pełno siniaków, ran, blizn..jestem wychudzona i na pewno nie wyglądam chociażby dobrze. Oblizałam zupełnie suche usta.
C.D.N
8 lutego 2018
Od Akiry CD Moyry/Aravi
Ciemność. Rzecz, która może doprowadzić do wiecznego spokoju, wiecznego odpoczynku. Jednak ja? Czy ja chciałem tam być? Na pewno nie. Widziałem korytarz, który z każdym moim krokiem się rozjaśniał. Dom? Rodzina? Nie. Nie mam ich. Jednak kogoś pamiętam. Taką jedną dziewczynę. Blondynka, niebieskie oczy, drobne i ciepłe ciało... Kim ona była? Czemu znam jej imię, ale nie mogę go wymówić? Było piękne, a jej głos zawsze napawał mnie radością. Gdzie ona jest...?
-Akira, nie możesz być zakochany. Taki Mroczny Anioł jak ty nie zasługuje na to. Pamiętasz swoją rodzinę? Miałeś ich, ale nie skończyło się to dobrze. Możesz liczyć wyłącznie na moją pomoc. -rzekł Ashuramaru.
-Nie... Ja ją kocham. Nie oddam ci swojego ciała. Nigdy. Przenigdy. To, co jest między mną, a nią nigdy nie zniknie, choć tak bardzo pragnę, aby odzyskała pamięć. Aby przypomniała sobie, co było między nami. Nie obchodzi mnie to, co mówiła ta różowowłosa. Jestem pewny, że w jej przypadku będzie inaczej...
---
Otworzyłem oczy, a wtedy ujrzałem bardzo jasne światło. Ponownie przymknąłem na chwilę powieki, a potem mrugając jakoś przyzwyczaiłem się do tego, co dzieje się wokół. Byłem... W Skrzydle Szpitalnym? Warknąłem, podnosząc się z cichym sykiem. Bolało mnie... Pokręciłem głową, a wtedy dojrzałem różowowłosą i Moyrę. Przegryzłem wargę do krwi, czując, jak po moich policzkach płyną łzy.
-P-Przepraszam...-wydukałem, starając się uspokoić swój płacz.
~Akira...-szepnęła Sannass.
~Nie teraz...-mruknąłem.
<Moyra? Araya?>
Uwaga!
Witajcie Moi Kochani!
Blog rozkręca się po jednej z dłuższych można by powiedzieć przerw, bardzo się z tego cieszę, że każdy zaczął pisać, nie licząc osób które nie są w stanie.
Chciałam Was prosić o to byście zaktualizowali swoje wszystkie postacie, odkąd dołączyły do akademii na pewno dużo się zmieniło ;)
Po za tym proszę o uzupełnienie formularzy smoków postaci:
Soraya, Winry, Antonio, Leonard, Akira, Oktay, Mirajane, Eshia.
Ogłaszam, iż zostanie zorganizowany w akademii bal!
Przewidziana data to 17 Marca.
Planujemy również aktualizację bloga!
Aktualizacja szablonu(jeśli znacie jakieś fajne to słuchamy!)
Aktualizacje planów lekcji, które cóż zaniedbałam ja.
Jeśli macie pomysły na bloga dawajcie śmiało.
Jakieś uwagi co można by było zmienić? Dawajcie!
To my razem tworzymy bloga, bez waszych opinii nie przetrwamy, bo skąd mamy wiedzieć co wam nie pasuje albo czego wam tu brak?
Pozdrawiam! Wasza adminka Wolfsitra.
Od Awisina CD Alexander/Angela
Angela.. ta kobieta zamieszkiwała moje myśli już od samego początku. Teraz kiedy wiem kim ona jest sam nie mogę tego pojąć. W mojej głowie rodziły się pytania.. Dlaczego Agata mi o niej nie wspomniała? Dlaczego sama Angela nie utrzymywała kontaktu z Agatą? Dlaczego nic nie wiedziałem ja Awisin?! Na te pytania moja kochana nie jest mi w stanie już odpowiedzieć.
-Dzięki za informacje-rzekłem krótko.
Spojrzałem raz jeszcze na Alexandra i schyliłem głowę w geście pożegnania, ten uczynił to samo.
Po chwili zniknąłem w ciemnościach, które były moim domem od kilku lat.
---
Przechadzałem się w ukryciu cienia, całkiem niezauważony, jakby niewidzialny dla innych osób..tak jak lubię. Zapuściłem się aż pod las, gdzie postanowiłem odpocząć na jednym z wysokich drzew.
Zamknąłem oczy i lekko się zdrzemnąłem, jednak nadal byłem czujny. Nie chciałbym aby ktoś odkrył moją obecność na Dragoso, dla każdego jestem martwy i niech tak na razie pozostanie.
Powoli otwarłem oczy kiedy usłyszałem czyjeś kroki na runie leśnym. Było nadal ciemno, jednak pierwsze promienie słońca dawały o sobie znać. W oko rzuciła mi się kobieca sylwetka. Spod kaptura kobiety wystawały długie brąz włosy.. Rozglądała się idąc, a po chwili przystanęła. Czułem jak jej energia gwałtownie spada, wiedziałem od razu co się święci. Zeskoczyłem z drzewa lądując tuż przy niej, akurat w tedy kiedy leciała na ziemię. Nie pozwoliłem jej upaść, złapałem ją po czym wziąłem na ręce. Wyprostowałem się z nią w ramionach i w końcu spojrzałem na niewiastę.
Angela. Moje ciemnoniebieskie oczy patrzyły na jej błękitne..nie mogąc się od nich oderwać ani na chwilę. Przekląłem w myślach..była tak podobna do Agaty.
-Wszystko w porządku?-zapytałem po kilku minutach ciszy między nami. Angela jakby wróciła do rzeczywistości.
<Angela?>
Od Angeli
Całe szczęście po walce z pomiotami mój dom nie ucierpiał tak bardzo i mogłam wrócić do niego, gdy większość rzeczy wróciła do normy. Był tylko jeden mały problem. Od tamtego czasu czułam pewnego rodzaju pustkę. Kogoś mi jakby brakowało. No tak, głosu w głowie, który dawno się do mnie nie odzywał.. Czyżby się obraził? Nie chciał odzywać i wrócić? Popatrzyłam na gryfa, który siedział przy mojej nodze. Przynajmniej on tu został. Spojrzałam na zapas ziół w szafce i zrozumiałam, że trzeba będzie je uzupełnić. Kazałam więc zwierzęciu zostać w domu i wyszłam, oczywiście ubierając na siebie pelerynę z kapturem.
Nie minęło wiele czasu mojej przechadzki, a poczułam coś dziwnego. Czy ja to czułam wcześniej? To dziwne uczucie, chęć położenia się na ziemi i zaśnięcia. To zmęczenie.. W jednej chwili zatrzymałam się i po prostu runęłam w stronę ziemi, lecz nie upadłam na nią, gdyż ktoś mnie złapał.
<Ktoś?>
od Alexandra CD Awisin
- Angela.. - powtórzyłem imię z zastanowieniem - to była dopiero kobieta - stwierdziłem, lecz zauważywszy na sobie wzrok przyjaciela, za raz zacząłem się tłumaczyć - znaczy, nie to mam na myśli.. - zaśmiałem się pod nosem - na początku mojej znajomości z Agatą.. nie, przez cały czas, Angela nienawidziła mnie, cóż - powiedziałem przeczesując ręką włosy. Awisin spojrzał na mnie unosząc jedną brew.
- kto by się spodziewał - mówiąc to odwrócił wzrok ku niebu.
- przez chwilę chciałem ci zaprzeczyć, ale się rozmyśliłem - wyciągnąłem swój nóż i zacząłem bawić się nim w rękach - wracając do sedna sprawy, Angela zawsze była pokojową osobą, bardzo, ale to bardzo przywiązaną do tradycji rodzinnych, zawsze musiało być wszystko w ustalonym porządku - wymieniałem, próbując sobie wszystko przypomnieć - a, jeszcze jedno, lepiej jej nie denerwować, może i jest przeciwko przemocy, ale do czasu, wiem coś o tym, hah - zażartowałem - a z resztą, co może nam zrobić taka zwykła kobieta.. - mówiłem, lecz Awisin wyglądał na bardzo zamyślonego. Widać rozważał wszystko, co powiedziałem.
- nie zapomnij jednak przyjacielu, że tak było kiedyś, kto wie, może się zmieniła, jak każdy z nas..
<Awisin?>
7 lutego 2018
Od Eshii Cd. Mii i reszty
- "Wyschnięta trawa, moje imię, to wszystko" - z mojej krtani z trudem dobywa się głos, który brzmi jak chrzęst mielonego żwiru
Wtem czuje malutką rączkę dziecka zaciśniętą na moich trzech palcach. Dotknęła mnie. Potrząsam głową wybudzając się z dziwnego amoku. Odrzucam washikazi jak najdalej od siebie i porywam małą dziewczynkę na ręce.
- Watashi no inochi o sukutte kurete arigatō! Arigatō! Watashi wa anata no saimu-shadesu!* - z wykrzyknieniem padam na twarz przed dziewczynką
Całe moje ciało drży, a po policzkach płyną nieskrywane łzy. Czoło mam przyciśnięte bezpośrednio do podłogi. Jest to najwyższy szacunek i podziękowanie jakie można pokazać w gestach.
Po chwili ponownie czuje malutką rączkę na moim ciele. Delikatnie głaszcze mnie i szepcze, że wszystko będzie dobrze. A ja łkam jak ta sierota, tuląc się do jej stup. W końcu małej udaje się mnie uspokoić.
Nadal w głębokim ukłonie mówię do dziewczynki
- Pani, uratowałaś mi życie, dlatego też, mam dożywotni przywilej chronienia Pani. Jak każe tradycja są tylko trzy sposoby na zdjęcie obowiązku. Jest to śmierć uratowanego lub ratującego. Trzecim sposobem jest uratowanie od nieuchronnej zguby, osoby, która wcześniej uratowała nas. Tak więc związana tym świętym obowiązkiem wykonam każdy rozkaz jaki mi zlecisz. Jeśli tego nie uczynię, splamię swój ród hańbą, którą zmyje jedynie moja własna krew. Słucham twych rozkazów, Pani.
* - Znaczy to mniej więcej "Dziękuję za uratowanie życia! Dzięki ci! Jestem twoją dłużniczką!"
< Przepraszam... Jakieś totalne bezwenie >
Od Moyry CD Akira/Aravia
Uciekłam tak jak kazała Aravia. Mimo tego, iż znałyśmy się od kilku godzin czułam, że można jej ufać. Sama jednak nie mogłam dowiedzieć się co będzie z moją pamięcią.. Nie odzyskam jej. A ten chłopak tak bardzo przez to cierpi. To na prawdę dziwne wiedzieć, że było się w związku ale tego nie pamiętać.. Że Akira był ponoć moim największym szczęściem.. Nie czuję tego niestety..
Mogę poznać go na nowo, ale nie mam pewności czy nie zniszczy go to bardziej, jeżeli nie poczuje do niego tego co kiedyś ta dawna ja.. Ma sens by starać się o to by to wszystko odżyło skoro mnie za kilka lat nie będzie..Bycie Qunaris nie jest łatwe.
Stałam pod ścianą i nie wiedziałam co robić.. Tam na zewnątrz Aravia została sama z Akirą, który..się zmienił.. Kiedy tylko usłyszałam jak ktoś podchodzi spojrzałam w jego stronę. Akira, który po chwili pada na podłogę krwawiąc niesamowicie..
-Akira!-zawołałam, jednak nic.. Nie wstał. Przełknęłam ślinę i powoli się do niego zbliżyłam.
-Moyra, co się z nim dzieje?-zapytała Aravia, która co dopiero tu wbiegła.
-Pomóż mu..proszę-rzekłam. Dziewczyna spojrzała na mnie, a potem na zielonookiego.
-Zrobię co w mojej mocy, ale przyda się pomoc medyka.. macie tu takiego prawda?-powiedziała.
-T..tak, już lecę po pomoc-powiedziałam trochę niepewnie, a to dlatego, że jestem w tym miejscu pierwszy raz.. A mimo to jakoś kojarzę te korytarze. Pobiegłam wprost, mając nadzieję, że trafię na kogoś kto zdoła pomóc.
<Akira?Aravia?>
6 lutego 2018
Od Akiry CD Moyry/Aravi
-M-Mo...yra...-wydusiłem, rozglądając się.-G-Gdzie?-podniosłem się nagle i słaniając się na nogach ruszyłem w kierunku Akademii.
Nie mogłem jednak, bo zatrzymała mnie ta różowowłosa. Warknąłem, zabierając od niej rękę. Szanuję to, że mi pomogła, jednak czułem gniew, rozczarowanie, smutek. Miałem tak wielkie plany, a teraz zostały one zniszczone w zarodku. Zignorowałem dziewczynę i od razu ruszyłem do Akademii, aby odnaleźć ukochaną. Trochę mi to zajęło, a ból był nie do wytrzymania. Kiedy ujrzałem Księżniczkę na korytarzu, uśmiechnąłem się, lecz kiedy postawiłem do niej krok, upadłem na ziemię, zwijając się na kolanach z bólu. Kaszlnąłem krwią.
~A-Akira! A-Akira!-krzyczała mi w myślach smoczyca.
~Wybacz Sannass... To moja wina...
Po chwili opadłem na ziemię bez siły, czując jak z moich ran na ciele leje się krew, a sam ledwo zipię. Otworzyłem na moment oczy, widząc błękitnooką królewnę.
-P-Przepraszam...-wydusiłem, a potem nie pamiętałem nic, prócz ciemności.
Chyba zemdlałem...
<Moyra? Aravia?>
Od Aravi CD Akira/Moyra
Tylko tego teraz brakowało.. Nie sądziłam, że on się nie kontroluje.. W sumie mogłam o tym pomyśleć, jednak nie chciałam ich okłamywać, że dziewczyna sobie przypomni..z resztą on sam o to zapytał. Westchnęłam cicho i wzięłam w dłonie oba miecze i stanęłam trochę przed Moyrą, która nie miała przy sobie żadnej broni.. niech to.
-Trzymaj!-zawołałam do niej i oddałam jej jeden z moich sztyletów, który miałam przypięty do pasa. Blondynka chwyciła pewniej ostrze i spojrzała w górę na czarnowłosego. Na jej twarzy gościł smutek jak i chęć walki.
-Akira proszę nie każ mi cię krzywdzić!-zawołała. Czarnoskrzydły zwrócił na nią uwagę.
-Akira, posłuchaj. Może i ona nie odzyska pamięci, ale możesz starać się o to by znowu zagościć w jej sercu jako przyjaciel..lub facet. Nie wiem kim dla niej byłeś. Nic nie jest stracone, musisz tylko się postarać i dać jej czas. Wiem, że to trudne, ale takie jest życie..a ona jest Qunaris.-mówiłam do niego.. nie raz miałam styczność z takimi. Nie miałam zamiaru z nim walczyć, chciałam przemówić mu do rozsądku..pomóc mu w jakiś sposób. Chłopak chwycił się ponownie za głowę i próbował ze sobą walczyć..jednak gdy jego spojrzenie wylądowało z powrotem na Moyrze stracił koncentracje. Ona wywiera na nim zbyt duże emocje.
-Moyra idź do akademii, schowaj się. Zaufaj mi.-powiedziałam do dziewczyny. Ta przytaknęła i od razu pobiegła do środka budynku. Akira dostawał szału, jednak nie poleciał za nią.
-Akira wróć do siebie i zastanów się co robisz. Nie ma sensu tak się zachowywać. Musisz panować nad sobą, by nie odstraszyć od siebie Moyry. Naucz się nad sobą panować, odzyskaj kontrolę dla niej.
Jest dla ciebie ważna czy nie?!-wykrzyczałam na koniec. Do mrocznego anioła chyba to trafiło. Ryknął w niebogłosy, po czym opadł na ziemię jako normalna postać. Szybko do niego podbiegłam, jednak zachowywałam ostrożność. Chwyciłam go za ramię.
-Wszystko będzie w porządku.-powiedziałam.
<Akira?>
Od Akiry CD Moyry/Aravia
Moyra nie odzyska pamięci...
Moyra nie odzyska pamięci...
Nie... Odzyska...
W moich oczach pojawiły się łzy, a ja opadłem na ziemię. Zakryłem twarz dłońmi, myśląc, że to prawda, że ona już zapomni o mnie, o tym co się między nami stało. Ja nie chcę... Dlaczego zapomniała... To było ciężkie, aby zrozumiała moje uczucie. Boję się przechodzić przez to drugi raz. Ponownie myśleć, że mnie opuści, ponownie się zastanawiać, czy robię dobrze, robiąc jej daną przyjemność... Na mojej twarzy, znamię się powiększyło, a ja ze strachem czułem, że Ashuramaru wkracza do mojego umysłu. Po kilku chwilach uniosłem głowę. Białka moich oczu zalały się czernią, a łzy obrały kolor szkarłatu. Krzyknąłem, a oby dwie dziewczyny zakryły uszy. Z moich pleców wyrosły kościste, czarne skrzydła.
-Mo...yra... Ko...cham... Cię...-jedynie to wydusiłem, zanim uniosłem się nad ziemię.
Skrzydła rzucały mną o ściany, raniąc moje ramiona i rozdzierając ubranie. Złapałem się za twarz, chcąc przestać. Nie chcę nikogo krzywdzić. Boję się tak, jak wtedy w dzieciństwie. Znowu straciłem bliską osobę... Z moich ust wydobył się krzyk pełen bólu i cierpienia. Po chwili z ramion pleców oraz nóg leciała mi krew... Dlaczego... Nie chcę...
<Moyra? Aravia?>
Od Aravi CD Akira/Moyra
Spojrzałam na faceta, on na prawdę myśli że coś im zrobię? Po co miałabym się wysilać by opatrzyć ranę tej dziewczynie gdybym chciała ją skrzywdzić..nie miało by to najmniejszego sensu. Westchnęłam i poprawiłam włosy.
-Nie jestem tu aby was krzywdzić. Przyjechałam tu by nauczyć się nowych rzeczy.. być może zostać Smoczym Jeźdźcem i pomścić stratę mojej..-ucięłam. Wspomnienie białowłosej dziewczynki z różanymi oczkami przemknęło mi przez głowę, czyniąc w moich oczach łzy żalu.. Szybko je otarłam.-stratę mojej młodszej siostry-dokończyłam. Moje fioletowo-różane oczy natrafiły na zielone, które wydawały się być teraz takie łagodne.
-Tak mi przykro-rzekła blondynka, która zupełnie odciągnęła moją uwagę od chłopaka. Uśmiechnęłam się lekko i machnęłam ręką.
-To nic.. Takie czasy.. Każdy z nas kogoś stracił, a jeżeli nie to jest szczęściarzem.-powiedziałam. Dziewczyna była na serio przyjazna, wyglądała do tego tak niewinnie, ale widzę w jej oczach, że przechodziła przez wiele. W tych czasach przetrwają tylko najsilniejsi.
-Ja straciłam swojego brata, oddał życie bym ja mogła żyć.. Straciłam i brata i wspomnienia.-wyznała Moyra. Przez chwilę patrzyłam na nią nie wiedząc o co jej chodzi ze wspomnieniami.. Jak można je stracić? Musiałaby..
-Straciłaś pamięć?-zapytałam w prost. Blondynka przytaknęła.
-Jestem Qunaris-odparła. Wszystko się w takim razie wyjaśniło.
-Moja babcia była jedną z Qunaris, również straciła pamięć.. -podzieliłam się w sumie to tajną informacją rodzinną, ale cóż może się stać. Babcia i tak nie żyje.
-A czy ona odzyskała pamięć?-odezwał się czarnowłosy. On musiał być kimś więcej dla Moyry, widać to na pierwszy rzut oka. Chwilę myślałam nad odpowiedzią, ale postanowiłam szczerze odpowiedzieć.
-Robiliśmy co w naszej mocy, pokazywaliśmy jej nawet wspomnienia za pomocą zwierciadła, jej zapiski, odgrywaliśmy wszystko co było najważniejsze, robiliśmy wszystko, jednak niestety jej pamięć nie wróciła. Jedyne co możecie zrobić to zacząć wszystko od nowa. Moyra nie odzyska pamięci.-powiedziałam.
<Akira? Moyra?>
-Nie jestem tu aby was krzywdzić. Przyjechałam tu by nauczyć się nowych rzeczy.. być może zostać Smoczym Jeźdźcem i pomścić stratę mojej..-ucięłam. Wspomnienie białowłosej dziewczynki z różanymi oczkami przemknęło mi przez głowę, czyniąc w moich oczach łzy żalu.. Szybko je otarłam.-stratę mojej młodszej siostry-dokończyłam. Moje fioletowo-różane oczy natrafiły na zielone, które wydawały się być teraz takie łagodne.
-Tak mi przykro-rzekła blondynka, która zupełnie odciągnęła moją uwagę od chłopaka. Uśmiechnęłam się lekko i machnęłam ręką.
-To nic.. Takie czasy.. Każdy z nas kogoś stracił, a jeżeli nie to jest szczęściarzem.-powiedziałam. Dziewczyna była na serio przyjazna, wyglądała do tego tak niewinnie, ale widzę w jej oczach, że przechodziła przez wiele. W tych czasach przetrwają tylko najsilniejsi.
-Ja straciłam swojego brata, oddał życie bym ja mogła żyć.. Straciłam i brata i wspomnienia.-wyznała Moyra. Przez chwilę patrzyłam na nią nie wiedząc o co jej chodzi ze wspomnieniami.. Jak można je stracić? Musiałaby..
-Straciłaś pamięć?-zapytałam w prost. Blondynka przytaknęła.
-Jestem Qunaris-odparła. Wszystko się w takim razie wyjaśniło.
-Moja babcia była jedną z Qunaris, również straciła pamięć.. -podzieliłam się w sumie to tajną informacją rodzinną, ale cóż może się stać. Babcia i tak nie żyje.
-A czy ona odzyskała pamięć?-odezwał się czarnowłosy. On musiał być kimś więcej dla Moyry, widać to na pierwszy rzut oka. Chwilę myślałam nad odpowiedzią, ale postanowiłam szczerze odpowiedzieć.
-Robiliśmy co w naszej mocy, pokazywaliśmy jej nawet wspomnienia za pomocą zwierciadła, jej zapiski, odgrywaliśmy wszystko co było najważniejsze, robiliśmy wszystko, jednak niestety jej pamięć nie wróciła. Jedyne co możecie zrobić to zacząć wszystko od nowa. Moyra nie odzyska pamięci.-powiedziałam.
<Akira? Moyra?>
Od Akiry CD Moyra/Aravia
Widząc, że moja księżniczka miała ranę na przedramieniu, wzdrygnąłem. Nie zauważyłem tego? Nie podoba mi się to, tym bardziej, że nie widzę świata poza nią. Nie możliwe, że takie coś by mi umknęło. Stanąłem tuż za blondynką, uważnie patrząc na to, co robiła różowowłosa. Miałem chęć potem przyciągnąć do siebie moją ukochaną, ale nie mogłem, bo mnie nie pamiętała. Kiedy ta się odsunęła, ponownie wbiłem w nią spojrzenie.
-Powiesz nam wreszcie po co tutaj jesteś?-powiedziałem z widoczną nieufnością.
Chciałem okryć blondynkę swoim ciałem, bo coś czułem, że ona jest nie w porządku. Ostrze mojego miecza drżało, dlatego delikatnie je złapałem, aby przestało się szamotać w pochwie.
~Ashuramaru? Co jest?-zapytałem w myślach.
~Nie wiem, ale mi się podoba. Denerwujesz się, więc ja tylko czekam...
Prychnąłem, a potem przegryzłem wargę do krwi. Przeklnąłem pod nosem, ocierając swoje usta. Całkowicie zapomniałem o tym, że od ostatniego czasu mam dłuższe kły... Trafiał mnie powoli szlag. Nie mogłem przestać piorunować dziewczyny wzrokiem.
<Moyra? Aravia?>
Od Aravi CD Akira/Moyra
Nie spuszczałam wzroku z chłopaka, był bardzo nerwowy, nawet jak dla mnie za bardzo.
Westchnęłam i schowałam swoje miecze z powrotem do pasa i wróciłam spojrzeniem do dwójki.
Blondynka wyszła zza czarnowłosego i uśmiechnęła się ukazując białe zęby, była zupełnie inaczej do mnie nastawiona niż ten obok.
-Przepraszam, że tak zareagowaliśmy. Jestem Moyra-powiedziała i wyciągnęła w moją stronę dłoń. Uścisnęłam ją i odpowiedziałam uśmiechem. Chłopak jakby odpuścił i zrozumiał, iż jestem dla nich nie groźna i opuścił broń, przy czym odzyskał swoją "normalną" barwę. Od początku wiedziałam, iż jest on mrocznym aniołem, ale nie czułam lęku.
-Nazywam się Aravia Semorio. -przedstawiłam się ponownie, ponieważ chłopak chyba nie dosłyszał, jednak nie byłam tym urażona, nie czepiam się błachostek.
Kiedy spojrzałam na Moyrę w oczy mi się rzuciła rana na jej przedramieniu.. Sama nie wiem dlaczego tego nie opatrzyła, jest świeża..jakby tego nie zauważyła.
Wyciągnęłam bandaż i płyn odkażający i zwróciłam się do blondynki.
-Pozwól, że ci pomogę-rzekłam wskazując na ranę z której już pociekło trochę krwi. Niebieskooka była zdziwiona tym faktem, czyli wychodzi na to, że nawet nie zauważyła tego.
-Ojej.. ja.. nie zauważyłam-odparła.
-Spokojnie, znam się na tym-powiedziałam uspokajając dwójkę, z resztą jej rana nie była groźna. Szybko i sprawnie ją opatrzyłam. Dziewczyna mi podziękowała.
<Akira? Moyra?>
Od Mirajane CD Avena/Nicolas
Widząc, że Aven zaatakował jakiegoś mężczyznę, nie wiedziałam co mogę zrobić. Ale widząc, że tygrys zaczyna się męczyć. Zacisnęłam dłonie w pięści.
-Aven! Odsuń się!-krzyknęłam, a zdziwiony przeklęty na mnie spojrzał.
Atakujący zaczął uciekać, ale szybko ubrałam na uszy słuchawki i pstryknęłam. Podbiegłam do mężczyzny, a z kieszeni swojego swetra wyjęłam nić. Hm... Było jej dużo, więc spokojnie zaczęłam obwijać jego dłonie dużą warstwą nici. Koniec związałam bardzo mocno, przez co działało to trochę jak kajdanki. To samo zrobiłam z jego nogami. Kiedy skończyłam, zdjęłam słuchawki, a potem zauważyłam jak mężczyzna upada na ziemię.
-Nosz kurwa!-warknął, szamotając się.-Kiedy?!
-Nie interesuj się! Gadaj, po co tutaj jesteś?
Kiedy to powiedziałam, poczułam jak z nosa zaczyna mi cieknąć krew. Cholera... Zamknęłam jedno oko, a potem z bólem odwróciłam się, aby nie pokazywać krwotoku. Znalazłam w kieszeni swetra chusteczkę, którą spróbowałam zatamować krwawienie. Głowa mnie zaczęła boleć, ale starałam się powstrzymać syczenie. Szkarłatna ciecz jednak nadal nie przestawała płynąć...
<Aven? Nicolas?>
Od Akiry CD Moyry, Aravi
Nie mogłem oderwać spojrzenia od mojej księżniczki. To było okropnie ciężkie... Nie pamiętała mnie, naszych wspólnie spędzonych chwil... Tego, co między nami było... Nie wiedziałem, dlaczego nie potrafię uronić łez... Dlaczego nie mogę jej pokazać, jak ważną jest dla mnie osobą. Pokręciłem głową.
-Wybacz mi Moyra...-wydusiłem jedynie to, nim pojawiła się obok nas jakaś różowowłosa dziewczyna.
Miała w dłoniach miecze, a na dodatek, udawała, że wszystko jest w porządku. Spiorunowałem ją spojrzeniem, odsuwając delikatnie blondynkę za siebie. Wyciągnąłem z pochwy przeklęte ostrze, uważnie patrząc na tą nieznajomą. Warknąłem, przez co ukazałem swoje nieco ostrzejsze kły.
-Kim jesteś i czego tutaj szukasz...-powiedziałem nieprzyjemnie, mocniej kryjąc swoim ciałem moją ukochaną.
Nie pamięta mnie, ale ja pamiętam ją. Bardzo pamiętam tę chwilę, kiedy moja księżniczka się pojawiła w moim życiu. Dobrze pamiętam, jak zakręciła mi w głowie i zmieniła mój punkt widzenia. Teraz wiem, że ta drobna osóbka jest moją jedyną, ukochaną miłością. Moim szczęściem... Nadal czekałem na odpowiedź tej różowowłosej. Zaczynała mnie denerwować, a na mojej twarzy pojawiły się pierwsze zalążki mojej niekontrolowanej przemiany, a mianowicie sino-fioletowe znamiona.
<Aravia? Moyra?>
8 Rozdanie Monet (Grudzień, Styczeń)
ROZDANIE MONET ZA MIESIĄC: GRUDZIEŃ, STYCZEŃ
Oto wykaz rozdawania:
Postać, która napisze powyżej(ilość op) dostaje (ilość monet)
pow.1-5 monet
pow.10- 15 monet
pow.20- 30 monet
pow.30- 40 monet
pow.40- 55 monet
pow.50- 80 monet
pow.60- 100 monet
pow.70- 120 monet
pow.80- 160 monet
Nie zapominajcie, że monety można zdobyć poprzez wykonywanie Quizów i Zadań!
Ten kto napisze najwięcej opowiadań dostaje premię w wysokości 15 monet! (nie liczy się admin)
*
NIKT NIE DOSTAJE PREMII
Drake (156)(1)- 5 monet
Soraya (156)(4)- 5 monet
Akira (93)(5)- 5 monet
Ariana (87)(2)- 5 monet
Zula (79)(3)- 5 monet
Simon Samuel Black (74)(4)- 5 monet
Mirajane (56)(1)- 5 monet
Oktay (44)(1)- 5 monet
Black Arrow (40)(2)- 5 monet
Winry (28)(0)- 0 monet
Antonio (25)(1)- 5 monet
K.Orion (24)(0)- 0 monet
Eshia (14)(5)- 5 monet
Kishan (8)(0)- 0 monet
Shurima (7)(0)- 0 monet
Akane (3)(0)- 0 monet
Hoshiko (3)(0)- 0 monet
Leonard (3)(0)- 0 monet
Nyx (3)(0)- 0 monet
Viktor (3)(0)- 0 monet
Ryōko (2)(0)- 0 monet
5 lutego 2018
Od Sorayi Cd Simon
Gdy tylko uwolniłam ręce Simona powędrowały one na moje plecy, by potem z wyczuciem pieściły resztę mojego ciała. Żar i namiętność rosły z każdą sekundą. Pragnienie bycia z kimś blisko po prostu zwyciężyło. Wreszcie samotność odeszła w zapomnienie. Simon pozwalał mi na czucie się docenianą, ważną... kochaną. Pozwalałam się całować, dotykać i pieścić. Chciałam tego. Gdzieś głęboko w sobie wiedziałam, że w pewnym sensie zdradzam Oriona, ale... Czy miałam podstawy by tak myśleć? Czy on czuł do mnie coś więcej...?
Rozgrzane ręce upadłego anioła wreszcie spoczęły na moich udach, a następnie na pośladkach. Podniósł mnie wstając z krzesła na którym niemal się już kochaliśmy. Ja, praktycznie naga gdy on jeszcze pozostawał w ubraniu. Ciemnowłosy ułożył mnie na łóżku nie przestając całować. Obdarowywał pocałunkami moje policzki, szyję, obojczyk... Rękoma gładził mą rozpaloną skórę centymetr po centymetrze, aż wreszcie jedną ręką dotarł do mojej dolnej części bielizny. Pociągnął za nią dość mocno, ale nie zerwał jej. Przybliżył moją miednicę do swojej. Przez materiał jego spodni mogłam wyczuć, że jego twardy przyjaciel już jest gotowy. Simon ustami wrócił do moich ust. Całowaliśmy się tak zażarle, z pożądaniem oraz pasją, jak jeszcze nigdy. Może to przez to, co sobie wyznaliśmy? Rodząca się między nami miłość była sprawcą tego, co się właśnie między nami rozgrywało? W głowie miała tyle pytań, aczkolwiek z każdą chwilą, którą Simon wypełniał odczuwalną przez nas obojga rosnącą rozkoszą, odpływały one daleko. Zsunęłam z ramion chłopaka jego czarną koszulę, po czym odrzuciłam ją na podłogę. Dobrałam się ponownie do ust anioła. Były takie cudowne. Niemal tak samo jak jego naga klata. O na Boga..., ten widok sprawił, że jęknęłam na sam jej widok, co wywołało uśmiech na twarzy Simona. W jego oczach dostrzegłam zadziorny błysk. Groźny błysk niebezpieczeństwa... Oddychałam coraz ciężej. Moja klatka piersiowa falowała. Do tego moje wiercenie pod Simonem spowodowane jego dotykiem... Patrzyłam na niego. W pewnym momencie przygryzłam wargę nie spuszczając wzroku z Simona.
< Simon? >
Od Zuli CD Drake/Varus
Byłam w szoku.. Za tymi drzwiami była osoba, której nigdy bym się nie spodziewała. Varus był przecież zamknięty w lochach Ciernia..jakim cudem dał radę się stamtąd wydostać i to sam?
Nie wiedziałam co mam zrobić, stałam jak wryta, a kiedy Drake zamknął drzwi czarnowłosemu jakbym się obudziła. Odwróciłam się w stronę bruneta i objęłam jego twarz patrząc mu prosto w oczy.
-Mój ty zazdrośniku, wiesz że jestem tylko twoja-powiedziałam całując go na koniec w usta.
-Znasz go?-zapytał w końcu.
-To..jest Varus, mój były partner w pracy-odpowiedziałam. Puściłam Draka i podeszłam z powrotem do drzwi, które po chwili otworzyłam ponownie, jednak za drzwiami już nikogo nie było..zamknęłam więc drzwi i chwilkę stałam próbując się doprowadzić do porządku, oczywiście nie było to takie łatwe gdy ponownie znalazłam się w silnych ramionach Draka. Szybko obrócił mnie do siebie, po czym niemal stykaliśmy się nosami, nasze spojrzenia ciągle złączone. Drake jakby szukał u mnie czegoś nowego..jakiejś informacji.
-Możesz pytać o wszystko-rzekłam.
<Drake?Varus?>
Od Drake'a Cd Zula / Varus
Seks z Zuzu był cudowny jak zawsze. Noc upłynęła nam na wzajemnym dogadzaniu. Lecz rano, wybranka mego serca uciekła mi z łóżka i pognała do drzwi, do których ktoś zapukał. Zdziwiłem się nieco, ponieważ było wcześnie. Zazwyczaj nikt nie odwiedzał mnie o takiej godzinie. Gdy blondi otworzyła drzwi, niemal od razu od nich odskoczyła, przez co wpadła na moją klatę. Objąłem ją ramieniem, jednocześnie przyjrzałem się niespodziewanemu gościowi. Facet, jak tylko mnie zobaczył.., no cóż. Jego mina zrzedła. Zula, obrana jedynie w kusy szlafroczek, pod którym nie miała absolutnie nic, w moim ramionach... To musiało wyglądać po prostu jednoznacznie. Posłałem facetowi spojrzenie z góry. W głowie załączyła mi się czerwona lampka ostrzegawcza. Instynkt pobudził się do działania. Zgarnąłem blondi do siebie jeszcze bliżej, dając tym samym znać obcemu, że ta kobieta jest moja, i że ma się trzymać z daleka.
-- A ty to... co za jeden? Room service? Panu raczej już dziękujemy. -- Normalnie zamknąłem temu komuś drzwi przed nosem. Moje zachowanie może i było odrobinę dziecinne, ale co poradzę? Żaden gach nie będzie się gapić i ślinić na Zuzu!
< Zula? Varus? >
Od Aravi
Biegłam przed siebie, nie uchylając na boki swojego spojrzenia. Facet za mną nie był w stanie mnie dogonić, zapewne już się poddał. Zwolniłam więc bieg, po czym przystanęłam na moment zatrzymując się przed wielkim budynkiem. Akademia Smoczych Jeźdźców zdaje się. Pałac może nie był taki okazały, ale swój urok posiadał. Wyczuwałam wiele energii na raz, co przysparzało mnie o małe zawroty głowy. Muszę nauczyć się tego kontrolować i nie zwracać zbytnio uwagi na otaczające mnie energie innych żyjących. Odwróciłam głowę, i tak jak myślałam wokół żywej duszy, facet dał sobie spokój. Poprawiłam długi warkocz i poczęłam się rozglądać, moją uwagę przykuły dwie osoby siedzące na jednej z wież pałacu. Wolałam jednak ulotnić się stąd puki mnie nie zauważyli. Po co zwracać na siebie uwagę.. Nie potrzebuje towarzystwa. A widać ta dwójka jest zajęta sobą co tylko ułatwia mi odejść stąd nie spostrzeżenie. Po chwili ktoś stanął za mną..od razu wyciągnęłam miecze i skierowałam je za siebie szybko się odwracając. Ujrzałam czarnowłosego chłopaka o zielonych oczach oraz blondynkę. Przeczuwałam iż to będzie ta dwójka..tylko czego oni ode mnie chcą? Chłopak nie odrywał ode mnie wzroku co mnie trochę denerwowało.
-Witajcie. Jestem Aravia.-postanowiłam się ładnie przywitać.
<Akira? Moyra?>
-Witajcie. Jestem Aravia.-postanowiłam się ładnie przywitać.
<Akira? Moyra?>
Od Moyry CD Akira
Patrzyłam ciągle na czarnowłosego, siedziałam tuż obok niego. Z tej wysokości mogłam zobaczyć wszystko co nas otacza..jednak skupiłam się na chłopaku, który starał mi się coś powiedzieć jednak przerwał nie kończąc zdania. Być może to wspomnienie, które było przykre? Uśmiechnęłam się lekko do niego po czym położyłam swoją dłoń na jego.
-Spokojnie, powiedz mi to o czym powinnam pamiętać.. pomóż mi odzyskać pamięć. Jeśli to wspomnienie nie jest dobre możesz mi je przypomnieć innym razem.-powiedziałam po czym wzięłam swoją dłoń z powrotem, zaczynając się bawić włosami. W pewnym sensie czułam się dziwnie siedząc przy nim i próbując sobie przypomnieć to wszystko. Zastanawiałam się czy to ma w ogóle sens.. Bo może nie przypomnę sobie zupełnie nic. Akira równie dobrze może mówić mi prawdę jak i ukryć niektóre rzeczy.. Wiem jednak iż czuję, że mogę mu ufać.
Odwróciłam wzrok i zauważyłam obcą dziewczynę. Była ubrana cała na czarno, miała długi różowy warkocz..było widać iż nie wie gdzie się znajduje..nie chciała na pewno pomocy. Kiedy mnie dostrzegła szybko urwała nasz kontakt wzrokowy i ruszyła w stronę budynku.
<Araya?Akira?>
Już odpisuje Arayą;)
-Spokojnie, powiedz mi to o czym powinnam pamiętać.. pomóż mi odzyskać pamięć. Jeśli to wspomnienie nie jest dobre możesz mi je przypomnieć innym razem.-powiedziałam po czym wzięłam swoją dłoń z powrotem, zaczynając się bawić włosami. W pewnym sensie czułam się dziwnie siedząc przy nim i próbując sobie przypomnieć to wszystko. Zastanawiałam się czy to ma w ogóle sens.. Bo może nie przypomnę sobie zupełnie nic. Akira równie dobrze może mówić mi prawdę jak i ukryć niektóre rzeczy.. Wiem jednak iż czuję, że mogę mu ufać.
Odwróciłam wzrok i zauważyłam obcą dziewczynę. Była ubrana cała na czarno, miała długi różowy warkocz..było widać iż nie wie gdzie się znajduje..nie chciała na pewno pomocy. Kiedy mnie dostrzegła szybko urwała nasz kontakt wzrokowy i ruszyła w stronę budynku.
<Araya?Akira?>
Już odpisuje Arayą;)
4 lutego 2018
Od Simona CD Soraya
Cały czas byłem skupiony na Sorayi.. To co ona wyprawiała to było coś cudownego.. Oczu nie mogłem od niej oderwać. Byłem pod wrażeniem jej umiejętności, radziła sobie świetnie mimo swojego stanu, co prawda poprawił się on, ale Sor nie jest jeszcze w pełni sił. Jej widok doprowadzał mnie do białej gorączki, mimo próby kontroli nie mogłem nic poradzić na samego siebie. Czarnowłosa działała na mnie pobudzająco..jedynie w swoim rodzaju. Kiedy przy niej jestem zapominam o bożym świecie, po prostu liczy się tylko i wyłącznie ona.
Każdy ruch siedzącej na mnie okrakiem Sor doprowadzał mnie do białej gorączki.
-Spróbuj mnie Simon..-jej słowa równie mocno na mnie działały. Moje dłonie szybko uwolniły się z węzłów i spoczęły na gorącym ciele mojej Sor. Delikatnie złączyłem nasze usta, by zacząć namiętny taniec między nami. Ledwo utrzymywałem się przy niej w ryzach. Nasze pocałunki stawały się coraz dziksze. Moje dłonie dopadły do jej pośladków, chwytając je wstałem i obróciłem się w stronę łóżka.
<Soraya?>
Wybacz tą marną długość, ale muszę się rozkręcić.
Każdy ruch siedzącej na mnie okrakiem Sor doprowadzał mnie do białej gorączki.
-Spróbuj mnie Simon..-jej słowa równie mocno na mnie działały. Moje dłonie szybko uwolniły się z węzłów i spoczęły na gorącym ciele mojej Sor. Delikatnie złączyłem nasze usta, by zacząć namiętny taniec między nami. Ledwo utrzymywałem się przy niej w ryzach. Nasze pocałunki stawały się coraz dziksze. Moje dłonie dopadły do jej pośladków, chwytając je wstałem i obróciłem się w stronę łóżka.
<Soraya?>
Wybacz tą marną długość, ale muszę się rozkręcić.
Aravia Semorio
Wysoka dziewczyna mierząca sobie metr siedemdziesiąt-sześć centymetrów wzrostu. Posiada długie, bujne włosy w odcieniu różu, zwykle zaplecione w długi warkocz, który sięgają jej już za pas. Włosy często są ozdobione czarnymi kokardkami, bądź innymi czarnymi dodatkami.
Dość bladą cerę często odwiedzają zaczerwienienia zwane rumieńcami, które dodają jej tylko dodatkowego uroku osobistego. Jej cudne fioletowo-różane oczy, ukazująe jej mądrość jak i szaleństwo, zapadają na długo w pamięci. Jest dziewczyną, która może pochwalić się wyćwiczonym ciałem i szczupłą, smukłą sylwetką. Ma wiele atutów, które przyciągają tylko do siebie.
Imię: Aravia Semorio
Przezwisko: Via
Wiek: 18
Płeć: Kobieta
Stanowisko: ???
Specjalizacje: Arvia jest kobietą o wielu specjalnościach, jednak najbardziej pochwalić się może:
*Walka dwoma mieczami-zawsze walczyła tylko i wyłącznie dwoma, wyćwiczyła swój własny styl i technikę walki. Nie ma sobie równych jeśli chodzi o tę specjalizację. Posiada dwa białe jak śnieg miecze.
*Strzelectwo- Głównie bronią palną. Ma celne oko i korzysta z tego jak tylko może.
*Ma rękę do zwierząt i innych magicznych stworzeń. Potrafi zyskać sobie zaufanie nawet najbardziej agresywnego stworzenia na świecie.
*Posiada podstawową wiedzę na temat medycyny. Potrafi sobie jak i innym udzielić pomocy medycznej, jednak to opiera się tylko na opatrzeniu, zabezpieczeniu i obandażowaniu rany.
*Jest znakomitą kucharką. W dawnych latach dużo wolnego czasu spędzała w kuchni poznając nowe przepisy i doskonaląc swoje talenty kulinarne.
*Jest utalentowana muzycznie. Gra na pianinie oraz śpiewa. Nie ma stresu przed wystąpieniami, a nawet to lubi. Dla niej stres jest motywujący jeśli chodzi o występ. Śpiew i gra od zawsze towarzyszyły w jej życiu.
Rodzice: Woli o nich nie rozmawiać, wiąże z nimi wyłącznie złe wspomnienia.
Rodzeństwo:
*Asora-Siedmioletnia siostrzyczka. Była jej najukochańszą osóbką na całym świecie. Niestety poniosła śmierć z rąk ludzi Ciernia i opuściła świat żywych. Aravia długo nie mogła się pozbierać, jednak przysięgła sobie, iż pomści śmierć ukochanej siostry.
Partner: Aravia nigdy nie miała do czynienia z facetem w ten sposób. Nigdy się nie zakochała i nigdy jakoś się nie interesowała związkami.miłością i tym wszystkim.
Potomkowie: Nie ma.
Smok: -
Pupil: -
Charakter: Aravia to dziewczyna o dzielnym sercu, nie brak jej odwagi i pewności siebie. W walce jest niczym smoczyca broniąca swych młodych, niepokonana i jak najbardziej niebezpieczna.
Od kilku lat jest w "transie", nie pozwala by emocje zapanowały jej życiem. Kieruje się jedynie tym, iż musi być coraz lepsza i lepsza by móc pomścić siostrę oraz uwolnić się z pod władzy. Jest często zimna i oschła, jednak to tylko czasami. Zwykle jest w miarę sympatyczna. Na każdym kroku widać, że ma w sobie cząstkę tej wrażliwej i bojącej się dziewczyny, na pewno zauważą to ci którzy przebywają z nią dłużej niż dzień. Najczęściej ludzie myślą, iż mają do czynienia z sprytną, agresywną ale dobrą dziewczyną, która nie boi się niczego i walczy jedynie dla siebie, jednak prawda jest zupełnie inna i znają ją tylko najbliżsi. Via nie pozwala zbliżyć się komukolwiek do siebie, ponieważ boi się późniejszego odrzucenia i cierpień.. Woli tego uniknąć i prawie zawsze wybiera samotność, jednakże niekiedy ją to męczy i szuka towarzystwa chociaż na chwilę. Jest tajemnicza i nie mówi o sobie wszystkiego, nie można również jej rozgryźć, nie można z niej czytać jak z otwartej księgi, to po prostu niemożliwe.
Historia: Uciekła niegdyś od rodziny, kiedy jej siostra została zamordowana.
Od kilku lat prowadzi samotne życie. Unika stowarzyszeń oraz grup, zawsze sama nigdy z kimś.
Porusza się po tym świecie niczym cień. Owiana tajemnicami, których nie zna nikt.
Kiedyś zostanie ujawniona jej osoba.
Właściciel: Jawa558
Pochwały/Upomnienia: 0/0
Głos: Camila Cabello
Zbroja: -
Miecz/Łuk: -
Przedmioty: -
Punkty: 0
Monety: 0
Punkty Umiejętności: (Do rozdania 100 pkt.)
WYTRZYMAŁOŚĆ:15 /SIŁA:25 /SZYBKOŚĆ:30 /ZWINNOŚĆ:30 /PANCERZ:0
Inne Zdjęcia:



















3 lutego 2018
Od Lilith
Wraz z kolejnymi rekrutami na poziom Złotego Strażnika zyskiwałam większą nadzieję w to, iż zdołamy obronić Eter przed następnym atakiem armii pod dowództwem Ciernia.
Jednak miałam także świadomość, iż tylko Smoczy Wybraniec zdoła pokonać Ciernia raz na zawsze i ocalić świat od jego panowania..od panowania ciemności. Jednak ile osób jeszcze w to wierzy?
Tyle wieków szukania i nic..ani śladu Wybrańca. Niektórzy przestają wierzyć w jego istnienie..w jego nadejście. Osoba ta na pewno sama nie wie, że jest wybrańcem.. chowa się w ukryciu jak każdy jeden człowiek w poszukiwaniu spokoju na świecie, ucieczki od walki z tym paskudztwem.
W całej historii Dragoso było sześciu wybrańców, każdy z nich był dzielnym, odważnym mającym hart ducha mężczyzną. Każdy z myślicieli i uczonych jest przekonana o tym, że i siódmy będzie mężczyzną. Siódmy.. podobno najpotężniejszy ze wszystkich i zarazem ostatni na całą historię.
Osobiście jestem innego zdania.. dlatego też byłam za tym by do testu podeszły również kobiety. I Alora była moim domysłem, miała w sobie jakąś cząstkę która prowadziła mnie do myśli, że to ona może okazać się wybrańcem. Niestety nie żyje, a to świadczy o tym że była za słaba jak na Wybrańca. Kim że jest w takim razie Wybraniec i gdzie on jest?
Poszukiwania jego trwają całymi latami i będą trwać nadal puki go nie znajdziemy.
Od Avelli CD Miguel
Mężczyzna wydał się całkowicie taki sam jak reszta osób.. Każdy bez wyjątku, puki co, każe mi wracać do pałacu ponieważ mogę być w niebezpieczeństwie. Nie lubię tego.. co ja mówię, nienawidzę, ale najgorsze jest to, że zawsze tak będzie, ponieważ na moich barkach spoczywa władza nad Dragoso. Odetchnęłam lekko i spojrzałam ponownie na ciemnowłosego.
-Przepraszam cię, jednak wcale mnie nie znasz, nie zna mnie tu nikt. Wiecie jedynie że jestem księżniczką, która zaginęła na kilka lat. Myślicie, iż jestem bezbronną i kruchą dziewczyną, która nie potrafi zadbać o swoje bezpieczeństwo. Tu się mylicie, nie jestem taka na jaką wyglądam i jak każdy wokół uważa. Więc z szacunkiem, ale to ty lepiej się pilnuj, o moje bezpieczeństwo martwić się nie musisz.-powiedziałam najzupełniej poważnie ciągle patrząc na jego plecy, ponieważ się nie odwrócił.
Kiedy jednak to uczynił, jego oczy wskazywały lekkie oniemienie. Nie mam pojęcia co go tak zaskoczyło.. to że nie okazałam się bezbronną księżniczką, która od razu po radzie powrotu do bezpiecznego pałacu to zrobi? Nie jestem taka.
~Avella pierwszy raz widzę, iż się postawiłaś jednemu z tych którzy chcą byś była bezpieczna. Rozumiem, że przez te lata rozłąki..kiedy się ukrywałaś przed światem zmieniłaś się. Czuję to całą sobą, że nie mam już do czynienia z kruchą i wrażliwą dziewczyną. Jestem z ciebie dumna kochanie.-usłyszałam głos mojej smoczycy.
<Miguel?>
-Przepraszam cię, jednak wcale mnie nie znasz, nie zna mnie tu nikt. Wiecie jedynie że jestem księżniczką, która zaginęła na kilka lat. Myślicie, iż jestem bezbronną i kruchą dziewczyną, która nie potrafi zadbać o swoje bezpieczeństwo. Tu się mylicie, nie jestem taka na jaką wyglądam i jak każdy wokół uważa. Więc z szacunkiem, ale to ty lepiej się pilnuj, o moje bezpieczeństwo martwić się nie musisz.-powiedziałam najzupełniej poważnie ciągle patrząc na jego plecy, ponieważ się nie odwrócił.
Kiedy jednak to uczynił, jego oczy wskazywały lekkie oniemienie. Nie mam pojęcia co go tak zaskoczyło.. to że nie okazałam się bezbronną księżniczką, która od razu po radzie powrotu do bezpiecznego pałacu to zrobi? Nie jestem taka.
~Avella pierwszy raz widzę, iż się postawiłaś jednemu z tych którzy chcą byś była bezpieczna. Rozumiem, że przez te lata rozłąki..kiedy się ukrywałaś przed światem zmieniłaś się. Czuję to całą sobą, że nie mam już do czynienia z kruchą i wrażliwą dziewczyną. Jestem z ciebie dumna kochanie.-usłyszałam głos mojej smoczycy.
<Miguel?>
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

