10 kwietnia 2018

Od ???

Drapałam kamieniem betonowe podłoże.. Nie wiedziałam co mam robić, zajmowałam się czym popadnie. Było mi trudno odnaleźć ten kamyk.. ciemność, która mnie tu otacza nie pozwala mi na ujrzenie czegokolwiek..nawet własnych rąk.
-Jest w ostatniej celi-usłyszałam głos Rymara, jednego z ludzi, którzy mnie tu trzymają.
Cela się otworzyła, a światło pochodni mało a mnie nie oślepiło. W pomieszczeniu znalazł się człowiek, którego nigdy nie widziałam, jednak miał ten sam symbol co reszta. Biały okręg na szyi.. 
Kiedy się do mnie zbliżył, od razu doznałam bólu.. Mag.. To na pewno mag.
Chwycił mnie za brodę i uniósł agresywnie w górę, zmusił bym na niego patrzyła.
-Powiedz jak dasz mi nieśmiertelność-zażądał. Ciągle to samo.. każdy chce to wiedzieć, a ja sama o tym nic nie wiem. Dean nic mi o tym nie mówił dla mojego bezpieczeństwa..powiedział tylko Atrimaro, który ma mi to przekazać w odpowiednim czasie. Tylko czy ja kiedykolwiek stąd wyjdę? Tyle lat walki.. tyle lat bezczynności.. Tyle lat tu siedzę.
-N..ie wiem t..ego-wypowiedziałam po chwili. A ten pchnął mnie tak, iż upadłam, a potem położył swoją nogę na moim brzuchu i zaczął przyduszać.. Fale bólu roznosiły się po moim ciele..wszystko krzyczało by tylko przestał. Byłam odwodniona, nawet łzy nie mogły polecieć.
-Wiesz! Tylko nie chcesz powiedzieć! Gadaj bo inaczej..-krzyczał, ale w tedy ktoś wszedł do pomieszczenia i chwycił go za ramię, rozpoznałam, że to Rymar.
-Martwa na nic nam się zda.-upomniał go. Gnojek wziął ze mnie nogę i raz jeszcze na mnie spojrzał, wyszedł. Znowu zamknięta. Znowu sama. Pragnąca coraz bardziej tego by umrzeć.
C.D.N

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz