Przebudziłam się, widocznie zasnęłam razem z córką, która była nadal we mnie wtulona, spała.
Lyra rośnie jak na drożdżach, nasza królewna już za dwa dni będzie jak dwulatka.
Pogładziłam ją po jej blond włoskach, które zrobiły się już nieco ciemniejsze, ale tylko troszkę, i spojrzałam na godzinę. Za godzinę zaczyna się bal, tak jak postanowiliśmy z Oktayem mała idzie z nami. Wypadałoby się uszykować. Delikatnie wyplątałam się z objęć Lyry, niech śpi, ostatnio ma z tym problemy. Wstałam i skierowałam się do łazienki wraz z moją suknią.
Wzięłam szybki prysznic, uczesałam włosy i ubrałam odpowiedni strój. Bal, może i nie moje klimaty, ale jednak, jak trzeba to trzeba.
Kiedy wyszłam z łazienki zobaczyłam jak mała przeciera swoje oczka i po chwili się podnosi. Od razu do niej podeszłam i usiadłam przy niej.
-Hej księżniczko, gotowa by wybrać się na bal?-zapytałam. Lyra uśmiechnęła się szeroko i uwiesiła mi się na szyi. Pomogłam jej ubrać sukienkę, którą wybrał jej sam Oktay. Byłam pod wrażeniem, Lyra wyglądała na prawdę pięknie, oczywiście nie obejdzie się bez jej ukochanego misia, którego dostała od Any.
Lyra rośnie jak na drożdżach, nasza królewna już za dwa dni będzie jak dwulatka.
Pogładziłam ją po jej blond włoskach, które zrobiły się już nieco ciemniejsze, ale tylko troszkę, i spojrzałam na godzinę. Za godzinę zaczyna się bal, tak jak postanowiliśmy z Oktayem mała idzie z nami. Wypadałoby się uszykować. Delikatnie wyplątałam się z objęć Lyry, niech śpi, ostatnio ma z tym problemy. Wstałam i skierowałam się do łazienki wraz z moją suknią.
Wzięłam szybki prysznic, uczesałam włosy i ubrałam odpowiedni strój. Bal, może i nie moje klimaty, ale jednak, jak trzeba to trzeba.
Kiedy wyszłam z łazienki zobaczyłam jak mała przeciera swoje oczka i po chwili się podnosi. Od razu do niej podeszłam i usiadłam przy niej.
-Hej księżniczko, gotowa by wybrać się na bal?-zapytałam. Lyra uśmiechnęła się szeroko i uwiesiła mi się na szyi. Pomogłam jej ubrać sukienkę, którą wybrał jej sam Oktay. Byłam pod wrażeniem, Lyra wyglądała na prawdę pięknie, oczywiście nie obejdzie się bez jej ukochanego misia, którego dostała od Any.
Kiedy już byłyśmy gotowe do pokoju weszli już duzi chłopcy, synowie Any, a zaraz za nimi Oktay.
-Cześć chłopaki-przywitałam się, a Rey i Trey objęli mnie na przywitanie, po czym poszli do małej, a ja w tym czasie dotarłam do Oktaya.
-Gotów?-zapytałam.
<Oktay? Inni?>

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz