16 kwietnia 2018

Od Simon'a CD Soraya (BAL)

Byłem na siebie zły, przez to, że nie uważałem jak trzeba i skupiłem się w pełni na rozmowie z Risarem nie usłyszałem Sor. Chciała mi powiedzieć na pewno coś ważnego.. Ale cóż, jeszcze do tego wrócimy, jak mówiła powie mi potem. Wstała i skierowała się do pokoju.
Kiedy dojadłem ostatni kawałek śniadania postanowiłem posprzątać kuchnię.
Akurat gdy odłożyłem brudne naczynia do zmywarki usłyszałem krzyk czarnowłosej, co sprawiło że natychmiast zaprzestałem wszystkiego i udałem się do niej jak najszybciej.
Myślałem, że coś się jej stało.. przybyłem tu jak najszybciej, ale kiedy stanąłem w progu drzwi do łazienki i spostrzegłem z czym Soraya ma problemy uśmiechnąłem się szeroko.
Zaczerwieniona i oburzona odwróciła się ode mnie, nadal walcząc z wyplątaniem grzebyka.
- Nie wiem z czego się śmiejesz... - warknęła. - Byś mi pomógł, a nie... tylko się szczerzysz..-dokończyła. Westchnąłem lekko i powoli do niej podszedłem. Chwyciłem jej dłoń, która próbowała odplątać grzebyk z włosów.
-Spokojnie, pomogę-powiedziałem. Dziewczyna opuściła dłonie i pozwoliła sobie pomóc.
Najbardziej delikatnie jak tylko umiałem wyplątałem grzebień z jej czarnych jak smoła włosów, po czym chwyciłem je i powoli rozczesywałem końcówki. Jakoś to szło, miałem w pewnym sensie wprawę w czesaniu włosów, dlatego teraz i w tym przypadku nie miałem trudności.
Po skończeniu położyłem grzebień na szafce i zamknąłem Sor w moich objęciach obracając ją równocześnie w moją stronę.
-Widzisz, spokojnie i szybko i bez boleśnie poszło.-powiedziałem z uśmiechem. Pocałowałem ją w czoło i skupiłem się na jej oczach.
-------
Zapiąłem ostatni guzik garnituru, jednak po chwili go odpiąłem, tak zdecydowanie wygodniej i po mojemu. Krawatu nie miałem, ani nic z tych rzeczy, przewiązałem tylko czarną wstążkę.
Nałożyłem białą maskę i byłem gotowy.
Related image
Wyfrunąłem na powierzchnię, było już ciemno. Wspaniała pora, kocham noc, ciemność, najlepiej jest mi się w tedy poruszać. Schowałem skrzydła gdy dotarłem pod wrota akademii.
Jak dawno nie byłem w jej murach.
Wszedłem pewnym krokiem do środka, skierowałem się do sali balowej, tam mieliśmy się spotkać ja i moja Soraya.
<Soraya?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz