15 kwietnia 2018

Od Sorayi Cd Simon

Nieco się ucieszyłam słysząc słowa Simona. Nie dałabym rady wytrzymać na całym balu. Wiele rzeczy mogę znieść, ale nie bał... Poza tym, to, jak Simon się do mnie zwrócił utkwiło w mojej głowie i dudniło pozostawiając po sobie lekkie echo. Kochanie... Od bardzo dawna nikt mnie tak nie nazwał. Dziwnie się poczułam, lecz z drugiej strony było to w miarę miłe uczucie. Nagle dotarło do mnie, że zachowujemy się niczym normalna para. Spędzamy razem czas, obdarzamy czułościami,   wspólnie jemy śniadania... no i seks... Staliśmy się parą z prawdziwego zdarzenia. Dwójką ludzi, którzy mogą założyć kiedyś razem własną rodzinę. Wziąć ślub. Mieć dzieci. Żyć razem i walczyć razem. Kochać się.... Jak tylko zdałam sobie z tego wszystkiego sprawę straciłam cały apetyt. Odsunęłam od siebie talerz, na którym wciąż były jeszcze dwa naleśniki z truskawkami. Sięgnęłam po szklankę z wodą, po czym wypiłam całą jej zawartość.
-- Simon... chyba muszę ci coś powiedzieć... -- Gdy podniosłam na niego spojrzenie i zauważyłam, że ten mnie kompletnie nie słucha, postanowiłam głośniej się odezwać. -- Ziemia do Simona!
-- Tak? Mówiłaś coś? Przepraszam, mogłem być w "innym świecie". Rozmawiałem z Risarem. -- Ciemnowłosy popatrzył na mnie, jakby zupełnie wyrwany z kontekstu. Obdarzyłam go badawczym spojrzeniem. Spojrzeliśmy sobie w oczy. Muszę mu to powiedzieć. Powinien wiedzieć, że ja... Że... że... 
-- A, nieważne. Potem ci powiem. -- Spuściłam wzrok z powrotem na talerz, na wypływającą z zawiniętego naleśnika czekoladę. Przemknęłam ślinę. Następnie wstałam i ruszyłam do sypialni, aby się ubrać i potem wrócić do siebie. Zakomunikowałam Simonowi, że idę się przysłowiowo ogarnąć, nawet nie czekając na jego odpowiedź.
Wchodząc do przestronnej sypialni od razu skierowałam się do łazienki. Tam sięgnęłam po swoją białą sukienkę, ubrałam ją na siebie. Zabrałam się za rozczesywanie skołtunionych włosów. Bez namysłu zatopiłam czarny grzebień w długich włosach i pociągnęłam ręką w dół.
-- Ała!!! -- krzyknęłam, gdy poczułam ból. Do oczu aż napłynęły mi łzy, które jednak nie popłynęły w dół po policzkach. -- Nosz kurwa jasna.... -- jęknęłam pod nosem, próbując wyplątać z kłaczorów ten przeklęty grzebień. Szarpiąc coraz bardziej tylko pogorszyłam sytuację. Nagle do łazienki wszedł zaalarmowany Simon. Popatrzył na mnie z początku ze strachem, jednakże, gdy pojął w jak niedorzecznej sytuacji się znalazłam, uśmiechnął się szczerze, co mnie jeszcze bardziej zezłościło. Z czerwonymi wypiekami na twarzy obrzuciłam anioła zbulwersowanym spojrzeniem. 
-- Nie wiem z czego się śmiejesz... -- warknęłam pod nosem. -- Byś mi pomógł, a nie... tylko się szczerzysz..


< Simon ? > 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz