Nieco wcześniej
Przechodziłem lasem, skryty w cieniu. Poinformowano mnie, że mój pierwszy cel znajduje się właśnie tu. Kiedy w pewnym momencie wyczułem z dala czyjąś obecność, wiedziałem, że jestem już blisko. Kiedy słyszałem czyjeś rozmowy wiedziałem, że pora się przyszykować. W oddali dostrzegłem pewną parkę, jedno z nich to moja ofiara. Żadne z nich nie było w stanie mnie wyczuć, gdyż oboje byli pod wpływem silnych emocji. Strach, zdezorientowanie, niedowierzanie, radość. Utrata kontroli dla poddania się emocjom to wielki błąd. Wspiąłem się na pobliskie drzewo, wyciągnąłem z kieszeni kartkę z nazwiskami i nożem wykonałem dziurę przy imieniu "MOYRA". Następnie jedną ręką wyciągnąłem przed siebie łuk a drugą sięgnąłem po strzałę. Specjalna strzała na końcówce owinięta fioletową wstążką z wypisanym imieniem ofiary. Przyłożyłem końcówkę strzały do cięciwy łuku i ostrożnie ją napiąłem grotem celując prosto w plecy dziewczyny. Ona i ten chłopak byli akurat tacy szczęśliwi. W momencie gdy on puścił Moyrę i odsunął się od niej o krok, ja wypuściłem strzałę. Grot gładko przebił biedaczkę przez plecy docierając do serca. Kilka sekund później, gdy ona leżała bez życia na ziemi, ja byłem już w całkiem innym miejscu.
....
Bal. Nikt nie zwracał uwagi na mnie, ani na mojego przyjaciela Awisina, kiedy staliśmy wyżej na balkonie. Ja teraz jednak, przebywałem w kuchni. Ubrany za kelnera. Trzymałem tacę z napojami i czekałem. Miałem na niej kilka kieliszków wypełnionych szampanem. Jeden z trucizną. Z tego co się dowiedziałem mój drugi cel z listy, również był z kimś, dla tego musiałem się odpowiednio przygotować. Siedziałem jakiś czas obserwując tulącą się parę, aż oboje nie zeszli na bok przy nagłej zmianie muzyki. Wtedy to, wyszedłem przez drzwi kuchenne na salę. Na powrót wypatrzyłem owego mężczyznę. którego dane mi było zabić tym razem. Szedłem w stronę jego i towarzyszącej mu dziewczyny, z uśmiechem rozdając mijanym ludziom szampana. Gdy w końcu znalazłem się przy parce, uśmiechnąłem się przyjaźnie i zapytałem, przerywając im rozmowę.
- szampan dla Pana - podałem mężczyźnie zatruty napój - i dla Pani - oddając kieliszek ze zwykłym napojem dziewczynie, uśmiechnąłem się do niej uprzejmie, a następnie ruszyłem dalej oddając innym pozostałe kieliszki, oczywiście do każdego odwracałem się tak, by widzieć cel i mieć pewność, że wypije całość. Tak też zrobił. Rozmawiając z towarzyszką wypił całą zawartość kieliszka i odstawił go na stół. Zadowolony i z pustą tacą udałem się do kuchni, a następnie do głównych korytarzy. Jakiś czas później, upewniwszy się, że jestem sam, wróciłem do swego normalnego ubioru, wyciągnąłem z kieszeni listę i nożem zrobiłem dziurę w papierze, przy imieniu "AVEN"
C.D.N.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz