Patrzyłem na Agelę, doskonale wiedziałem co czuła. Być samemu nie jest dobrze.. Rodzina daje szczęście, siłę i nadzieję. A właśnie ją znalazła, ja również. Ariana i Zula, moje córki żyją, teraz jeszcze siostra Agaty. Wszystko jakby idzie po naszemu, odnaleźliśmy się. Mimo moich pierwszych myśli by nic nie zrobić, objąłem Angelę. Ta początkowo nie wiedziała jak zareagować, ale wtuliła się we mnie po chwili. Ująłem jej delikatną twarz i spojrzałem w jej niebieskie oczy, na moment nawet nasze spojrzenia nie umkły. Ucałowałem ją w czoło i uśmiechnąłem się.
-Wszyscy razem sobie poradzimy.-powiedziałem. -Przybędę po Ciebie w odpowiedniej porze.-dodałem. Puściłem kobietę i zniknąłem jej z oczu.
Z oddali jeszcze patrzyłem na nią, jednak musiałem na tę chwilę zniknąć.
Biłem się z myślami gdy usłyszałem znajomy głos.
~Panie, smoki Zuli i Ariany poradzą sobie bez problemu w podróży-powiedział. Uśmiechnąłem się lekko, dałem znak by się pokazał, po czym pogładziłem smoka po pysku.

-Dzięki Sadar-odparłem. -Znikaj-dodałem. Smok użył swojego kamuflażu i stał się niewidzialny, jedynie jego energia była prze ze mnie do poznania.
Lepiej aby go nikt nie zobaczył, jest równie rozpoznawalny co ja, razem wyprawialiśmy to wszystko za co nas nienawidzą.
Z oddali jeszcze patrzyłem na nią, jednak musiałem na tę chwilę zniknąć.
Biłem się z myślami gdy usłyszałem znajomy głos.
~Panie, smoki Zuli i Ariany poradzą sobie bez problemu w podróży-powiedział. Uśmiechnąłem się lekko, dałem znak by się pokazał, po czym pogładziłem smoka po pysku.

-Dzięki Sadar-odparłem. -Znikaj-dodałem. Smok użył swojego kamuflażu i stał się niewidzialny, jedynie jego energia była prze ze mnie do poznania.
Lepiej aby go nikt nie zobaczył, jest równie rozpoznawalny co ja, razem wyprawialiśmy to wszystko za co nas nienawidzą.
C.D.N
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz