Wyszedłem z komnaty, a zaraz za mną truchtała mała Tiela. Ta mała smoczyca nie opuszcza mnie nawet o krok, nawet na sekundę. Nie przeszkadza mi to, jednak w tej chwili lecę na bal, a ona pomiędzy nogami tańczących będzie w niebezpieczeństwie.
~Musisz zostać-odparłem. Mała popatrzyła na mnie swoimi szaro-błękitnymi oczami, przechylając przy tym swój pyszczek. Prychnęła cicho i okręciła się wokół moich nóg.
~Nie zostawię Cię-rzekła. Westchnąłem cicho.
~Zostajesz. Impreza będzie długo trwała, co będziesz tam robiła? Zostań, będziesz mogła odpocząć, iść spać. Okno zostawię otwarte, może Bianaid weźmie cię znowu na lekcje lotu.-powiedziałem.
~Dobrze. Zostanę, ale informuj mnie jeśli będzie coś ciekawego-zgodziła się i podpełzła pod drzwi. Uchyliłem je wpuszczając ją do środka.
~Wrócę późno. Ale wrócę.-zapewniłem ją i zamknąłem drzwi.
Poprawiłem swoją marynarkę, oraz włosy i poszedłem korytarzem.
Nie mogłem już się bowiem doczekać, aż ujrzę Mirajanę.
--
Wszedłem powolnym krokiem na schody prowadzące do sali balowej, która była wspaniale urządzona. Jednak mój wzrok powędrował do pięknej, niebieskowłosej kobiety ubranej w równie piękną suknie. Podszedłem do niej bliżej, a kiedy znalazłem się tuż za nią postanowiłem się ujawnić.
-Mira?- Ta odwróciła się i zaprezentowała swój uśmiech.
-Aven! I... I co sądzisz?-zapytała. Udałem, że się zastanawiam nad odpowiedzią, i przyglądałem się jej dosyć niezadowolenie. Kiedy jednak zauważyłem, że jej uśmiech zszedł zaśmiałem się.
-Wyglądasz przepięknie. Jesteś najjaśniejszą gwiazdą w śród wszystkich tu zgromadzonych. Faceci rzucali by ci się do stóp. Dobrze, że masz mnie w pogotowiu, nie pozwolę się im do ciebie zbliżyć hahah-powiedziałem po czym uniosłem ją lekko do góry i ucałowałem delikatnie jej usta.
Postawiłem ją na ziemi i wystawiłem w jej stronę dłoń lekko się kłaniając.
-Pani, zechcesz ze mną zatańczyć?-zapytałem wpatrując się w jej oczy.
<Mirajane?>
~Musisz zostać-odparłem. Mała popatrzyła na mnie swoimi szaro-błękitnymi oczami, przechylając przy tym swój pyszczek. Prychnęła cicho i okręciła się wokół moich nóg.
~Nie zostawię Cię-rzekła. Westchnąłem cicho.
~Zostajesz. Impreza będzie długo trwała, co będziesz tam robiła? Zostań, będziesz mogła odpocząć, iść spać. Okno zostawię otwarte, może Bianaid weźmie cię znowu na lekcje lotu.-powiedziałem.
~Dobrze. Zostanę, ale informuj mnie jeśli będzie coś ciekawego-zgodziła się i podpełzła pod drzwi. Uchyliłem je wpuszczając ją do środka.
~Wrócę późno. Ale wrócę.-zapewniłem ją i zamknąłem drzwi.
Poprawiłem swoją marynarkę, oraz włosy i poszedłem korytarzem.
Nie mogłem już się bowiem doczekać, aż ujrzę Mirajanę.
--
Wszedłem powolnym krokiem na schody prowadzące do sali balowej, która była wspaniale urządzona. Jednak mój wzrok powędrował do pięknej, niebieskowłosej kobiety ubranej w równie piękną suknie. Podszedłem do niej bliżej, a kiedy znalazłem się tuż za nią postanowiłem się ujawnić.
-Mira?- Ta odwróciła się i zaprezentowała swój uśmiech.
-Aven! I... I co sądzisz?-zapytała. Udałem, że się zastanawiam nad odpowiedzią, i przyglądałem się jej dosyć niezadowolenie. Kiedy jednak zauważyłem, że jej uśmiech zszedł zaśmiałem się.
-Wyglądasz przepięknie. Jesteś najjaśniejszą gwiazdą w śród wszystkich tu zgromadzonych. Faceci rzucali by ci się do stóp. Dobrze, że masz mnie w pogotowiu, nie pozwolę się im do ciebie zbliżyć hahah-powiedziałem po czym uniosłem ją lekko do góry i ucałowałem delikatnie jej usta.
Postawiłem ją na ziemi i wystawiłem w jej stronę dłoń lekko się kłaniając.
-Pani, zechcesz ze mną zatańczyć?-zapytałem wpatrując się w jej oczy.
<Mirajane?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz