Znowu nie wiele brakowało a stracił bym nad sobą kontrolę.. przecież nie jesteśmy tu sami. Jeszcze raz ucałowałem szyję Ari, zostawiłem na niej czerwoną malinkę. Dziewczyna aż pisnęa. Cały czas trzymałem ją, gdy siedziała na murku balkonowym by przypadkiem nie spadła. W pewnym momencie wsunąłem dłoń w jej gęste, niemal czarne włosy i przytuliłem Arianę do siebie. Ona niemal od razu wtuliła się we mnie. Trwaliśmy tak obserwując wspaniałe fajerwerki. Ona była tu, była blisko mnie. Tego co do niej czułem nie dało się wyrazić słowami, nawet gdym do końca życia, bez wytchnienia powtarzał jej ,,kocham cię" to by nie wystarczyło by mogła poznać to jak bardzo ją kocham. W jednej chwili odsunąłem się od dziewczyny i pomogłem jej zejść z murku. Popatrzyła na mnie pytająco, dla czego przerwałem tę przyjemną chwilę w uścisku lecz bardzo szybko odwróciła wzrok, gdy się uśmiechnąłem. Pogładziłem dłonią po jej policzku i zacząłem śpiewać. Byłem zadziwiony gdy Ari przyłączyła się do mnie.
<Ariana?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz