14 kwietnia 2018

Od Awisina

Strój idealnie mnie maskował. Miałem na sobie czarno-złotą maskę, odpowiednią do okazji koszulę z kamizelką, oraz pelerynę, jednak nie zakładałem kaptura.
Przedostałem się na salę bez żadnych przeszkód, od razu zauważyłem Alexandra, zawsze i wszędzie go rozpoznam, lecz dla innych jesteśmy jak cień.
Grała wspaniała muzyka, z resztą ja i tak mogę świetnie się bawić przy każdej muzyce, a nawet i bez niej. Wszedłem w tłum ludzi, byłem niezauważalny, tak jak miało być. W drodze do mojego dobrego przyjaciela, który jak widać wybierał się na balkon, przystanąłem w połowie drogi.
Moja córka. Moja Ariana. Moja mała córeczka. Moje oczko w głowie.
Tańczyła z jakimś obchlujem, pchlarzem, paprą, zboczeńcem, szują, okropnym, zupełnie nie wart jej chłopakiem. Było widać na pierwszy rzut oka, że jest nie odpowiedni. Jak śmiał w ogóle się do mojej małej córci zbliżyć. Jak śmie ją tak dotykać! Gotuje się we mnie.. czuję jakbym miał mordercze płomienie w oczach. Nie podaruję mu tego.
Ale widać, że Ariana gra przed nim swoją rolę.. na pewno tak jest.
Jak ja za tobą córcia tęsknię.
C.D.N

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz