Taniec z Arianą to było coś wspaniałego. Było tak, jak w trakcie walki z pomiotami. Nie potrzebowaliśmy słów by się rozumieć, nie potrzebowaliśmy planu by idealnie się zgrać. To się po prostu działo, a oczy ludzi na sali zwrócone były w naszą stronę, a my po prostu tańczyliśmy.
Po zakończeniu tych tańców zrobiliśmy razem ukłon a oni klaskali. Jak ja uwielbiam być w centrum uwagi! Uśmiechnąłem się i trzymając Arianę za rękę wciągnąłem ją w tłum, lecz nie na długo, gdyż po chwili puszczono wolniejszy taniec. Przecież nie mogłem przegapić takiej okazji! Ruszaliśmy się powoli pomiędzy innymi parami. Ręka którą początkowo trzymałem na łopatkach Ari zjechała nieco niżej po jej plecach po czym przyciągnąłem dziewczynę bliżej siebie. Jak zahipnotyzowanie kręciliśmy się wolnymi krokami wokół siebie. Patrzyliśmy sobie w oczy. Jedna chwila, a ja widziałem tylko ją. Nie istniał świat, nie istnieli inni ludzie, tylko Ariana i jej ciemno brązowe oczy. Schyliłem głowę w jej stronę tak, że dotknęliśmy się nosami a następnie czołami i tak dalej tańczyliśmy.
<Ariana?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz