1 kwietnia 2018

Od Matayasa ( BAL )

Informacja o balu rozprzestrzeniła się z prędkością światła po całej wyspie, jak i nie dalej. Do Akademii zaczęli się zjeżdżać wszyscy co ważniejsi szlachcice, kupcy i oficerowie. Na targu handlarze prześcigali się o to, który sprzeda więcej sukien, fraków czy klejnotów. Istna komedia. Gdyby to ode mnie zależało, w ogóle bym nie organizował takich wydarzeń. Są one dla mnie niepotrzebne. Zaburzają tylko porządek i ład.
Jednak z drugiej strony ludziom przyda się odrobina rozrywki i zapomnienia. Po ostatnich wydarzeniach lud Dragoso jest niespokojny, zwłaszcza mieszkańcy Smoczych Wysp. To tutaj było najwięcej zniszczeń, to tu najwięcej ludzi straciło życia w ostatniej bitwie z wojskiem Ciernia. W dodatku księżniczka Avella wróciła. To dla ludu jeszcze większy powód do radości. Wieść o tym, iż zaginiona księżniczka powróciła rozpierzchła się błyskawicznie. Ludzie przybywali do pałacu aby na własne oczy zobaczyć następczynię tronu Dragoso. Avella przyjmowała każdego. Będzie dobrą królową. Czuję to.
Wreszcie nadszedł dzień balu. Ja i moje rodzeństwo, jako przedstawiciele klasy wyższej mamy obowiązek stawić się w Akademii. W dodatku Oktay, jako jeden z profesorów, co do dzisiaj mnie zadziwia, ma pilnować porządku i bezpieczeństwa bawiących się gości. Kto normalny dał mu tę fuchę?! Przecież to Oktay jest sprawcą największych rozrób w okolicy. Co prawda uspokoił się ostatnio. Jako świeżo upieczony ojciec pilnuje się, by nie narozrabiać w mieście, aczkolwiek przyjście na świat swojej córki uczcił w typowym dla siebie stylu. Do dzisiaj właściciel pubu nie może znaleźć wszystkich swoich kuflów do piwa.
-- Mam tylko nadzieję, że obejdzie się dzisiaj bez żadnych nieprzyjemnych sytuacji -- rzekł do mnie Tobiraya, który ubrany w dopasowany czarny garnitur wszedł do mojego pokoju. Ana uszyła dla każdego z nasz nowy strój. Trzeba przyznać, iż moja szwagierka ma talent. Marynarka leżała na mnie idealnie. Wykrochmalona koszula lśniła nieskazitelną bielą. Była o może dwa tony bielsza od mojej karnacji. Od karnacji każdego z Dreyarów.
-- Też mam taką nadzieję. Jakoś nie uśmiecha mi się dzisiaj dobywać miecza.
-- No no no, chłopaki, wyglądacie bosko..! -- Oboje odwróciliśmy się i spojrzeliśmy na Anę. Stała w progu, w szmaragdowej sukni aż do ziemi. Jej kasztanowe długie włosy spływały na ramiona układając się w delikatne fale. Upięła je z boku spikną ozdobioną perłami. -- Powiedzcie, kto wam uszył te garniaki? 
-- Bardzo zabawne, kochanie. -- Tobiraya podszedł do swojej żony, wziął ją  w objęcia po czym pocałował. Odwróciłem spojrzenie, by dać im trochę prywatności.
-- Chłopcy grzecznie śpią. Jakby co, to pani Hana do nich zajrzy. Gdzie Soraya i Oktay z Arrow?


< Reszta? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz