29 kwietnia 2018

Od Angeli (BAL)

Byłam w tłumie, z kieliszkiem szampana. Zabawa była świetna mimo iż gdzieś czułam, że czegoś mi brakuje. Zdawało mi się, że przyzwyczaiłam się już do tego uczucia, przez te wszystkie lata.. rozejrzałam się do koła raz i drugi. Zdawało mi się... nie. Wyszłam z pomiędzy ludzi. Ponownie się rozejrzałam, lecz tym razem nie dostrzegłam niczego szczególnego. Westchnęłam. On nie wyglądał na kogoś kto lubi takie bale, a bardziej na kogoś kto stroni od tłumu i większego towarzystwa. Podniosłam wzrok z ponad kieliszka. Przysięgam, chociaż nie widzieliśmy się od tylu lat, wszędzie poznam te złote oczy, długie białe włosy upięte w kitkę, z idealnie ułożoną grzywką i tę niezwykle przystojną twarz, która od lat tak mnie irytowała. Alexander. To on odebrał mi siostrę. Minął mnie jakby nigdy nic, a kiedy się odwróciłam, nie było go. Może to tylko moje przywidzenie? Jeśli tak, to znaczy, że zwariowałam.. W pewnym momencie jakiś mężczyzna z tłumu podszedł do mnie. Początkowo udawałam, że go nie widzę, ale gdy zauważyłam, że mówi do mnie, odpowiedziałam mu.
- mogę prosić do tańca? - zapytał z uśmiechem wyciągając rękę ku mnie. Odpowiedziałam mu również miłym uśmiechem i odłożyłam kieliszek na stół.
- a co mi tam - powiedziałam cicho i razem z nim wyszłam na parkiet akurat gdy rozpoczęła się wolna muzyka.

C.D.N.

25 kwietnia 2018

Od Antonia CD Ariana (BAL)

Znowu nie wiele brakowało a stracił bym nad sobą kontrolę.. przecież nie jesteśmy tu sami. Jeszcze raz ucałowałem szyję Ari, zostawiłem na niej czerwoną malinkę. Dziewczyna aż pisnęa. Cały czas trzymałem ją, gdy siedziała na murku balkonowym by przypadkiem nie spadła. W pewnym momencie wsunąłem dłoń w jej gęste, niemal czarne włosy i przytuliłem Arianę do siebie. Ona niemal od razu wtuliła się we mnie. Trwaliśmy tak obserwując wspaniałe fajerwerki. Ona była tu, była blisko mnie. Tego co do niej czułem nie dało się wyrazić słowami, nawet gdym do końca życia, bez wytchnienia powtarzał jej ,,kocham cię" to by nie wystarczyło by mogła poznać to jak bardzo ją kocham. W jednej chwili odsunąłem się od dziewczyny i pomogłem jej zejść z murku. Popatrzyła na mnie pytająco, dla czego przerwałem tę przyjemną chwilę w uścisku lecz bardzo szybko odwróciła wzrok, gdy się uśmiechnąłem. Pogładziłem dłonią po jej policzku i zacząłem śpiewać. Byłem zadziwiony gdy Ari przyłączyła się do mnie.


<Ariana?>

24 kwietnia 2018

Od Ariany CD Antonio (BAL)

Kocham Cię..te słowa odbijały się echem w mojej głowie. Nie mogłam jakoś przyjąć do wiadomości znaczenia tych słów, i to wypowiedzianych przez Antonia. W pierwszej chwili ogarnął mnie strach..stres, chciałam uciec jak najdalej od niego, ale.. No właśnie ale. Nie mogłam tego zrobić, ponieważ ja też chyba czuję to samo do niego. Kiedy mnie objął uspokoiłam się..pozwoliłam oddać się temu dniu, tej chwili i temu uczuciu. Zupełnie jak nie ja. Kto by pomyślał ja Ariana i jakiekolwiek bliższe kontakty z mężczyzną. Gdyby to ojciec zobaczył..
Antonio przyciągnął mnie i złączył nasze usta, oddałam pocałunek z równym zaangażowaniem. Ten pocałunek był jednak zupełnie inny od wszystkich..niósł ogromne uczucie, tak bardzo upragnione jak i bardzo znienawidzone prze ze mnie..jednak czy to jest takie straszne?
Zarzuciłam dłonie na szyję Antonia i pogłębiłam pocałunek, zupełnie nie przejmowałam się tym, że ktoś może nas zobaczyć, jest tu wiele par, a ludzie skupili się na petardach.
Kiedy poczułam pocałunki na szyi z moich ust wydobył się cichy jęk.. Moje dłonie zjechały na jego tors, przysunął mnie bliżej siebie, a następnie złapał za pośladki i podniósł mnie opierając o murek, okręciłam nogi wokół niego i trzymałam się.
Nie mogłam uspokoić emocji.. cała drżałam, nie mogłam spokojnie oddychać. Myślę, że gdybyśmy byli w pokoju..mogło by się to zakończyć w ..dosyć ciekawy sposób.
<Antonio?>

23 kwietnia 2018

Od Sorayi CD Simon (BAL)

Gdy Simon zaczął rozczesywać mi włosy odprężyłam się i pozwoliłam mu działać. Delikatnymi ruchami sunął grzebieniem po moich włosach, co przyprawiało mnie o miłe doznania. Od dziecka to uwielbiam, jak ktoś grzebie mi we włosach. Po skończonym fryzjerskim zabiegu pożegnałam się z Simonem i wróciłam do domu.
Minęło kilka godzin. Powoli nastawał czas aby wyszykować się na ten nieszczęsny bal. Gdybym tylko mogła sobie go odpuścić... No ale nie, nie mogę. Wszyscy tam będą. Z pewnością nie obędzie się też bez żadnej wtopy czy kompromitacji, jak to zwykle bywa na tego typu wydarzeniach. Gdy nastała godzina dwudziesta, ja wciąż nie byłam gotowa. Ba! Nawet nie zaczęłam się szykować! Bo co niby miałam ze sobą zrobić? Przecież ja kompletnie nie znam się na dobieraniu stroju, butach, biżuterii czy tam makijażu. Błądziłam po swoim pokoju i bawiłam się z siostrzeńcami. Nawet się nie obejrzałam, a nastała godzina dwudziesta druga trzydzieści. Panika uderzyła mi do głowy. Wyrzuciłam wszystkie swoje ubrania w poszukiwaniu czegoś stosownego na tego typu wydarzenie, lecz nic nie znalazłam. Zbiegłam jak błyskawica na dół i o mało co, a bym stratowała na swojej drodze Anę, która wyglądała jak żywe milion dolarów. Pozazdrościłam jej nagle tego, że jest taka.. kobieca. Nie wiedzieć czemu, ale zachciało mi się ryczeć w pierwszej chwili.
-- Siostro, jeszcze nie gotowa? Simon już na ciebie czeka, wiesz? Wszyscy pewnie już są na miejscu -- Ana zaczęła robić mi wyrzuty. Po chwili jednak westchnęła zrezygnowana. Podparła się pod boki i spojrzała na mnie z litością. -- Wiedziałam. Wiedziałam, że tak to się skończy -- rzekła, a po chwili złapała mnie za rękę i zaciągnęła do swojej sypialni, którą dzieliła z mężem. -- Zawsze jest z tobą tak samo.. No ja nie wiem..! Zaraz wezmę cię w swoje obroty..
-- Ana, daj spokój, ja... Ja nie jestem taka jak ty... -- wymamrotałam zrezygnowana.  -- Ja nie jestem dziewczęca... Nie lubię...
-- Przestań pierdolić! -- krzyknęła moja szwagierka. -- Udowodnię ci, że jesteś. Masz wypaczone zdanie na swój temat. Ale dzisiaj... -- Ana podeszła do swojej ogromnej szafy, otworzyła ją i wyciągnęła z niej ciemno bordową, niemal czarną suknię balową godnej królowej. Od razu rozpoznałam tę suknię. Podeszłam do brunetki powoli, nie dowierzając swoim oczom.
-- Skąd ją masz, to... -- spytałam, jednak Ana uśmiechnęła się widząc moją reakcję i nim skończyłam swoje pytanie weszła mi w słowo.
-- Znalazłam ją w rzeczach twojej matki. Chyba się nie gniewasz za to, co..? Poza tym, musiałam ją wziąć. Taka kiecka miałaby się zmarnować? Po moim trupie..!
-- Nie, nie gniewam się. -- Nagle przed oczami pojawił mi się w głowie obraz mamy ubranej w ten krawiecki majstersztyk. -- Wyglądała w niej cudowne, po prostu pięknie...
-- Ty też będziesz, zaufaj mi -- Ana spojrzała na mnie, w jej oczach zapłonęły dobrze znane mi ogniki. -- No, a teraz ściągaj te swoje łachy. Musimy cię wyszykować! Tak! -- Ana wykrzyczała to tak entuzjastycznie, że niemal się przeraziłam. Powoli zaczęło do mnie docierać, w co ja się właśnie dałam wpakować...
Minęła dobra godzina. Ana właśnie kończyła układać mi włosy, które postanowiła zostawić mi rozpuszczone. Zakręciła je w lekkie fale tak, aby kaskadami padały mi na ramiona i plecy. Były takie miłe w dotyku, lśniące i.. takie ładne. Ale to jeszcze nic. Stałam przed dużym lustrem. Obok mnie stała Ana, uśmiechała się triumfalnie pod nosem. Ja natomiast patrzyłam na swoje odbicie. Wyglądałam jak nie ja. Owszem rozpoznałam siebie ale...
-- To ja...?
-- Mówiłam, że wydobędę z siebie kobietę. Kochana... -- Ana podeszła do mnie, odgarnęła mi włosy na plecy i popatrzyła jeszcze raz na mnie z dumą. -- Tylko spójrz na siebie. Jesteś piękna. Warta miana półbogini, a nawet i pełnokrwistej. Faceci będą wielbić ziemię po której będziesz stąpać, zobaczysz. Gwarantuję ci to.
Zapierająca dech w piersiach piękność uśmiechnęła się na słowa Any, lecz zaraz zdałam sobie sprawę, ze przecież to ja się uśmiecham. To ja jestem tą pięknością w lustrze.
Zaraz miała wybić dwunasta. Byłam już mocno spóźniona, a mimo to szłam ciemnym korytarzem Akademii do miejsca, skąd docierała do mnie muzyka. Po drodze dopadł mnie lekki kaszel, lecz zignorowałam go i zawroty głowy. Postanowiłam to zignorować.

champagne & pizza: can't stop looking at this

Wreszcie dotarłam na miejsce. Lekko zdyszana, ale zdążyłam, przed ostatnim biciem zegara. Stanęłam u szczytu schodów i rozejrzałam się po ogromnej sali balowej. Wyczułam gdzieś obecność Simona. Poprawiłam czarną maskę na twarzy i powoli, sunąc po schodach w tych śmiercionośnych butach zaczęłam schodzić na dół.


wine red prom dress,ball gown evening dress,long prom dresses 2018,formal evening gowns,burgundy prom dress,burgundy evening dress,

Pokonałam schody. W tłumie dostrzegłam mojego partnera. Stał pośród tłumu i patrzył w moją stronę. Zaczęłam iść w jego kierunku...


< Simon ^^ ? >

Od Antonia CD Ariana

"Lubię cię". Te słowa ciągle rozbrzmiewały w mojej głowie wymawiane głosem samej Ariany. Nie wiedziałem, że kiedyś chociaż tyle usłyszę. Stałem obok dziewczyny i przyłożyłem swoją dłoń do jej a nasze palce jakoś same się splotły w uchwyt. Przysunąłem się bliżej i szepnąłem jej wprost do ucha.
- ..kocham cię.. - powiedziałem ledwie słyszalnie, lecz na tyle by dotarło to do Ari. Poczułem jak powoli napięła mięśnie gdy ciągle trzymałem ją za jedną rękę, i objąłem drugą wokół ramion, stojąc za nią. W moim objęciu powoli się rozluźniła. Staliśmy tak zapatrzeni w zaciemnione, wieczorne niebo, gdy nagle rozległ się głośny huk na niebie. Spojrzeliśmy w górę i dostrzegliśmy wybuchające fajerwerki. To był cudowny widok, lecz nie tak cudowny jak Ari. Powoli odwróciłem ją przodem do siebie i nie zwracając uwagi na ludzi, którzy powychodzili na inne balkony i pootwierali okna by również obserwować wybuchy, pocałowałem ją. Przecież byliśmy tylko kolejną parą na balu cieszącą się chwilą.

<Ariana? <3 >

22 kwietnia 2018

Od Alexandra

Nieco wcześniej

Przechodziłem lasem, skryty w cieniu. Poinformowano mnie, że mój pierwszy cel znajduje się właśnie tu. Kiedy w pewnym momencie wyczułem z dala czyjąś obecność, wiedziałem, że jestem już blisko. Kiedy słyszałem czyjeś rozmowy wiedziałem, że pora się przyszykować. W oddali dostrzegłem pewną parkę, jedno z nich to moja ofiara. Żadne z nich nie było w stanie mnie wyczuć, gdyż oboje byli pod wpływem silnych emocji. Strach, zdezorientowanie, niedowierzanie, radość. Utrata kontroli dla poddania się emocjom to wielki błąd. Wspiąłem się na pobliskie drzewo, wyciągnąłem z kieszeni kartkę z nazwiskami i nożem wykonałem dziurę przy imieniu "MOYRA". Następnie jedną ręką wyciągnąłem przed siebie łuk a drugą sięgnąłem po strzałę. Specjalna strzała na końcówce owinięta fioletową wstążką z wypisanym imieniem ofiary. Przyłożyłem końcówkę strzały do cięciwy łuku i ostrożnie ją napiąłem grotem celując prosto w plecy dziewczyny. Ona i ten chłopak byli akurat tacy szczęśliwi. W momencie gdy on puścił Moyrę i odsunął się od niej o krok, ja wypuściłem strzałę. Grot gładko przebił biedaczkę przez plecy docierając do serca. Kilka sekund później, gdy ona leżała bez życia na ziemi, ja byłem już w całkiem innym miejscu.

....

Bal. Nikt nie zwracał uwagi na mnie, ani na mojego przyjaciela Awisina, kiedy staliśmy wyżej na balkonie. Ja teraz jednak, przebywałem w kuchni. Ubrany za kelnera. Trzymałem tacę z napojami i czekałem. Miałem na niej kilka kieliszków wypełnionych szampanem. Jeden z trucizną. Z tego co się dowiedziałem mój drugi cel z listy, również był z kimś, dla tego musiałem się odpowiednio przygotować. Siedziałem jakiś czas obserwując tulącą się parę, aż oboje nie zeszli na bok przy nagłej zmianie muzyki. Wtedy to, wyszedłem przez drzwi kuchenne na salę. Na powrót wypatrzyłem owego mężczyznę. którego dane mi było zabić tym razem. Szedłem w stronę jego i towarzyszącej mu dziewczyny, z uśmiechem rozdając mijanym ludziom szampana. Gdy w końcu znalazłem się przy parce, uśmiechnąłem się przyjaźnie i zapytałem, przerywając im rozmowę.
- szampan dla Pana - podałem mężczyźnie zatruty napój - i dla Pani - oddając kieliszek ze zwykłym napojem dziewczynie, uśmiechnąłem się do niej uprzejmie, a następnie ruszyłem dalej oddając innym pozostałe kieliszki, oczywiście do każdego odwracałem się tak, by widzieć cel i mieć pewność, że wypije całość. Tak też zrobił. Rozmawiając z towarzyszką wypił całą zawartość kieliszka i odstawił go na stół. Zadowolony i z pustą tacą udałem się do kuchni, a następnie do głównych korytarzy. Jakiś czas później, upewniwszy się, że jestem sam, wróciłem do swego normalnego ubioru, wyciągnąłem z kieszeni listę i nożem zrobiłem dziurę w papierze, przy imieniu "AVEN"

C.D.N.

Od Black Arrow CD Oktay (BAL)

Przebudziłam się, widocznie zasnęłam razem z córką, która była nadal we mnie wtulona, spała.
Lyra rośnie jak na drożdżach, nasza królewna już za dwa dni będzie jak dwulatka.
Pogładziłam ją po jej blond włoskach, które zrobiły się już nieco ciemniejsze, ale tylko troszkę, i spojrzałam na godzinę. Za godzinę zaczyna się bal, tak jak postanowiliśmy z Oktayem mała idzie z nami. Wypadałoby się uszykować. Delikatnie wyplątałam się z objęć Lyry, niech śpi, ostatnio ma z tym problemy. Wstałam i skierowałam się do łazienki wraz z moją suknią.
Wzięłam szybki prysznic, uczesałam włosy i ubrałam odpowiedni strój. Bal, może i nie moje klimaty, ale jednak, jak trzeba to trzeba.
Kiedy wyszłam z łazienki zobaczyłam jak mała przeciera swoje oczka i po chwili się podnosi. Od razu do niej podeszłam i usiadłam przy niej.
-Hej księżniczko, gotowa by wybrać się na bal?-zapytałam. Lyra uśmiechnęła się szeroko i uwiesiła mi się na szyi. Pomogłam jej ubrać sukienkę, którą wybrał jej sam Oktay. Byłam pod wrażeniem, Lyra wyglądała na prawdę pięknie, oczywiście nie obejdzie się bez jej ukochanego misia, którego dostała od Any.
Kiedy już byłyśmy gotowe do pokoju weszli już duzi chłopcy, synowie Any, a zaraz za nimi Oktay.
-Cześć chłopaki-przywitałam się, a Rey i Trey objęli mnie na przywitanie, po czym poszli do małej, a ja w tym czasie dotarłam do Oktaya.
-Gotów?-zapytałam.
<Oktay? Inni?>

Od Ariany CD Antonio (BAL)

Kiedy tylko oderwałam się od tłumu tańczących ludzi oddaliłam się, rozejrzałam się wypatrując zielonookiego, jednak tak jak myślałam nie było to możliwe. Znajdzie mnie w końcu tak czy tak, a w tym momencie mogę pozwolić sobie na drobny odpoczynek. Po zastanowieniu się postanowiłam wziąć jeden kieliszek szampana, w końcu jest impreza.. A to tylko jeden, nie zaszkodzi mi, i mam nadzieję że będę po nim dobrze funkcjonowała.. Chociaż.. i tak ze mną dobrze nie jest skoro zaczęłam brnąć w TAKĄ relację z Antoniem. Eh.. westchnęłam i poszłam w kierunku wyjścia na jeden z balkoników, ten akurat został zwolniony przez pewną parę, która właśnie dołączyła do tańców. Zamknęłam za sobą drzwi i oparłam się o murek, wzięłam kilka łyków ostrego płynu i skupiłam się na krajobrazie prze de mną. Przymknęłam na moment oczy, i wczułam się w otaczający mnie świat. W końcu poczułam czyjąś obecność.. doskonale wiedziałam kto do mnie dołączył. 
Objął mnie przyciągając do siebie. Pozwoliłam na to, jak i na to by znowuż połączył nasze wargi poprzez pocałunek. 
-Wiedziałam, że mnie znajdziesz.-powiedziałam. A po chwili obróciłam się z powrotem przodem do murka, patrząc na jasne gwiazdy i kolorowe fale na niebie, jak zorza polarna na północy. Położyłam kieliszek na murze nadal mając go w ręku, nie zerknęłam nawet na bruneta, wiedziałam że jest zaraz obok mnie. -Lubię Cię-rzuciłam tak nagle. Po dłuższej chwili poczułam dotyk dłoni Antonia, odpowiedziałam na to i nasze dłonie się złączyły.
-No lo hagas- tomando su mano
<Antonio?>

Od Alexandra

Siedziałem z założonymi rękoma w przyciemnionym pokoju, do którego wpadało stłumione przez zasłony na oknach światło. Co chwilę ktoś przychodził i powtarzał, że ten, który mnie wezwał niedługo się zjawił. Zaczynam tracić cierpliwość. Nagle drzwi za stołem przede mną się otworzyły ze zgrzytaniem. Usłyszałem mocny, męski głos. Facet mówiąc usiadł na krześle po drugiej stronie.
- tak jak już wcześniej wspominałem, oto lista tych, których ma Pan "usunąć" - jedną dłonią przysunął w moją stronę kopertę. Nie odwracając od niego wzroku, powoli ją otworzyłem i bez słowa zerknąłem na nazwiska.
- ci ludzie nie są Cierniowi potrzebni a tylko mogą sprawić problem, dla tego Pańskim zadaniem jest pozbyć się ich jak najszybciej.
- mówi Pan to tak, jak by mnie interesowało, dla czego mam się ich pozbyć - stwierdziłem z dosyć bezczelnym uśmiechem.
- cóż... słyszałem, że ostatnio sporo czasu spędzałeś na Eter, więc... - zanim zdążył dokończyć, przerwałem mu unosząc dłoń w górę.
- od razu pragnę podkreślić, że jestem zabójcą. Nie wybieram strony po której działam, tylko tych którzy mi więcej zapłacą - powiedziawszy to ponownie spojrzałem na swego rozmówcę. - a skoro o pieniądzach mowa..
- nie musi się Pan o to martwić, czeka Pana sowita nagroda.
- mam nadzieję. Pozbawienie życia czterech osób wymaga pewnego wysiłku - mówiąc sięgnąłem po jeden z noży i obróciłem go w dłoni.
- nie dla Pana. - słysząc te słowa uśmiechnąłem się szeroko.

C.D.N.

21 kwietnia 2018

Od Zuli CD Drake (BAL)

Usiadłam na brzegu łóżka i czekałam na to, aż Drake zaleje mnie falą pytań odnośnie Varusa, równocześnie nie mogłam uwierzyć, że Varus wrócił. Mój mężczyzna stanął naprzeciwko mnie i zaczął wypytywać, na co ja grzecznie odpowiadałam, w końcu nie muszę przed nim przecież niczego ukrywać.
-Prócz silnej przyjaźni i pracy nic mnie z nim nie łączy, kiedyś owszem był czas taki gdzie Varus chciał czegoś więcej, ale ja nie byłam zainteresowana. Jestem Twoja i tylko Twoja, więc się nie musisz o to martwić. Znam go od kilkunastu lat. Razem weszliśmy w skład grupy, w której odbyliśmy szkolenie, nasze misje polegały na zabijaniu ludzi Ciernia, poszukiwaniu tropów naprowadzających do niego i obronie atakowanych miast bądź ludzi potrzebnych Cierniowi. W ostatniej naszej wspólnej misji Varus dostał się w sidła ciemnego i straciłam go. Jest..był dla mnie jak kiedyś Ty i Soraya. -wytłumaczyłam. -Nie mam pojęcia jak się uwolnił….
-----
Obudziłam się dosyć późno, ale wcześniej od Draka, ten jeszcze smacznie sobie spał. Wyszłam z łóżka nie budząc go, i skierowałam się do łazienki. Wzięłam prysznic, oraz umyłam i uczesałam włosy. Ubrałam się i wyszłam, Drake nawet się nie ruszył. Uśmiechnęłam się i podeszłam do biurka, wzięłam kartkę i długopis i zaczęłam pisać.
„Kochanie nie chciałam Cię budzić. Ogarnęłam się i wyszłam. Zobaczymy się na dzisiejszym balu, albo po mnie przyjdziesz, albo spotkamy się przy sali balowej, wychodzę z pokoju o 22:45.
Kocham Cię bardzo.
Twoja Zula”
Usiadłam na łóżku i schyliłam się całując Draka delikatnie w usta, pozostawiłam karteczkę na mojej poduszce i wyszłam z pokoju.
----
Zsiadłam z Ismy i pogładziłam ją po szyi. Ten lot, jak każdy przyprawił mnie o dobry humor.
~Teraz muszę już wracać, ale trening z tobą był wspaniały. Robimy coraz większe postępy, jestem z Ciebie dumna-powiedziałam.
~Dziękuję ci, to dzięki temu że działamy razem robimy postępy. Leć się przygotować na bal, masz jeszcze dwie godziny. Życzę dobrej zabawy.-powiedziała. Przytuliłam ją jeszcze i pozwoliłam odlecieć,mając świadomość, że i tak jest przy mnie blisko.
Kiedy tylko wykonałam krok w stronę wrót akademii, padłam na ziemię czując przerażający ból w głowie. Ktoś znowu stara się ze mną walczyć.. Czułam jak przepływa do mnie bliska energia, Isma czując co się dzieje oddała mi trochę sił. Byłam w stanie oddać atak, dzięki czemu wróg dał sobie spokój. Będę musiała tego kogoś znaleźć.. Być może Drake mi w tym pomoże. Dziś jednak chcę odpocząć oraz zabawić się na balu.
---
Ułożyłam włosy, założyłam szpilki i byłam już gotowa. Usiadłam na swoim łóżku, być może czekając na Draka, jeszcze piętnaście minut zanim wyjdę sama.
<Drake?>
Nie wiem, czy pasuje jej róż, ale niech będzie. Bal to bal XD

16 kwietnia 2018

Od Simon'a CD Soraya (BAL)

Byłem na siebie zły, przez to, że nie uważałem jak trzeba i skupiłem się w pełni na rozmowie z Risarem nie usłyszałem Sor. Chciała mi powiedzieć na pewno coś ważnego.. Ale cóż, jeszcze do tego wrócimy, jak mówiła powie mi potem. Wstała i skierowała się do pokoju.
Kiedy dojadłem ostatni kawałek śniadania postanowiłem posprzątać kuchnię.
Akurat gdy odłożyłem brudne naczynia do zmywarki usłyszałem krzyk czarnowłosej, co sprawiło że natychmiast zaprzestałem wszystkiego i udałem się do niej jak najszybciej.
Myślałem, że coś się jej stało.. przybyłem tu jak najszybciej, ale kiedy stanąłem w progu drzwi do łazienki i spostrzegłem z czym Soraya ma problemy uśmiechnąłem się szeroko.
Zaczerwieniona i oburzona odwróciła się ode mnie, nadal walcząc z wyplątaniem grzebyka.
- Nie wiem z czego się śmiejesz... - warknęła. - Byś mi pomógł, a nie... tylko się szczerzysz..-dokończyła. Westchnąłem lekko i powoli do niej podszedłem. Chwyciłem jej dłoń, która próbowała odplątać grzebyk z włosów.
-Spokojnie, pomogę-powiedziałem. Dziewczyna opuściła dłonie i pozwoliła sobie pomóc.
Najbardziej delikatnie jak tylko umiałem wyplątałem grzebień z jej czarnych jak smoła włosów, po czym chwyciłem je i powoli rozczesywałem końcówki. Jakoś to szło, miałem w pewnym sensie wprawę w czesaniu włosów, dlatego teraz i w tym przypadku nie miałem trudności.
Po skończeniu położyłem grzebień na szafce i zamknąłem Sor w moich objęciach obracając ją równocześnie w moją stronę.
-Widzisz, spokojnie i szybko i bez boleśnie poszło.-powiedziałem z uśmiechem. Pocałowałem ją w czoło i skupiłem się na jej oczach.
-------
Zapiąłem ostatni guzik garnituru, jednak po chwili go odpiąłem, tak zdecydowanie wygodniej i po mojemu. Krawatu nie miałem, ani nic z tych rzeczy, przewiązałem tylko czarną wstążkę.
Nałożyłem białą maskę i byłem gotowy.
Related image
Wyfrunąłem na powierzchnię, było już ciemno. Wspaniała pora, kocham noc, ciemność, najlepiej jest mi się w tedy poruszać. Schowałem skrzydła gdy dotarłem pod wrota akademii.
Jak dawno nie byłem w jej murach.
Wszedłem pewnym krokiem do środka, skierowałem się do sali balowej, tam mieliśmy się spotkać ja i moja Soraya.
<Soraya?>

15 kwietnia 2018

Od Antonia CD Ariana

Tańczyliśmy tak jeszcze jakiś czas gdy nagle muzyka zmieniła się na bardziej taneczną. Tak jak wszyscy przyśpieszyliśmy w bardziej radosnym rytmie przerywając ten jakże romantyczny moment. Ten taniec nawet mi się podobał przynajmniej do czasu aż w rytm muzyki pary się zmieniły i zostaliśmy rozdzieleni. Bezsilnie przy każdej następnej zmianie próbowaliśmy do siebie wrócić, lecz na nic. Oddalaliśmy się od siebie co raz bardziej, aż straciłem Arianę z oczu. Kiedy tylko trafiłem bliżej tłumu, przy kolejnej zmianie wycofałem się by zniknąć między ludźmi z nadzieją, że gdzieś wypatrzę moją Ari. Szukałem jej i szukałem przechodząc przez tłum ludzi którzy na zmianę dołączali do tańca i wracali do tłumu. To jak szukanie igły w stogu siana. W końcu wycofałem się pod ścianę. Spojrzałem przez jedno z okien i na balkoniku nieopodal dostrzegłem opartą o murek balkonowy Arianę. Była sama, trzymała kieliszek szampana. Uśmiechnąłem się do siebie. Również wziąłem kieliszek ze stołu z jedzeniem i ruszyłem w jej stronę. Kiedy dotarłem do drzwi balkonowych otworzyłem je tak cicho jak to było możliwe, chociaż przy głośności balowej muzyki i tak pewnie nie było tego słychać. Zamknąłem je za sobą i podszedłem kilka kroków do przodu.
- w końcu cię znalazłem, Ariano - powiedziałem z dumą i radością w głosie. Dziewczyna nawet nie drgnęła, tak jakby się spodziewała, że to właśnie ja tu przyjdę, jakby czekała. Odwróciła się powoli a ja podszedłem jeszcze bliżej, odłożyłem kieliszek na murku i objąłem ją rękoma, przytulając do siebie.

<Ariana?>

Od Ariany CD Antonio (BAL)

Tańczyliśmy tak, przytuleni do siebie, nie przeszkadzało mi to.. Cieszyłam się z tego, że w tej chwili jestem przy nim, a on przy mnie. Każdy spędzony z nim czas kojarzę z czymś dobrym..nie zawiódł mnie, nie skrzywdził, nawet nie spróbował, nawet tego nie wychwyciłam, ponieważ on nie chce mnie zranić. Uśmiechnęłam się i westchnęłam lekko, po czym uchyliłam głowę tak, że złączyłam nasze usta w z początku delikatnym pocałunku. Jednak z każdą sekundą stawał się on coraz bardziej namiętny, musiałam się kontrolować.. przy nim nie myślałam jasno.
~Ariana, wszystko dobrze? Jak się bawisz?-usłyszałam w głowie głos Spire i zakończyłam pocałunek, po czym przytuliłam się do Antonia, kładąc głowę na jego ramieniu, ten objął mnie.
~Jest wspaniale-odpowiedziałam ognistemu.
~Czuję, że twoje emocje są nadzwyczaj inne, bardziej intensywne-mówił, a mi twarz zamieniała się w buraka.
~Jestem z Antoniem..-rzekłam.
~Już wszystko jasne-odparł.
~Że co?-zapytałam, jednak nie odezwał się. Pff..niech myśli sobie co chce. Ja nie.. A może?
Zamknęłam oczy, było mi tak dobrze.. najlepiej na świecie. Po chwili spojrzałam na chłopaka.
-Nienawidzę cię matołku-szepnęłam.
-Wiem-odparł i się uśmiechnął, po czym pozwolił mi się ponownie przytulić. To dziwne uczucie.. uczucie bezpieczeństwa.. Czy to możliwe, że mogę się przy nim czuć tak bezpiecznie jak kiedyś przy ojcu?
<Antonio?>

Od Sorayi Cd Simon

Nieco się ucieszyłam słysząc słowa Simona. Nie dałabym rady wytrzymać na całym balu. Wiele rzeczy mogę znieść, ale nie bał... Poza tym, to, jak Simon się do mnie zwrócił utkwiło w mojej głowie i dudniło pozostawiając po sobie lekkie echo. Kochanie... Od bardzo dawna nikt mnie tak nie nazwał. Dziwnie się poczułam, lecz z drugiej strony było to w miarę miłe uczucie. Nagle dotarło do mnie, że zachowujemy się niczym normalna para. Spędzamy razem czas, obdarzamy czułościami,   wspólnie jemy śniadania... no i seks... Staliśmy się parą z prawdziwego zdarzenia. Dwójką ludzi, którzy mogą założyć kiedyś razem własną rodzinę. Wziąć ślub. Mieć dzieci. Żyć razem i walczyć razem. Kochać się.... Jak tylko zdałam sobie z tego wszystkiego sprawę straciłam cały apetyt. Odsunęłam od siebie talerz, na którym wciąż były jeszcze dwa naleśniki z truskawkami. Sięgnęłam po szklankę z wodą, po czym wypiłam całą jej zawartość.
-- Simon... chyba muszę ci coś powiedzieć... -- Gdy podniosłam na niego spojrzenie i zauważyłam, że ten mnie kompletnie nie słucha, postanowiłam głośniej się odezwać. -- Ziemia do Simona!
-- Tak? Mówiłaś coś? Przepraszam, mogłem być w "innym świecie". Rozmawiałem z Risarem. -- Ciemnowłosy popatrzył na mnie, jakby zupełnie wyrwany z kontekstu. Obdarzyłam go badawczym spojrzeniem. Spojrzeliśmy sobie w oczy. Muszę mu to powiedzieć. Powinien wiedzieć, że ja... Że... że... 
-- A, nieważne. Potem ci powiem. -- Spuściłam wzrok z powrotem na talerz, na wypływającą z zawiniętego naleśnika czekoladę. Przemknęłam ślinę. Następnie wstałam i ruszyłam do sypialni, aby się ubrać i potem wrócić do siebie. Zakomunikowałam Simonowi, że idę się przysłowiowo ogarnąć, nawet nie czekając na jego odpowiedź.
Wchodząc do przestronnej sypialni od razu skierowałam się do łazienki. Tam sięgnęłam po swoją białą sukienkę, ubrałam ją na siebie. Zabrałam się za rozczesywanie skołtunionych włosów. Bez namysłu zatopiłam czarny grzebień w długich włosach i pociągnęłam ręką w dół.
-- Ała!!! -- krzyknęłam, gdy poczułam ból. Do oczu aż napłynęły mi łzy, które jednak nie popłynęły w dół po policzkach. -- Nosz kurwa jasna.... -- jęknęłam pod nosem, próbując wyplątać z kłaczorów ten przeklęty grzebień. Szarpiąc coraz bardziej tylko pogorszyłam sytuację. Nagle do łazienki wszedł zaalarmowany Simon. Popatrzył na mnie z początku ze strachem, jednakże, gdy pojął w jak niedorzecznej sytuacji się znalazłam, uśmiechnął się szczerze, co mnie jeszcze bardziej zezłościło. Z czerwonymi wypiekami na twarzy obrzuciłam anioła zbulwersowanym spojrzeniem. 
-- Nie wiem z czego się śmiejesz... -- warknęłam pod nosem. -- Byś mi pomógł, a nie... tylko się szczerzysz..


< Simon ? > 

14 kwietnia 2018

Od Awisina

Strój idealnie mnie maskował. Miałem na sobie czarno-złotą maskę, odpowiednią do okazji koszulę z kamizelką, oraz pelerynę, jednak nie zakładałem kaptura.
Przedostałem się na salę bez żadnych przeszkód, od razu zauważyłem Alexandra, zawsze i wszędzie go rozpoznam, lecz dla innych jesteśmy jak cień.
Grała wspaniała muzyka, z resztą ja i tak mogę świetnie się bawić przy każdej muzyce, a nawet i bez niej. Wszedłem w tłum ludzi, byłem niezauważalny, tak jak miało być. W drodze do mojego dobrego przyjaciela, który jak widać wybierał się na balkon, przystanąłem w połowie drogi.
Moja córka. Moja Ariana. Moja mała córeczka. Moje oczko w głowie.
Tańczyła z jakimś obchlujem, pchlarzem, paprą, zboczeńcem, szują, okropnym, zupełnie nie wart jej chłopakiem. Było widać na pierwszy rzut oka, że jest nie odpowiedni. Jak śmiał w ogóle się do mojej małej córci zbliżyć. Jak śmie ją tak dotykać! Gotuje się we mnie.. czuję jakbym miał mordercze płomienie w oczach. Nie podaruję mu tego.
Ale widać, że Ariana gra przed nim swoją rolę.. na pewno tak jest.
Jak ja za tobą córcia tęsknię.
C.D.N

Od Akiry CD Moyry

-Akira.. to ja.. Moyra.. Twoja Moyra.. proszę musisz mi uwierzyć.-mówiła.
Zmarszczyłem brwi, patrząc na nią z ogromnym chłodem. Kim ona jest? Dlaczego podaje się za moją Księżniczkę? Czułem niepokój. Nie dam się oszukać. Nigdy nie dam się nikomu oszukać. 
-Jak mi możesz udowodnić, że to ty jesteś Moyrą...? Nie wyglądasz jak ona, poza tym, moja ukochana Moyra ma zanik pamięci. Nie pamięta mnie. Nie potrzebuje już.-wymruczałem, zaciskając dłonie w pięści.
-A-Akira... Zawsze mi mówiłeś, że tak mnie kochasz. Obiecywałeś, że będziesz mnie bronił. A najważniejsze jest to, że znam sposób na to, aby ciebie ocalić od niekontrolowanej formy.
-Jaki... Jaki to jest sposób?-wiedziałem, że jak mnie pocałuje, to znaczy, że to ona... 
Tak też się stało. Z poważną miną do mnie podeszła, po czym mnie pocałowała. T-To ona. To jej... Determinacja. Czuję ją. Ona tam jest. Tylko dlaczego ona tak wygląda? Jednak nie mogłem oderwać się od jej ust. Objąłem ją mocno w talii, po czym pogładziłem jej plecy. Boże, to naprawdę ona. Ona mnie pamięta. Nie zapomniała mnie jednak. Pamięta mnie. Pamięta... Moja księżniczka mnie naprawdę pamięta... Po chwili mogłem spojrzeć jej w oczy. Już nie były takie, jakie były wcześniej, ale to nadal moja księżniczka...
-M-Moyra... P-Pamiętasz... Pamiętasz. Pamiętasz. Mnie pamiętasz...-przytuliłem ją mocno do siebie, mając łzy w oczach.
Ułożyłem głowę, po schyleniu się na jej ramieniu. Moja kochana Księżniczka. Ona wie kim ja jestem. Wie... Wie... 
-S-Skarbie...N-Na szczęście... Moyra... Moyra... Moyra!-wrzasnąłem wręcz, po czym opadłem z nią na ziemię, przytulając ją do siebie. 
Byłem... Szczęśliwy. Bardzo szczęśliwy. Ona mnie pamięta. Nigdy... Nigdy nie pozwolę, aby ktokolwiek mi ją odebrał, aby ktokolwiek inny ją dotknął. Ona teraz jest moja. Tylko i wyłącznie moja. Ze mną tylko będzie bezpieczna...
<Moyra?>

Od Antonia CD Ariana (BAL)

Taniec z Arianą to było coś wspaniałego. Było tak, jak w trakcie walki z pomiotami. Nie potrzebowaliśmy słów by się rozumieć, nie potrzebowaliśmy planu by idealnie się zgrać. To się po prostu działo, a oczy ludzi na sali zwrócone były w naszą stronę, a my po prostu tańczyliśmy.


Po zakończeniu tych tańców zrobiliśmy razem ukłon a oni klaskali. Jak ja uwielbiam być w centrum uwagi! Uśmiechnąłem się i trzymając Arianę za rękę wciągnąłem ją w tłum, lecz nie na długo, gdyż po chwili puszczono wolniejszy taniec. Przecież nie mogłem przegapić takiej okazji! Ruszaliśmy się powoli pomiędzy innymi parami. Ręka którą początkowo trzymałem na łopatkach Ari zjechała nieco niżej po jej plecach po czym przyciągnąłem dziewczynę bliżej siebie. Jak zahipnotyzowanie kręciliśmy się wolnymi krokami wokół siebie. Patrzyliśmy sobie w oczy. Jedna chwila, a ja widziałem tylko ją. Nie istniał świat, nie istnieli inni ludzie, tylko Ariana i jej ciemno brązowe oczy. Schyliłem głowę w jej stronę tak, że dotknęliśmy się nosami a następnie czołami i tak dalej tańczyliśmy.

<Ariana?>

Od Ariany CD Antonio (BAL)

Czas w towarzystwie Antonia przemijał mi bardzo dobrze.. Nawet nie chciałabym by to szybko się zakończyło. Tak..jest coś ze mną nie tak. Od wczoraj..od naszego pocałunku, jakby to co czuję wydobywało się ze mnie, wybuchło nie mogąc pozostać w środku mnie cicho, i pozostawione sobie. Cieszyłam się z tego, dawało mi to radość.. ON dawał mi radość.. Ale w tym wszystkim czułam również strach, strach przed tym że przywiążę się do niego, a potem go stracę. W tej chwili jednak nie chciałam o tym rozmyślać, miałam lepsze rzeczy do roboty. Antonio zaprosił mnie do tańca, a ja zamiast się zgodzić popatrzyłam w jego zielone oczy.
-No nie wiem, zastanowię się.-rzekłam specjalnie oschle i bez żadnych emocji. Widziałam jak jemu zrzędła mina, w tedy się zaśmiałam i podałam mu dłoń.
-Oczywiście, że zatańczę z tobą matołku-odpowiedziałam. Chłopak rozpromienił się i wyciągnął mnie na środek sali. Zaczęliśmy tańczyć, moje i jego umiejętności razem były wstanie zachwycić każdego. Antonio świetnie mnie prowadził, razem byliśmy doskonałym duetem na parkiecie. Kiedy tak tańczyliśmy, ludzie powoli się cofali robiąc nam miejsce i patrząc na nas z zachwytem. 
<Antonio?>

Od Moyry (Przemiana w Qunaris) CD Akira

Przez ostatnie dni czułam się bardzo dziwnie.. Codziennie bolała mnie głowa, ciało oraz byłam słaba.
Moja smoczyca Esapria bała się o mnie. Nie wiedziała co się ze mną dzieje, tak samo ja sama.
~Jak tam?-usłyszałam jej myśl. Pyta mnie się o to co jakiś czas..
~Jest ok.. Idę się położyć.-powiedziałam. Czułam, że smoczyca poleciała na polowanie.
Podeszłam do łóżka, nie miałam nawet ochoty na to by się przebierać, po prostu położyłam się na pościeli i nakryłam się kocem. Zamknęłam oczy.
---
Otworzyłam zaspane oczy.. co się stało?
Czułam jakbym wybudziła się po kilku miesiącach śpiączki.
Podniosłam się z łóżka i usiadłam.. rozglądając się po pokoju.
Jak się tu znalazłam..przecież byłam z Jasperem, na szkoleniu.. Miałam zostać Qunaris, nauczyć się jak z tym żyć. Siedziałam zastanawiając się o co chodzi.. Co się stało.
Akira! Muszę go znaleźć!
Podniosłam się i migiem weszłam do łazienki by się obudzić poprzez zimną wodę.
Kiedy popatrzyłam w lustro krzyknęłam. Dotknęłam swojej twarzy.. odbicie to samo zrobiło.. 
-To nie ja! C..co się..-krzyknęłam widząc swój wygląd..nie mój wygląd w odbiciu lustra.
Już nie byłam blondynką z niebieskimi oczyma.. Mam jasnofioletowe włosy i fiołkowe oczy.. A moja sylwetka? Jestem drobniejsza niż byłam przedtem.
♥︎○♥︎
(NOWY WYGLĄD MOYRY)
---
Wyszłam z pokoju.. Chciałam znaleźć Akirę. Tylko..jak mam to wytłumaczyć?
Jak on rozpozna, że to ja. Co się właściwie stało?!
Robiło się ciemno, ale nie przeszkadzało mi to. Pobiegłam do pokoju Akiry, pukałam, a potem szarpałam klamkę..lecz jego nie było.
-Akira!-zawołałam.. Nic..pustka..cisza. Osunęłam się na podłogę..a z oczu zaczęły wypływać mi łzy.
~Esapria!-wołałam w myślach.. może ona coś wie...musi.
~Kochana, co się dzieje? Znowu źl..-urwała. ~Wróciłaś.. do siebie! Odzyskałaś pamięć, czuję to całą sobą!-wołała zadowolona. Odzyskałam pamięć? A kiedykolwiek ją straciłam?
~Gdzie jest Akira?-zapytałam, tylko to mnie w tej chwili obchodziło.
~Załamał się bardzo, gdy Cię stracił..odzyskał lecz nie miałaś pamięci.. nie chciałaś z nim być.(...)-opowiedziała mi w skrócie co się stało. Nie mogłam uwierzyć.. Akira w tej chwili jest zdolny do wszystkiego!
~Zabierz mnie do niego! Prosze..-powiedziałam. Esapria się zgodziła, już po chwili bez wahania wyskoczyłam z okna prosto na grzbiet smoka.
---
Leciałyśmy dosyć długo.. szukałyśmy go wszędzie. Kiedy Esapria zdobyła trop zyskałam resztki nadziei. Wylądowaliśmy w ciemnej stronie lasu, zsiadłam ze smoczycy i nakazałam jej wrócić do domu. Musiałam to sama załatwić.. Akira może być sam dla siebie teraz zagrożeniem. Esapria zgodziła się wrócić, lecz nie była zadowolona.
Szłam przez las.. który robił się coraz ciemniejszy.
-Akira! To ja Moyra! Proszę..pokaż mi się!-wołałam.
Nikt nie odpowiadał.. Zrozpaczona oparłam się o drzewo..po którym zsunęłam się w dół chowając twarz w dłoniach i cicho łkając.
-Ty nie jesteś..-usłyszałam cichy głos. Podniosłam głowę i zaczęłam się rozglądać, aż zauważyłam w dali przy drzewach jego sylwetkę.
-Akira.. to ja.. Moyra.. Twoja Moyra.. proszę musisz mi uwierzyć-mówiłam. Nie był do tego szczególnie przekonany. Wiedziałam dobrze, że jeśli mnie nie rozpozna, może coś i mnie zrobić.
<Akira?>

Od Mirajane CD Avena

Zarumieniłam się jeszcze mocniej, po czym spojrzałam chłopakowi w oczy. Głupia jestem. Zakochałam się tak bardzo. Położyłam dłonie na jego policzkach, tańcząc z nim z radością. Moje serce zachowywało się tak, jakby zaraz miało wyskoczyć z piersi. Nie mogłam powstrzymać się, aby się śmiać. Miłość. Czym ona tak naprawdę jest? Czy to teraz właśnie ją czuję? Chcę. Chcę ją czuć. Czy to jest to? Tak... Myślę, że tak.
-Aven... Kocham cię bardzo mocno...-szepnęłam, po czym bardzo delikatnie złączyłam z nim swoje usta.
Chłopak wyłącznie mnie mocniej do siebie przyciągnął, a ja jedyne co mogłam, to odwzajemnić to i gładzić jego kark moimi lodowatymi dłońmi. Mimo tego, że czułam spojrzenia innych na nas, nie obchodziło mnie to. To On jest dla mnie teraz najważniejszy. Dla kogo innego mogę ufać jak nie dla niego czy dla mojego smoka? Kochany, najukochańszy na świecie. Objęłam mocno go rękoma, nie chcąc, aby jego usta oderwały się od moich. Boże jestem nienormalna... Dlaczego tak mocno się zakochałam w nim? Jak to wytłumaczyć? Nie wiem, ale chcę się tego dowiedzieć jak najszybciej!
<Aven?>

Od Antonia CD Ariana (BAL)

Kiwnąłem głową potakująco i poszedłem za dziewczyną. Po chwili jednak wyrównaliśmy krok. Trzymając się pod rękę wkroczyliśmy na salę balową. Idealnie w czasie. Chwilę po tym ogłoszono jakąś mowę, lecz mało słuchałem. Ciężko było się skupić, kiedy obok stoi ktoś tak wspaniały jak Ariana.. Po przemówieniu po przemówieniu pociągnąłem za sobą Ari i stanęliśmy bardziej na uboczu. Tam w tłumie było dosyć duszno, a tu nikt nie zwracał na nas uwagi. Jakiś czas staliśmy tam i rozmawialiśmy, czasem tańcząc do puszczanej muzyki. Wtedy obiecałem Arianie, że kiedyś nauczę ją grać na gitarze. W końcu nadszedł moment kiedy pogłośniono muzykę a ludzie, którym bardziej odpowiadało obserwowanie niż taniec rozeszli się na boki robiąc miejsce na środku sali. Wtedy to cofnąłem się krok od Ari i pochyliłem się przed nią, jedną rękę wyciągając do przodu.
- czy zrobisz mi tę przyjemność i zatańczysz ze mną? - zapytałem unosząc do góry głowę by spojrzeć jej w oczy.

<Ariana?>

Od Avena CD Mirajane (BAL)

Taniec z Mirą był czymś niesamowitym, dziewczyna wie jak ma się poruszać na parkiecie i nie można jej zarzucić, że tak nie jest. Kiedy muzyka zwolniła objąłęm ją w talii, oczywiście że zauwżyłem jak się czerwieni, że też nie przyzwyczaiła się jeszcze do mego dotyku. Po chwili dziewczyna spuściła głowę, lecz delikatnie ją podniosłem i spojrzałem w jej oczka.
-Coś się stało?-zapytałem. Być może coś źle zrobiłem.. Muszę pamiętać, iż mimo wszystko jestem od niej o wiele starszy, chodź oczywiście mój wiek zatrzymał się. 
-N-Nie.. Po prostu coś mi wpadło głupiego do głowy. Cieszę się, że jestem tutaj z tobą.-odpowiedziała z uśmiechem, po czym mnie ucałowała. Czułem jej zimne dłonie gładzące moją skórę. Coś głupiego?.. hmm. Być może i wiem co mogła mieć w głowie. Uśmiechnąłem się i przyciągnąłem ją do siebie po czym złączyłem nasze usta. Pocałunkami jednak zszedłem trochu niżej, zatrzymując się na szyi, a kiedy Mirze wymsknął się jęk na który tylko czekałem, zaprzestałem swych działań.
-Mnie też pociągasz księżniczko-wyszeptałem, po czym wyprostowałem się i okręciłem dziewczyną wracając do tańca. Widziałem że się speszyła przez to co wyjawiłem, jej buźka stała się czerwona jak burak, ale dodawało jej to tylko uroku.
<Mirajane?>

Od Ariany CD Antonio (BAL)

-Dziękuję-wyjąkałam. Popatrzyłam na chłopaka i nie mogłam przestać wpatrywać się w jego zielone oczy.. były tak hipnotyzujące, jak zawsze z resztą. Zawsze z resztą było coś z nim nie tak.. Ale chyba w dobrym znaczeniu.  Pocałowałam go na szybko w polik i ruszyłam do przodu ciągnąc go za dłoń, ten jednak przyciągnął mnie z powrotem do siebie, zamykając w swoich ramionach.
-Tylko tyle?-zapytał uśmiechając się, a po chwili się roześmiał. Uśmiechnęłam się i pocałowałam go, był zaskoczony, zapewne myślał że będę się z nim droczyć do końca hah... ja w sumie też. Gdy Antonio odwzajemnił pocałunek, pogłębiłam go jeszcze bardziej. Po chwili w końcu się od siebie "odkleiliśmy", a raczej ja, ponieważ zielonooki mógłby w nieskończoność. Czułam jak mnie do niego ciągnie.. dobrze wiem, iż zaczęłam go..go pragnąć.. STOP! Ari spokój!
Poczułam jak na moich policzkach pojawiają się soczyste rumieńce, od razu odwróciłam głowę.
-Chodźmy już wreszcie -powiedziałam speszona.
<Antonio?>

12 kwietnia 2018

Od Eshii

Jestem zdana jedynie na siebie. Nikt poza moim smokiem mi nie pomoże. Jestem sama. Pojedynczą strzałę najłatwiej złamać. Ale no właśnie. Ale. Ja nie jestem drewnianą strzałą. Mine wykonano z żelaza i wróg może jedynie połamać sobe na mnie ręce. Upadłam, ale powstałam i jestem dużo silniejsza. owszem, Na pewno jest ktoś silniejszy. Ktoś kto zdoła mnie pokonać. lecz to nie zmienia faktu, że będe walczyć. Nie ważne gdzie wywieje mnie los. Nie ważne, co się stanie, ja stanę do walki. Będę walczyć do ostatniej kropli krwi. Tak. Ja. Jedyne żyjące dziecko Scorpiusa. Nie wstydzę się już tego, bo wiem, że jestem od niego silniejsza. skąd to wiem? Bo oto on klęczy przede mną. Pokonany. Patrzy na mnie z przerażeniem, nie rozpoznając twarzy mojej matki. Nie rozpoznając mnie. Zamordował wszystkich których miałam z zimna krwią. Patrzę w jego płonące oczy i mówią mu to. Mówię jak bardzo go nienawidzę.

- Kim ty do diabła jesteś?! - wrzeszczy przerażony gdy odwracam się od niego i odchodzę. Nie zabiję go. Niech cierpi w ten sam sposób, chodź sto razy gorszy. Niech cierpi w samotności. Albowiem nikt, nigdy nie poda mu już pomocnej dłoni.
- Kim jestem? Kim byłam! Byłam twoja małą ostoja. Małym dzieckiem, które bezgranicznie ufa swojemu ojcu. Tak. Ty byłeś moim ojcem. Byłeś nim gdy zdradziłeś nasz kraj, gdy zabiłeś moją mamę, a twoja żonę, gdy zabiłeś trójkę mojego rodzeństwa. Byłam nią gdy pozbyłeś się wszystkich ktorych kochałam. Przestałeś nim być, gdy przed chwilą padłeś przedemną na kolana błagając mnie o litość!
- Ale ja nie jestem twoim  ojcem! Nigdy nie miałem żony! Znalazłaś nie tego człowieka!
- Kim więc jesteś? - spytałam przykładając mu do szyi klingę
- Ja...ja...ja jestem jedynie sobowtórem! Pracuje dla Scorpiusa!
- Dlaczego? - warczę a kolesia, przecinając lekko jego skórę na szyi
- Dla pieniędzy! - wrzeszczy przerażony, trzęsąc się ze strachu
- Wystarczy - To mówiąc odchodzę, zostawiając, człowieka tak podobnego do mojego ojca, na zgliszczach wielkiego pałacu Muhdiego

< Ktoś? >

11 kwietnia 2018

od Antonia CD Ariana

- Do zobaczenia - odpowiedziałem, lecz Ari już nie słyszała. Biegła dosyć szybko. Westchnąłem i podniosłem swój miecz i popatrzyłem gdzieś w dal.
- trochę mnie chyba znowu poniosło... a ty jak myślisz? - zapytałem swą smoczycę.
~ myślę, że najlepszy sposób aby się przekonać, to wrócić do pokoju, uszykować się i pójść po Arianę. Co dalej to się zobaczy - Lluwia jak zwykle wiedziała jak podnieść mnie na duchu.
- masz rację - przyznałem i ruszyłem w stronę akademii.
....

Po powrocie do pokoju ze spokojem zacząłem przygotowywać swoje rzeczy gdy usłyszałem lejącą się za ścianą wodę. Ariana właśnie brała prysznic. Uśmiechnąłem się pod nosem. Po chwili sam poszedłem się umyć. Za raz po tym ubrałem swój garnitur i poprawiłem włosy. Minęło już dosyć czasu. Wyszedłem w ciszy z pokoju i stanąłem przed drzwiami obok. Wziąłem głęboki wdech i zapukałem. Wtem otworzyła mi najwspanialsza kobieta na świecie we wspaniałej sukni. Była to oczywiście Ariana. Poprawiłem garnitur i wyciągnąłem w jej stronę rękę.
- mogę panią prosić? - powiedziałem bardzo oficjalnie, przez co dziewczyna nieco się speszyła, lecz gdy się roześmiałem podała mi rękę. - wyglądasz przecudownie - powiedziałem przyciągając do siebie dziewczynę i dałem jej całusa w czoło.


<Ariana?>

10 kwietnia 2018

Od Ariany CD Antonio

Tego treningu nie zapomnę do końca życia.. A ta propozycja..
Spojrzałam na niego po czym chwyciłam jego dłoń, a ten pomógł mi wstać. 
-Ja..-zaczęłam. Przez myśl przeszło mi to, że jak ja mogę iść z kimś na bal..i to jeszcze z Antoniem.. ale co w tym strasznego? Na tę chwilę czuję się jak zaczarowana. -Chętnie-odpowiedziałam w końcu. Ten objął mnie w tali i przytulił do siebie, przytuliłam się nie myśląc o niczym innym.
Może to szalone co ja w tej chwili wyprawiam.
Odsunęłam się po chwili od niego i bez ostrzeżenia pocałowałam w usta, nie dając mu nawet szansy na odwzajemnienie, po czym wzięłam z trawy swój miecz i schowałam go do pochwy. Wróciłam spojrzeniem do zielonookiego, mimowolnie posłałam mu delikatny uśmiech.
Czułam niesamowite uczucie szczęścia.. jakbym miała zaraz wybuchnąć.
-Widzimy się wieczorem-rzekłam.
---
Zamknęłam pokój i oparłam się o drzwi wzdychając. Serce biło mi niemiłosiernie mocno.
Chwyciłam się za głowę. Co ja najlepszego robię?
Zupełnie tracę przy nim głowę, już nie umiem przy nim racjonalnie myśleć.. co ja gadam w ogóle nie umiałam.. co się oszukuję, wystarczy jeden jego uśmiech a ja już mięknę.
Oszalałam! Oszalałam na jego punkcie. Da się to jakoś unormować?..Tak będzie już zawsze?!
Przemknęłam przez część pokoju i stanęłam przy swojej szafie.
Sukienka..suknia na bal.. Ja w sukni? Nawet jej nie posiadam. Przeglądałam wieszaki, szukałam i szperałam aż znalazłam tą odpowiednią dla mnie. Może i nie jest balowa, ale halo! Jestem Ariana Eridor! Nie jestem księżniczką i nawet nie chcę tak wyglądać.
Potruchtałam do łazienki gdzie zaczęłam się szykować, oczywiście rozpoczynając od prysznica.
---
Gotowa czekałam aż Antonio zapuka do mych drzwi. Nieźle..to pierwszy raz kiedy na niego czekam i tego chcę. Zamknęłam oczy i przemknęłam myślami do Spire.
~Jednak idę na ten bal-podzieliłam się informacją. Czułam od razu, że smoka rozniosło szczęście.
~Z Antoniem! Wow! Tak się cieszę!-w mojej głowie rozległy się krzyki radości. Musiał wyczytać to z moich myśli.. czasami zapominam że wie o wszystkim o czym tylko pomyślę.
~Ja..ja też się cieszę-powiedziałam. Chwilę jeszcze rozmawiałam z moim jaszczurem, po czym zakończyłam kontakt zapewniając iż będę na siebie uważać, oraz że zdam mu relacje.
Svetlana Belyaeva photographer | Photos
<Antonio?>

Od Antonia CD Ariana

- w takim razie jesteśmy kwita - uśmiechnąłem się do Ari co chwilę ją całując - bo ja oszalałem przez ciebie. Od chwili gdy pierwszy raz cię zobaczyłem - po tych słowach jeszcze raz ją pocałowałem po czym położyłem się obok na trawie i zaśmiałem do siebie - myślę, że to koniec treningu na dzisiaj - mówiąc to odwróciłem głowę w stronę dziewczyny. Rzeczywiście było już po południu, a wkrótce miał być bal. Myślę, że oboje potrzebowaliśmy czasu by się jeszcze przygotować. Coś mnie właśnie olśniło.
- Ari ja.. - powiedziałem podnosząc się z ziemi - mam do ciebie, myślę że ważne, pytanie. - mówiąc to wstałem i wyciągnąłem swą rękę do Ariany by pomóc jej wstać - czy zechciała byś towarzyszyć mi na balu? - zapytałem i oczekując na odpowiedź cały czas patrzyłem na nią ze swoim przyjaznym uśmiechem. Dziewczyna chwyciła mą dłoń i wstała, niemal od razu wpadając mi w ramiona.
- więc jak będzie? - ponowiłem pytanie.

<Ariana?>

Od Ariany CD Antonio

Kiedy Antonio znalazł się nade mną, speszyłam się, jeszcze bardziej czerwieniąc się na buzi.
Każdy pocałunek był jak..nie umiem w sumie nawet tego wyrazić. Wszystko to działało na mnie tak pobudzająco.. Cała drżałam pod wpływem każdego dotyku Antonia.. Moje ciało nawiedzały liczne fale gorąca, przynoszące tylko więcej przyjemności.
Brunet był coraz bliżej mnie, w końcu na mnie leżał, ale uważając przy tym by mnie nie zdusić swoim ciężarem. Wplotłam dłonie w jego włosy i całowałam coraz zachłanniej.. nie mogąc się oprzeć. W tej chwili odrzucałam wszystkie inne myśli, a skupiałam się tylko na tej chwili.. na Antoniu. On sprawił, że czuję się inaczej.. kiedy tylko go widzę.. mięknę.
Mruczałam pod wpływem każdego jego kolejnego dotyku. 
Kiedy się od siebie oderwaliśmy, lekko dyszeliśmy wpatrując się w swoje oczy.
Jego zielone tęczówki ani na moment nie odbiegły od moich korzennych..
-Chyba.. chyba jest ze mną coś nie tak..-powiedziałam, ale po chwili przemyślenia dodałam.-Nie.. to z tobą jest coś nie tak. I od początku tak było.-patrzyłam na niego, ten nie zmienił nawet pozycji, a mnie to w sumie nie przeszkadzało. Oszalałam.
-Oszalałam przez ciebie-rzekłam po chwili, a następnie podniosłam lekko głowę i pocałowałam go po raz któryś z kolei.
<Antonio?>

Od Avelli CD Miguel

Patrzyłam na wysokiego mężczyznę, który stał prze de mną i myślałam.
-Oczywiście, że pomagam, pomagam jak mogę, robię wszystko co w mojej mocy-odpowiedziałam po chwili. Wiem, że nie mogłam uczestniczyć w całej bitwie, jednak kiedy tylko połączyłam się z moją ukochaną smoczycą, ruszyłyśmy pomóc.
Propozycja bruneta lekko mnie zaskoczyła, ale również mi się spodobała. 
Uśmiechnęłam się i pewnie spojrzałam na Miguela.
Dobyłam ostrza i stanęłam gotowa do walki z nowym przeciwnikiem, który na pewno nauczy mnie czegoś nowego. Lubię walczyć, każdy ma inną technikę walki, co poniektóre ruchy udaje mi się spamiętać i wykorzystywać. Pomaga mi w udoskonalaniu swych umiejętności.
Chłopak wyjął swoją broń i spojrzał na mnie z uśmiechem.
Ruszyłam na niego jako pierwsza, i jako pierwszej udało mi się zadać cios, jednakoż Miguel zaczął bardziej na mnie napierać. Blokowałam każdy jego ruch, byłam pewna siebie. Analizowałam każdy ruch, obmyślałam co dalej. Walczyliśmy na równi, w końcu zatrzymaliśmy się ze skrzyżowanymi ostrzami, patrząc na siebie i lekko dysząc.
<Miguel?>

Od Antonia CD Ariana

Za raz, za raz. CO? Czy ja śnię? Czy Ariana na prawdę mnie pocałowała? Tak sama z siebie? Nie mogę w to uwierzyć. Mimo to szybkim lecz delikatnym ruchem przyłożyłem do twarzy dziewczyny drugą dłoń i objąłem ją równocześnie odwzajemniłem pocałunek. Powoli przesunąłem dłonie wzdłuż jej ciała i zatrzymałem się na biodrach. Czułem jak zadrżała. Trwaliśmy tak chwilę w pocałunku, gdy niespodziewanie mocniej chwyciłem Ari za biodra i przewaliłem ją na plecy tak, że teraz to ja siedziałem jej na brzuchu. Wyszczerzyłem się do dziewczyny, która jakby poczerwieniała i odwróciła wzrok.
- muszę przyznać, że jak tak teraz siedzę to mi bardzo wygodnie - powiedziałem niemal szeptem nachylając się nad nią. Podparłem się na rękach, kładąc je tak, że pomiędzy była głowa dziewczyny. Nachyliłem się jeszcze bardziej i złożyłem pocałunek na jej ustach. Tutaj nikt nas nie widzi, nikt nawet nie wie, że tu jesteśmy. Kto więc zabroni... 
Zniżyłem się tak, że teraz opierałem się na łokciach. Z każdą chwilą bliżej i bliżej Ari..

<Ariana? ( ͡° ͜ʖ ͡°) >

Od ???

Drapałam kamieniem betonowe podłoże.. Nie wiedziałam co mam robić, zajmowałam się czym popadnie. Było mi trudno odnaleźć ten kamyk.. ciemność, która mnie tu otacza nie pozwala mi na ujrzenie czegokolwiek..nawet własnych rąk.
-Jest w ostatniej celi-usłyszałam głos Rymara, jednego z ludzi, którzy mnie tu trzymają.
Cela się otworzyła, a światło pochodni mało a mnie nie oślepiło. W pomieszczeniu znalazł się człowiek, którego nigdy nie widziałam, jednak miał ten sam symbol co reszta. Biały okręg na szyi.. 
Kiedy się do mnie zbliżył, od razu doznałam bólu.. Mag.. To na pewno mag.
Chwycił mnie za brodę i uniósł agresywnie w górę, zmusił bym na niego patrzyła.
-Powiedz jak dasz mi nieśmiertelność-zażądał. Ciągle to samo.. każdy chce to wiedzieć, a ja sama o tym nic nie wiem. Dean nic mi o tym nie mówił dla mojego bezpieczeństwa..powiedział tylko Atrimaro, który ma mi to przekazać w odpowiednim czasie. Tylko czy ja kiedykolwiek stąd wyjdę? Tyle lat walki.. tyle lat bezczynności.. Tyle lat tu siedzę.
-N..ie wiem t..ego-wypowiedziałam po chwili. A ten pchnął mnie tak, iż upadłam, a potem położył swoją nogę na moim brzuchu i zaczął przyduszać.. Fale bólu roznosiły się po moim ciele..wszystko krzyczało by tylko przestał. Byłam odwodniona, nawet łzy nie mogły polecieć.
-Wiesz! Tylko nie chcesz powiedzieć! Gadaj bo inaczej..-krzyczał, ale w tedy ktoś wszedł do pomieszczenia i chwycił go za ramię, rozpoznałam, że to Rymar.
-Martwa na nic nam się zda.-upomniał go. Gnojek wziął ze mnie nogę i raz jeszcze na mnie spojrzał, wyszedł. Znowu zamknięta. Znowu sama. Pragnąca coraz bardziej tego by umrzeć.
C.D.N

Od Mirajane CD Avena

Czułam, jak moje serduszko bije coraz to szybciej, kiedy chłopak był obok mnie. Te jego spojrzenie pełne uczucia, uśmiech pełen miłości... Tak się cieszyłam, że mogłam być w jego ramionach. Położyłam łapki na jego policzkach, po czym Aven mnie postawił na ziemi.
-Pani, zechcesz ze mną zatańczyć?-zapytał, patrząc mi w oczy.
-Nie śmiałabym odmówić, mój książę.
Mężczyzna objął mnie w pasie, po czym pociągnął mnie na parkiet. Wokół tańczących par, nie czułam się pewnie. Poczułam męski uścisk dłoni na mojej delikatnej rączce, a moje spojrzenie nie mogło wręcz oderwać się od oczu mojego kochanego Avena. Czułam wyłącznie, jak podczas różnych obrotów, moje długie włosy kroczą za mną, otaczając nas w błękitnym, niewielkim wirze. Co jakiś czas, jakieś światło mignęło, odbijając się w pięknych oczach chłopaka. Uśmiechnęłam się, a po chwili muzyka zwolniła. Zaczerwieniłam się, kiedy obie dłonie mężczyzny ułożyły się na mojej talii. Swoimi rękoma objęłam jego szyję, patrząc na niego, zadzierając głowę. Że też był taki wysoki. Nie to, że mi to przeszkadzało. Wręcz przeciwnie! Był dzięki temu jeszcze bardziej pociągający. Zaraz... Wróóć. Nie myśl o tym. Nie myśl o tym Mira! Spuściłam nieco spojrzenie, po czym poczułam, jak ktoś unosi moją głowę za podbródek.
-Coś się stało?-zapytał mnie Aven.
-N-Nie... Po prostu coś mi wpadło głupiego do głowy. Cieszę się, że jestem tutaj z tobą.-uśmiechnęłam się do chłopaka, po czym delikatnie pocałowałam go w usta.
Tęskniłam za tym. Miał tak delikatne wargi. Spojrzałam mu w oczy, uśmiechając się delikatnie. Moje serduszko nadal szybko biło, a lodowatymi dłońmi pogładziłam jego kark oraz policzki.
<Avenku?>

Od Avena CD Mirajane

Wyszedłem z komnaty, a zaraz za mną truchtała mała Tiela. Ta mała smoczyca nie opuszcza mnie nawet o krok, nawet na sekundę. Nie przeszkadza mi to, jednak w tej chwili lecę na bal, a ona pomiędzy nogami tańczących będzie w niebezpieczeństwie.
~Musisz zostać-odparłem. Mała popatrzyła na mnie swoimi szaro-błękitnymi oczami, przechylając przy tym swój pyszczek. Prychnęła cicho i okręciła się wokół moich nóg.
~Nie zostawię Cię-rzekła. Westchnąłem cicho.
~Zostajesz. Impreza będzie długo trwała, co będziesz tam robiła? Zostań, będziesz mogła odpocząć, iść spać. Okno zostawię otwarte, może Bianaid weźmie cię znowu na lekcje lotu.-powiedziałem.
~Dobrze. Zostanę, ale informuj mnie jeśli będzie coś ciekawego-zgodziła się i podpełzła pod drzwi. Uchyliłem je wpuszczając ją do środka.
~Wrócę późno. Ale wrócę.-zapewniłem ją i zamknąłem drzwi.
Poprawiłem swoją marynarkę, oraz włosy i poszedłem korytarzem.
Nie mogłem już się bowiem doczekać, aż ujrzę Mirajanę.
--
Wszedłem powolnym krokiem na schody prowadzące do sali balowej, która była wspaniale urządzona. Jednak mój wzrok powędrował do pięknej, niebieskowłosej kobiety ubranej w równie piękną suknie. Podszedłem do niej bliżej, a kiedy znalazłem się tuż za nią postanowiłem się ujawnić.
-Mira?- Ta odwróciła się i zaprezentowała swój uśmiech.
-Aven! I... I co sądzisz?-zapytała. Udałem, że się zastanawiam nad odpowiedzią, i przyglądałem się jej dosyć niezadowolenie. Kiedy jednak zauważyłem, że jej uśmiech zszedł zaśmiałem się.
-Wyglądasz przepięknie. Jesteś najjaśniejszą gwiazdą w śród wszystkich tu zgromadzonych. Faceci rzucali by ci się do stóp. Dobrze, że masz mnie w pogotowiu, nie pozwolę się im do ciebie zbliżyć hahah-powiedziałem po czym uniosłem ją lekko do góry i ucałowałem delikatnie jej usta.
Postawiłem ją na ziemi i wystawiłem w jej stronę dłoń lekko się kłaniając.
-Pani, zechcesz ze mną zatańczyć?-zapytałem wpatrując się w jej oczy.
<Mirajane?>

Od Angeli CD Awisin

- Wszyscy razem sobie poradzimy. Przybędę o odpowiedniej porze - powiedział i dosłownie zniknął mi przed oczami zanim zdążyłam cokolwiek odpowiedzieć. Splotłam dłonie i rozejrzałam się dokoła, lecz widziałam tylko drzewa. Byłam tu sama. Uśmiechnęłam się do siebie.

- potraktuję to jak obietnicę - powiedziałam do siebie i ruszyłam w swoją stronę. Musiałam znaleźć zioła, których jeszcze mi brakowało. Zawsze muszę mieć pełne zapasy bo nigdy nie wiadomo co się stanie.
...

W końcu nadszedł dzień balu. Nie mogłam się już doczekać. Do południa jeszcze przyjmowałam chorych by im pomóc. Jako zielarka i medyczka zawsze mam ręce pełne roboty. Cały czas nie mogłam się skupić. W głowie miałam pewnego tajemniczego mężczyznę. Awisin. Nie wiedziałam, że kiedykolwiek poznam męża mojej zmarłej siostry. Później zabrałam się za przygotowanie siebie. Z pomocą wielu innych osób splotłam włosy wraz z kwiatami, aby podkreślić fakt iż zajmuję się zielarstwem. Kupiłam również z tej okazji nową sukienkę. Luźna, bo takie lubię najbardziej i również z kwiatami.








9 kwietnia 2018

Od Simon'a CD Soraya

Spojrzałem na Sorayę i uśmiechnąłem się szeroko.
-A czy ja ci powiedziałem, że idziemy na cały bal? Kochanie, my się tam tylko przejdziemy, pokażemy jak należy się bawić i zabieram cię w pewne miejsce.-powiedziałem. Czarnowłosa patrzyła na mnie pytająco, ale widać było że spodobał jej się pomysł.
~Myślisz, że to dobry pomysł byś ukazywał się wszystkim?-usłyszałem głos Risara. Miał rację, jeśli znajdzie się tam osoba, która mnie rozpozna, będzie nie za wesoło. Ale i na to mam sposoby.
~Spokojnie Risarze, będę w masce. A najwyżej zrobi się bardziej ciekawie, żartuję oczywiście.-odpowiedziałem wysyłając mu myśl. Czułem jego obawy przed tym.
~No dobrze. Gdyby coś się jednak działo to daj znak-powiedział.
~Zapamiętam. Teraz leć na poszukiwania, jakaś wyprawa ci się przyda.-zaleciłem mu. Zgodził się ze mną, i wysłał obraz tego jak wystartował.
-Simon-rzekła Sor, od razu skupiłem swoją uwagę na niej.
-Tak? Mówiłaś coś? Przepraszam, mogłem być w "innym świecie" rozmawiałem z Risarem.-powiedziałem.
<Soraya?>

6 kwietnia 2018

Od Ariany CD Antonio

Nie wiedziałam co odpowiedzieć... Postanowiłam pozostawić to w milczeniu.
Ale jego słowa sprawiły, że zrobiło mi się miło.. a uczucie do niego podnosiło swój poziom.
Odwróciłam wzrok, a wtedy Antonio mnie odepchnął od siebie i dobył miecza. No nieźle, zobaczymy dzisiaj kto wygra, zwłaszcza iż uczyłam się sporo ostatnio samemu. Cofnęłam się od jego ostrza bardzo szybko, tak że nawet nie miał jak i kiedy zareagować.
Pochwyciłam swój miecz i ustawiłam się przodem w kierunku chłopaka.
Uśmiechnęłam się ukazując rząd białych zębów. Kiedy na niego patrzyłam, nie mogłam się skupić.. Przymknęłam na moment oczy, a po chwili otworzyłam. Skupię się tylko na walce.
Ruszyłam na niego, myślał że zadam cios jak zawsze, jednak ja uskoczyłam w bok i wycelowałam bez problemu w jego żebra. Szczęście, że mamy zabezpieczone miecze, bo inaczej było by krucho. Był jakby pod wrażeniem, uśmiechnął się pod nosem i niespodziewanie pojawił się za mną.. 
Zaraz..jak on to?!
Po raz któryś z rzędu, jak na każdym treningu pokonał mnie. Siedziałam na trawie i patrzyłam na niego, kiedy wyciągnął w moją stronę dłoń by pomóc mi wstać, wpadł mi do głowy wspaniały pomysł. Chwyciłam jego dłoń, przy czym prawą nogą podcięłam jego nogi, skutkiem tego wszystkiego było to że padł na trawę zaraz obok mnie.
Zaśmiałam się, a kiedy ten przewrócił się tak by leżał na plecach, wskoczyłam na niego i przyłożyłam miecz do jego krtani. Patrzyłam na niego przez chwilę, przechylając głowę lekko na bok, uśmiech mi nie schodził z twarzy. Nagle wytrącił mi miecz z dłoni, upadł gdzieś dalej na trawie, po czym jego dłoń spoczęła na moim policzku. Przełknęłam ślinę, i starałam się uspokoić oddech, który od zaraz stał się nie równomierny i zbyt szybki. Pojęłam co ja wyprawiam..i jak to wygląda.
Siedzę na Antoniu.. on gładzi mój policzek.
Poczułam, że robię się czerwona jak burak, a oczy zaczynają mi się świecić z emocji.
Umknęłam jego spojrzeniu, zawstydziłam się.. jednak po chwili moje oczy powróciły do jego zieleni.
Oszalałam. To na pewno.
Pochyliłam się nad nim i pocałowałam.
<Antonio?>

Od Awisina CD Angela

Patrzyłem na Agelę, doskonale wiedziałem co czuła. Być samemu nie jest dobrze.. Rodzina daje szczęście, siłę i nadzieję. A właśnie ją znalazła, ja również. Ariana i Zula, moje córki żyją, teraz jeszcze siostra Agaty. Wszystko jakby idzie po naszemu, odnaleźliśmy się. Mimo moich pierwszych myśli by nic nie zrobić, objąłem Angelę. Ta początkowo nie wiedziała jak zareagować, ale wtuliła się we mnie po chwili. Ująłem jej delikatną twarz i spojrzałem w jej niebieskie oczy, na moment nawet nasze spojrzenia nie umkły. Ucałowałem ją w czoło i uśmiechnąłem się.
-Wszyscy razem sobie poradzimy.-powiedziałem. -Przybędę po Ciebie w odpowiedniej porze.-dodałem. Puściłem kobietę i zniknąłem jej z oczu.
Z oddali jeszcze patrzyłem na nią, jednak musiałem na tę chwilę zniknąć.
Biłem się z myślami gdy usłyszałem znajomy głos.
~Panie, smoki Zuli i Ariany poradzą sobie bez problemu w podróży-powiedział. Uśmiechnąłem się lekko, dałem znak by się pokazał, po czym pogładziłem smoka po pysku.

-Dzięki Sadar-odparłem. -Znikaj-dodałem. Smok użył swojego kamuflażu i stał się niewidzialny, jedynie jego energia była prze ze mnie do poznania.
Lepiej aby go nikt nie zobaczył, jest równie rozpoznawalny co ja, razem wyprawialiśmy to wszystko za co nas nienawidzą.
C.D.N

2 kwietnia 2018

9 Rozdanie Monet (LUTY, MARZEC)

ROZDANIE MONET ZA MIESIĄC: LUTY, MARZEC

Oto wykaz rozdawania:
Postać, która napisze powyżej(ilość op) dostaje (ilość monet)
pow.1-5 monet
pow.10- 15 monet
pow.20- 30 monet
pow.30- 40 monet
pow.40- 55 monet
pow.50- 80 monet
pow.60- 100 monet
pow.70- 120 monet
pow.80- 160 monet
Nie zapominajcie, że monety można zdobyć poprzez wykonywanie Quizów i Zadań!
Ten kto napisze najwięcej opowiadań dostaje premię w wysokości 15 monet! (nie liczy się admin)
*
NIKT NIE DOSTAJE PREMII

Soraya (158)(2)- 5 monet
Drake (156)(0)
Akira (101)(8)- 5 monet
Ariana (90)(3)- 5 monet
Zula (79)(0)
Simon Samuel Black (76)(2)- 5 monet
Tsuyoshi (69)(4)- 5 monet
Mirajane (64)(8)- 5 monet
Oktay (45)(1)- 5 monet
Black Arrow (41)(1)- 5 monet
Antonio (29)(4)- 5 monet
Winry (29)(1)- 5 monet
K.Orion (24)(0)
Eshia (16)(2)- 5 monet
Kishan (8)(0)
Shurima (7)(0)
Akane (3)(0)
Hoshiko (3)(0)
Leonard (3)(0)
Nyx (3)(0)
Viktor (3)(0)
Ryōko (2)(0)

1 kwietnia 2018

Od Matayasa ( BAL )

Informacja o balu rozprzestrzeniła się z prędkością światła po całej wyspie, jak i nie dalej. Do Akademii zaczęli się zjeżdżać wszyscy co ważniejsi szlachcice, kupcy i oficerowie. Na targu handlarze prześcigali się o to, który sprzeda więcej sukien, fraków czy klejnotów. Istna komedia. Gdyby to ode mnie zależało, w ogóle bym nie organizował takich wydarzeń. Są one dla mnie niepotrzebne. Zaburzają tylko porządek i ład.
Jednak z drugiej strony ludziom przyda się odrobina rozrywki i zapomnienia. Po ostatnich wydarzeniach lud Dragoso jest niespokojny, zwłaszcza mieszkańcy Smoczych Wysp. To tutaj było najwięcej zniszczeń, to tu najwięcej ludzi straciło życia w ostatniej bitwie z wojskiem Ciernia. W dodatku księżniczka Avella wróciła. To dla ludu jeszcze większy powód do radości. Wieść o tym, iż zaginiona księżniczka powróciła rozpierzchła się błyskawicznie. Ludzie przybywali do pałacu aby na własne oczy zobaczyć następczynię tronu Dragoso. Avella przyjmowała każdego. Będzie dobrą królową. Czuję to.
Wreszcie nadszedł dzień balu. Ja i moje rodzeństwo, jako przedstawiciele klasy wyższej mamy obowiązek stawić się w Akademii. W dodatku Oktay, jako jeden z profesorów, co do dzisiaj mnie zadziwia, ma pilnować porządku i bezpieczeństwa bawiących się gości. Kto normalny dał mu tę fuchę?! Przecież to Oktay jest sprawcą największych rozrób w okolicy. Co prawda uspokoił się ostatnio. Jako świeżo upieczony ojciec pilnuje się, by nie narozrabiać w mieście, aczkolwiek przyjście na świat swojej córki uczcił w typowym dla siebie stylu. Do dzisiaj właściciel pubu nie może znaleźć wszystkich swoich kuflów do piwa.
-- Mam tylko nadzieję, że obejdzie się dzisiaj bez żadnych nieprzyjemnych sytuacji -- rzekł do mnie Tobiraya, który ubrany w dopasowany czarny garnitur wszedł do mojego pokoju. Ana uszyła dla każdego z nasz nowy strój. Trzeba przyznać, iż moja szwagierka ma talent. Marynarka leżała na mnie idealnie. Wykrochmalona koszula lśniła nieskazitelną bielą. Była o może dwa tony bielsza od mojej karnacji. Od karnacji każdego z Dreyarów.
-- Też mam taką nadzieję. Jakoś nie uśmiecha mi się dzisiaj dobywać miecza.
-- No no no, chłopaki, wyglądacie bosko..! -- Oboje odwróciliśmy się i spojrzeliśmy na Anę. Stała w progu, w szmaragdowej sukni aż do ziemi. Jej kasztanowe długie włosy spływały na ramiona układając się w delikatne fale. Upięła je z boku spikną ozdobioną perłami. -- Powiedzcie, kto wam uszył te garniaki? 
-- Bardzo zabawne, kochanie. -- Tobiraya podszedł do swojej żony, wziął ją  w objęcia po czym pocałował. Odwróciłem spojrzenie, by dać im trochę prywatności.
-- Chłopcy grzecznie śpią. Jakby co, to pani Hana do nich zajrzy. Gdzie Soraya i Oktay z Arrow?


< Reszta? >

Od Doriana/ Dante ( BAL )

Jak tylko do naszych uszu dotarła wieść z pałacu o balu, postanowiliśmy, iż musimy się na nim pojawić. No jakżeby inaczej! To będzie doskonała okazja do wcielenia naszego planu w życie, jak i na rozprawienie się z moim synem. Od kilku tygodni ukrywamy się z Dante blisko domu Dreyarów. Mamy ich non stop na oku. Saron byłby szczęśliwy widząc, jak jego synowie przedłużają ród. Jak zakładają własne rodziny. Wyrośli na porządnych mężczyzn. Jako ich, powiedzmy, wuj, czuję rozpierającą dumę.
Co do córki mojego świętej pamięci przyjaciela... Cóż, nie jestem przekonany co do jej ostatnich wyborów. Dobrze wiem z kim zaczęła się zadawać. Słyszałem o tym chłopaku. Niecne sprawki się za nim ciągną. Jego ręce są po łokcie upaprane w ludzkiej krwi. Wyczuwam niebezpieczeństwo. Wielkie zagrożenie z jego strony. Z drugiej zaś strony widzę, jaki jest w stosunku do mojej prawie-córki. Jeśli on naprawdę ją miłuje, jeśli rzeczywiście połączyło i To, będę się modlił do Bogów o to, by byli dali im szczęście. Jednakże, jeśli ten cały Simon zrobi coś Sorayi, gorzko tego pożałuje. Ja i Dante zadbamy o to, aby sowicie zapłacił za swoje. Dante uważa, że należałoby rozdzielić tych dwoje. Wyczuwa w tym młokosie coś... nieludzkiego, dlatego uważa, iż Soraya powinna trzymać się z daleka od Simona. Też tak uważam, no ale jeśli mamy do czynienia z Tym, to nie mamy w tej sprawie już nic więcej do powiedzenia. Tylko przeznaczenie mogłoby tych dwoje rozdzielić, lub... ktoś trzeci. Ktoś, kto skradnie jednemu z nich serce.
-- To jak, jesteś gotowy? -- Odwróciłem się i spojrzałem na zadowolonego przyjaciela. Był już ubrany, ogolony i w sumie gotowy do wyjścia. -- Jeśli chcemy jeszcze porozmawiać z Eurosem to musimy się już zbierać.
-- Więc ruszajmy, nie mamy czasu do stracenia! Biesiada nie może rozpocząć się bez nas, przyjacielu.
Ubrany w jeden z moich ulubionych garniturów, z futrem dzikiego zwierzęcia na barkach, wsiedliśmy na konie i wychodząc z naszej kryjówki ruszyliśmy galopem ku centrum wyspy - do Akademii. Na bal.
Gdy przemierzaliśmy zatłoczone uliczki miasta i rynku, tysiące wspomnień przewijało się przez moją głowę. Jako młokosi sami biegaliśmy tymi samymi ulicami, co mijani przez nas młodzieńcy. Wodziliśmy spojrzeniami co piękniejszymi dziewkami. Chodziliśmy do karczm, barów i pubów, by kosztować najlepszych trunków. Już wtedy zasady się dla mnie nie liczyły. Choć, nie. Nie tak należało by to ująć. Zasady i reguły, których sam nie ustalałem nie miały dla mnie żadnego znaczenia. O, właśnie tak.
Ludzie schodzili nam z drogi. Co jak co, ale sprawialiśmy wrażenie ważnych osobistości. A przynajmniej ja. Jako magnat, jestem ważną personą. Każdy to powie. W moich stronach nie ma głowy, która by się nie schyliła przede mną. Jak dobrze jest być mną....
-- To co, pora zabalować. Jak za starych dobrych czasów -- posłałem Dantemu szeroki uśmiech. Ten jedynie popatrzył na mnie i sam uśmiechnął się pod nosem.



< Skoro nikt się nie kwapi do rozpoczęcia balu na całego, to zrobię to ja. >