Ostatnie miesiące były dla mnie dosyć dłubie i ciężkie. Pomijając liczne treningi z Ryuu, pomagałam mieszkańcom miasta wrócić do normalnego życia po dawnych, licznych atakach. Przez to jak byłam zajęta dawno nie widziałam się z Sor. Ona pewnie też nie miała mniej obowiązków. Tęsknię za nią.
Oto przyszedł w końcu ten dzień. W końcu w Akademii zorganizowany został bal. Kilka dni wcześniej zakończyłam pracę u ostatniej osoby w miasteczku, która mnie potrzebowała, dzięki czemu miałam trochę czasu by się przygotować. Swoje długie blond włosy upięłam specjalną wsuwką, którą kiedyś dostałam od matki i ubrałam się w nową, niebieską sukienkę. W zamian za pomoc, krawcowa uszyła ją dla mnie. Kiedy byłam już gotowa ruszyłam na salę balową. Ryuu jest już dorosłym smokiem i żałowałam, że jest za duży aby mi towarzyszyć, jednak dalej mam z nim kontakt umysłowy i wiem, że zawsze jest w pobliżu akademii.
~ Podejdź do okna - usłyszałam głos w głowie. Bez zastanowienia wykonałam polecenie. Otworzyłam okno jak szeroko i wyjrzałam przez nie. Na przeciw mnie w powietrzu unosił się mój kochany smok. Przyglądał mi się chwilę po czym wydał z siebie cichy pomruk.
~ wyglądasz pięknie - ponownie usłyszałam głos w głowie. Zaczerwieniłam się lekko.
- Dziękuję ci Ryuu, to miłe - odpowiedziałam mu i popatrzyłam na duży zegar stojący na korytarzu. - muszę już iść, za raz zacznie się bal - oznajmiłam. Bestia podfrunęła nieco bliżej. Chwyciłam jego paszczę w dłonie i ucałowałam w nos. Po tym ruszyłam dalej korytarzem.



<Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz