2 marca 2018

Od Mirajane CD Avena

Ciężko oddychałam i przerażona spojrzałam na potwora, który nadal ryczał na nas. Podczołgałam się z jajkiem do Avena, głaszcząc go po łbie.
-Aven? W-Wszystko w porządku?-zapytałam cichutko, po czym objęłam tygrysa.
Zamruczał na mój dotyk i otarł się o moją dłoń. Wstałam z trudem, a potem usiadłam na grzbiecie Avena. A raczej się na nim położyłam. Ciężko westchnęłam, nadal trzymając jajo. Tygrys powoli wyszedł z ruin, a ja zawołałam Bianaida. Mój lodowy smok stanął przed nami i dumnie wypiął pierś. Weszłam na jego grzbiet, po czym Aven wskoczył na niego również.
-Leć proszę powoli... -szepnęłam, a wtedy biała gadzina wzleciała w górę i ruszyła ku Akademii. Popatrzyłam na Avena, a potem na bolącą nogę. Nim się obejrzałam, byliśmy na miejscu. Pozwoliłam Bianaidowi iść i polatać. Opornie poleciał, a ja z kolei upadłam na ziemię, uważając na jajko. Czułam się bezsilna. Kręciło mi się w głowie... Nie wiedziałam co dzieje się wokół mnie.
-Aven? -szepnęłam, po czym zemdlałam, a z mojego nosa ponownie popłynęła krew.
<Aven? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz