Nie odpowiedziałem na prośby Miry... Ona musi się nauczyć, że tak nie można. Nawet jeśli ja mam robić za przykład..i cierpieć. Normalnie złapał bym ją i przytulił powiedział, że wszystko będzie dobrze..że nie zrobię jej tego..ale nie mogłem. Musiałem myśleć o niej. A ta musi wiedzieć jak dla mnie jest ważna.
Natknęliśmy się na drewnianymi drzwiami, Mira je otworzyła, a następnie odepchnęła mnie spod zasięgu strzały lecącej tuż na mnie..a teraz już na nią. Nie chciałem na to pozwolić..ale stało się. Mira zalała się łzami, padła na ziemię, na której widniała krew..jej krew.
-Kurwa..-rzekłem. Szybko znalazłem się przy niej. Wytargałem materiał swojej koszuli i spojrzałem na niebieskowłosą, raz po raz zamykając oczy, ponieważ mój ból był już nad wyraz silny..to nic wytrzymam..muszę. Spojrzałem na strzałę wbitą w jej udo.. rana tak bardzo krwawiła.
-Mira, posłuchaj mnie teraz uważnie. Będę musiał ją wyjąć i zabezpieczyć twoją ranę. Będzie bolało, ale wszystko będzie w porządku.-powiedziałem patrząc na nią. Pogłaskałem ją po policzku i otarłem spływające łzy. Kiedy trochę się uspokoiła przystąpiłem do działania, ale zanim to, podałem materiał koszuli Mirze.
-Najlepiej abyś go przygryzła.. będzie bolało, ale tylko przez moment.-powiedziałem. Mira przytaknęła, po czym zrobiła jak poleciłem i odwróciła wzrok od rany. Chwyciłem strzałę i delikatnie a zarazem ostrożnie ją wyjąłem, z ust niebieskowłosej wydobył by się krzyk, gdyby nie materiał który trzymała w zębach. Dziewczyna podała mi materiał, była cała zapłakana, a jej twarz była zalana czerwienią. Obwiązałem jej nogę, by zatamować krwawienie. Kiedy skończyłem spojrzałem na nią, po czym przytuliłem do siebie delikatnie.
-Wszystko już dobrze. Zagoi się. A dalej, pójdę sam.-powiedziałem.
-A..ale-zaczynała.
-Nie. Posłuchaj mnie, jesteś ranna, nie będziesz mogła chodzić przez jakiś czas, nie w tym stanie. Wiele się namęczyłaś. Pójdę i wrócę do ciebie jak najszybciej-powiedziałem. Dziewczyna westchnęła, ale chyba zrozumiała w jakim stanie się znajduje.
-Wrócę, obiecuję-powiedziałem.
Ucałowałem ją w czubek głowy i zmieniłem się w tygrysa. Popędziłem przez drzwi, zręcznie omijając strzały, których okazało się było kilkadziesiąt..cieszyłem się że Mira została tam.
----
Dotarłem do otwartej przestrzeni, całe pomieszczenie było w popielato-białych kolorach. Na prawie całej powierzchni podłogi znajdowały się białe kamienne płyty.. zapewne pułapki. Prześledziłem wzrokiem całe pomieszczenie.. Jeśli uda mi się zręcznie po przeskakiwać przez płyty uda mi się dojść do...białej skrzyni??
~Tygrys-usłyszałem głos w mojej głowie.. Skąd on? Dlaczego? Nie miałem pojęcia zielonego..
~Aven-moje imię.. co się u diabła dzieje?!
Pokręciłem głową i postanowiłem się skupić na przejściu tych pułapek.
Wyznaczyłem sobie drogę i zacząłem biec skacząc z wolnego miejsca na kolejne i tak przez następne płyty, aż znalazłem się przy skrzyni. Zmieniłem się w człowieka, a kiedy zawroty głowy zaprzestały spojrzałem na skrzynię.Przejechałem dłońmi po jej wierzchu, cała zakurzona.. Otwarłem ją z niezwykłą łatwością.. zbyt łatwą jak dla mnie. Moim oczom ukazało się ciemnoszare jajo pokryte łuskami, a na nim spoczywał kawałek medalionu. Przez chwilę nie wiedziałem co mam zrobić..
Wziąłem więc medalion i chciałem wrócić..lecz zatrzymało mnie to jajo.
~Aven, nie zostawiaj mnie samej-znowu ten głos.. Zostałem..Smoczym Jeźdźcem?!
-Ja.. dobrze-powiedziałem i sięgnąłem po jajo. Nagle ściana przestała być już ścianą, powstał kamienny..potwór! Nie czekając na nic wziąłem jajo w ręce..i i właśnie. Jak mam teraz to wszystko przeskoczyć? Kurwa.. trudno. Zacząłem przebiegać przez płyty, równocześnie słyszałem miliony aktywowanych pułapek. Nagle poczułem jak coś rzuca mnie przed siebie.. Szybko wstałem i biegłem dalej.. Potwór ponownie chciał mnie dopaść.
-Nie możesz mu powiedzieć, że jestem twoim wybrańcem?-zapytałem jajo..
---
Widziałem już drzwi i biegłem do nich jak szybko się da.. Ból z powodu ataku bestii jak i z powodu klątwy nie dawał za wygraną, ale trudno.
Zobaczyłem Mirę w tym samym miejscu gdzie ją zostawiłem. Podałem jej jajo w ręce, a medalion zawiesiłem na swojej szyi.
-Pogadamy potem wskakuj na grzbiet i to szybko..-powiedziałem i zmieniłem się w tygrysa. Za drzwiami słychać było okropny ryk potwora. Mirajane mimo trudności z nogą wsiadła na mnie, a ja od razu zacząłem pędzić przed siebie. Przeskoczymy tę przepaść raz jeszcze!
Przeskoczyliśmy..a stwór pędzący za nami na nasze szczęście nie dał rady. Zatrzymaliśmy się na chwilę w miejscu by móc odsapnąć.
<Mirajane?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz