Przeszedłem do następnych działań.. Jeździłem rękoma po talii czarnowłosej królowej, w tym samym czasie całowałem jej słodkie nabrzmiałe, już od pocałunków, usta.
-Kocham Cię-szepnąłem w jej ucho, tym samym wchodząc w nią. W pokoju zagościł krzyk mojej Sor. Chciałem by wypełniał całe to pomieszczenie. Ruszałem się w niej z coraz większą szybkością, a ta jęczała i krzyczała w niebogłosy. Kiedy dotykałem jej ciała dłońmi, czułem jaka jest rozpalona, niczym ogień.. Soraya unosiła się i siadała z powrotem na mnie, sprawiając sobie jeszcze więcej przyjemności. W końcu chwyciłem ją i wylądowałem na niej, uśmiechnąłem się zadziornie pokazując rząd białych jak śnieg zębów. Przywarliśmy do siebie ciałami, wchodziłem w nią głębiej i szybciej, moja energia zamiast maleć podnosiła się.
Doszliśmy w tym samym czasie. Położyłem się obok niej, a ta położyła się na mnie. Nie wyszedłem z niej jeszcze, leżeliśmy tak przez chwilę. Po małej przerwie, zaczęła się ponowna zabawa.. jęki, krzyki mojej Sorayi wypełniały moją krainę jeszcze kilka razy tej nocy.
Dopiero gdy dotarłem do szczytu, i zmęczyłem Sor, usnęliśmy.
---
Wstałem wcześniej od niej, nie budząc jej jeszcze wyszedłem z pokoju i skierowałem się do kuchni, gdzie przyrządziłem jak zwykle coś dobrego. Tym razem były to naleśniki z czekoladą i truskawkami, miejmy nadzieję iż królowej zasmakują.
Ubrałem na siebie czarną koszulę, jednak nie zapinałem jej. Sor obudziłem moim tradycyjnym sposobem, kiedy zobaczyłem uśmiech na jej twarzy i na mojej się on pojawił.
-Witaj, śniadanie czeka,a wieczorem ruszamy na bal-powiedziałem i ucałowałem czubek jej głowy.
<Soraya?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz