-Kocham cię... -powiedział.
Moje serce zabiło szybciej, a na policzki wstąpił rumieniec. On mnie? Dlaczego? Ze wstydem spojrzałam mu w oczy, po czym zamrugałam bardzo zaskoczona. Jednak w jego spojrzeniu nie widziałam żartu... On mówił prawdę. W moich oczkach stanęły łzy.
-J-Ja ciebie t-też Aven... -szepnęłam i prawie że zalewając się łzami, wtuliłam się w jego tors.
Był taki ciepły.... Delikatnie uniósł moją głowę, po czym mnie ucałował. Odwzajemniłam to, zarzucając mu dłonie na szyję. Nadal nie wierzyłam, że to dzieje się na prawdę. Po chwili oddaliłam od niego swoją twarzyczkę, ciągle patrząc mu w oczy. Położyłam dłoń na jego policzku.
-Dziękuję ci Aven za wszystko, a szczególnie za to, że jesteś obok mnie... -szepnęłam, kładąc swoje czoło na jego czole.
Nadal czułam jak bije moje serce. Było ono gotowe wyskoczyć mi w piersi i rzucić się w ramiona mojej nowej miłości-Avena. Dlaczego tak go pokochałam? Cóż, tego nie wyjaśnię, bo to świeża sprawa. Jednak prosiłam, aby trwała jak najdłużej i bym mogła być przy moim księciu już na zawsze.
<Aven? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz