-Nie zmienię się z powrotem w tygrysa, choć bym nie wiem jakie katusze przechodził. Wyjdzie na to samo co nadużywanie Minimum.-rzekł, po czym ruszył przed siebie.
Lekko zmartwiona podbiegłam do niego, łapiąc jego dłoń. Spojrzałam mu w oczy, przygryzając wargę, a potem spuściłam głowę.
-A-Aven... P-Przepraszam, ale nie chcę, abyś cierpiał. Sama chciałam ci pomóc, więc proszę...
Nie zareagował w moich oczach stanęły łzy, po czym puściłam jego dłoń idąc przed siebie. Chciałam pomóc... A go skrzywdziłam. Jego musi to tak mocno boleć. Moje Minimum, niby jest wymagające, ale to nic. Przyzwyczaiłam się. Nagle stanęliśmy przed jakimiś drzwiami. Nie patrząc na chłopaka, otworzyłam je, a po chwili ujrzałam lecącą w stronę Avena strzałkę. Natychmiast odepchnęłam chłopaka. Pisnęłam, kiedy dotknęła mojej nogi. Opadłam na kolana, cicho piszcząc. Jak to bolało... Dotknęłam krwawiącej nogi, po czym po moich policzkach popłynęło więcej łez. Dałam się złapać w pułapkę. To było oczywiste, że nie może być różowo i tak łatwo...
<Aven?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz