20 sierpnia 2018

Od Sorayi CD Simon


     Zapewnienia Simona nieco mnie uspokoiły. Myśli nie dręczyły mnie już, aczkolwiek niepokój pozostał. Kiedyś brak dzieci nas poróżni. Byłam tego niemal pewna... Odkleiłam się od anioła, pogłaskałam go po twarzy. Był taki czuły i wyrozumiały.
         - Przepraszam za moje zachowanie. Ja... ja nie wiem jak mam się zachować. Dla mnie to wszystko jest nowe. Bycie z tobą i w ogóle... To takie inne. Myślę teraz o zupełnie innych rzeczach. Dawne priorytety odeszły na bok. Wcześniej liczyło się jedynie pokonanie Cierna, a teraz... Ty... - spojrzałam mu głęboko w oczy - .. teraz to ty jesteś priorytetem.
    Po tych słowach posiedzieliśmy jeszcze trochę, po czym wróciliśmy do kuchni, aby dokończyć obiad. Po posiłku udałam się do łazienki. Żeby się wykąpać. Czułam, że prysznic dobrze by mi zrobił, dlatego jeszcze przed wejściem do łazienki zostawiłam resztę swojego i tak już skąpego ubrania przed drzwiami. Nago weszłam pod prysznic, nie martwiąc się tym, że zostawiłam otwarte na oścież drzwi. Mając kojący zabieg wodny za sobą, jeszcze ociekając wodą, weszłam do pokoju po jakieś ubrania. Coś, co nadałoby się do treningu. Potem jednak pomyślałam, iż nawet nie wiem jak przygotować się na ten trening. Dlatego postanowiłam spytać Simona.
      - Simon? Możesz tu podejść na chwilę? - zawołałam go. Był w kuchni, pewnie kończył sprzątać po obiedzie...


< Simon? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz