16 sierpnia 2018

Od Drake'a Cd Zula / Reszta


Zula zgodziła się. Ona na serio się zgodziła! To był jeden z najbardziej niezapomnianych momentów w moim życiu! Ale pora ochłonąć. Wrócić na ziemię. Czeka nas jeszcze reszta balu, a potem długie harce w sypialni...

Wprowadziłem moją Zuzu z powrotem do środka, gdyż na zewnątrz zrobiło się dość chłodno. Nie chciałem by moja przyszła żona się pochorowała. Co to, to nie! Uśmiechnięci i zadowoleni wbiliśmy ponownie na parkiet, na którym wciąż roiło się od tańczących par. W tłumie jednak nigdzie nie wychwyciłem czarnowłosej dziewczyny, w czerwonej sukni balowej. Tak samo jej partnera. Czyżby zwiali z imprezy, aby udać się w bardziej ustronne miejsce? Na samą myśl przeszły mnie ciarki. Bądź co bądź nadal coś czuję do Sor. Była dla mnie bardzo ważna. Wspólna przeszłość oraz wspomnienia o niej nigdy nie znikną z mojej pamięci. Na zawsze będzie dla mnie kimś ważnym. Mimo tego co jej zrobiłem...

– Drake, coś się stało? Posmutniałeś nagle... – Zula mocniej ścisnęła moje ramię, przywołując mnie tym samym do rzeczywistości. Najwidoczniej rozpamiętywanie tego co było nadal miało na mnie ogromny wpływ. Dawne błędy nie dają o sobie zapomnieć. Za chiny.

– Nic, kochanie. To nic takiego. Nie musisz sobie tym zaprzątać swojej złotowłosej główki – powiedziawszy to ucałowałem ją w czoło. Chwilę jeszcze potańczyliśmy. Dopiero gdy któraś piosenka z kolei ucichła, do naszej dwójki podszedł jakiś mężczyzna. Patrzył na Zulę, jakby... z utęsknieniem...? Co to za gościu? Na wszelki wypadek postanowiłem zachować czujność. Jeśli to znowu podstęp by ją uprowadzić to, jak Bogów kocham, nie ręczę za siebie...

– Słucham pana. W czymś pomóc? – spytałem jego mościa.

– Zula... – rzekł nieznajomy. On ewidentnie znał moją Zulitę. Zaczynało mnie to już poważnie denerwować. Spojrzałem na narzeczoną, która wpatrywała się w tego gacha szeroko otwartymi oczyma. Ujrzałem, jak łzy zaczynały się w nich zbierać. Co tu, do jasnej ciasnej, się odprawia?!

– Coś za jeden i skąd znasz moją kobietę?! – Podniosłem głos. Odruchowo już schowałem nieco blondynę za siebie, w celu ochrony jej przed tym oprychem. Ukradkiem rzuciłem też spojrzeniem po bawiących się gościach wokół. Niektórzy zaczęli się nam przyglądać. Jeszcze inni, i była to zdecydowana większość gości, ignorowała nas najzwyczajniej w świecie. – Odpowiadaj albo cię do tego zmuszę, nie żartuję...



< Zula? Reszta? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz