Wkładałem brudne naczynia do zmywarki, gdy nagle usłyszałem wołanie Sorayi. Włożyłem na szybko ostatnie talerze, po czym od razu udałem się do sypialni. Moim oczom ukazała się cała naga, nagusienka Soraya.
-Jasne, że mogę podejść-rzuciłem tylko podchodząc do niej i kładąc swoje ręce na jej biodrach, ta od razu się uśmiechnęła i spojrzała na mnie można by powiedzieć poważnie, a może tak próbowała ale jej to uniemożliwiałem swoim spojrzeniem i dotykiem? Musnąłem ustami jej kark, a po jej skórze przeszedł dreszcz, kochałem to jak na mnie reaguje.. za każdym razem.
-To, w czym ci mogę pomóc?-zapytałem między pocałunkami jej szyi. Soraya przechyliła głowę w bok by dać mi do siebie lepszy dostęp, oczywiście wykorzystałem to. Próbowała coś wyjęczeć, ale nie wychodziło.
-T..trening. Co mam założyć?-w końcu wydusiła. Uśmiechnąłem się i okręciłem ją w ten sposób, że miałem ją do siebie przodem.
-Jak dla mnie możesz nic-odpowiedziałem.
-Simon!-zaczerwieniła się lekko, a po chwili zaczęła cicho chihotać kiedy ucisnąłem palcami jej boki, miała łaskotki, właśnie to odkryłem.
-Zacznijmy od rozgrzewki-powiedziałem patrząc na nią.
-Czyli ?-zapytała nie spuszczając ze mnie wzroku. W dłoni trzymała jakąś koszulkę, chwyciłem ją i odłożyłem z powrotem do szuflady.
-Czyli to-powiedziałem i podniosłem ją. Zaniosłem na łóżko, gdzie ją położyłem. Soraya patrzyła na mnie jak bym był jakiś magiczny.
-----
Po naszej małej rozgrzewce opuściłem łoże i ubrałem się, jednak koszuli postanowiłem nie zakładać do naszego "normalniejszego" treningu.
-Ubierz się tak by było Ci wygodnie kochana-poleciłem. -Czekam na środkowym tarasie-powiedziałem i wyszedłem z domku.
Czekając na Sor zacząłem skupiać w sobie całą energię. Gdy usłyszałem jej kroki otwarłem oczy i zwróciłem się w jej stronę. Na jej szyi mogłem podziwiać malinki, które niespecjalnie, a może i tak zrobiłem w czasie rozgrzewki. Chciała coś powiedzieć, lecz przerwałem jej, wiedziałem dobrze, że chce się dowiedzieć wszystkiego.
-Nauczę cię jak masz się posługiwać energią,siłą w sobie, jak masz ją kontrolować tak by nie rozsadziła cię od środka. Nauczę Cię tego co w tobie siedzi.-powiedziałem. Podszedłem do niej i położyłem dłonie na jej ramionach.
-Wszystko będzie dobrze-rzekłem posyłając jej uśmiech. Cofnąłem się o kilka kroków i stanąłem naprzeciwko niej. Wyciągnąłem jedną dłoń przed siebie.
-Musisz się uspokoić, poskromić energię która w tobie siedzi. Pomyśleć i uwierzyć w to, że masz nad nią kontrolę, że możesz zrobić z nią wszystko co zapragniesz. Zaufać sobie i tej energii, tej potędze.-mówiłem i zamknąłem oczy. Po chwili je otwarłem, a na mojej dłoni stwarzała się kula mojej mocy.

Soraya patrzyła zafascynowana. Zamknąłem dłoń i "bańka" mej energii zniknęła, ponownie otwierając znowuż się pojawiała. W końcu jednak kazałem jej zniknąć na dobre.
-Poćwiczymy najpierw właśnie nad tym.-powiedziałem.
Soraya wydawała się nie być przekonana, wiedziałem, że się boi, i że przed nią dużo nauki, ale poradzi sobie ona świetnie. Podszedłem do niej i stanąłem bardziej z tyłu.
-Zamknij oczy, zrób tak jak kazałem.-rzekłem. -A teraz wyciągnij rękę przed siebie-dodałem po kilku minutach. Z dłoni Sor nie wyjawiło się nic i nie byłem tym zdziwiony było to normalne. Otworzyła oczy i machnęła ręką.
-Hej hej, spokojnie, to nie takie proste jak widać, ale dasz radę-powiedziałem.
-Swoją energię ćwiczysz od kilku lat, ja mam w sobie..burzę..-rzekła. W tedy do głowy przyszedł mi pomysł.
-Daj mi swoją dłoń i spróbuj mnie porazić-powiedziałem. Soraya spojrzała na mnie jak na jakiegoś niemyślącego.
-Dalej-poleciłem nie dając jej nic powiedzieć.-Pomyśl o czymś czym sprawiłem, że byłaś radosna, skup się na pozytywnym uczuciu.-wyjaśniłem.
Po chwili poczułem jak jej energia lekko mnie podrażniła, w tedy zabrałem swoją dłoń.
-Zrobię to teraz z twoją energią-rzekłem.
Skupiłem się, kilka sekund minęło a nas spowił cień, wokoło były chmury, zacząłem działać.

Czułem jak po moim ciele przebiegają błyskawice, jak mną szarpią, jednak byłem dla nich za silny.
Przestałem i świat wokół wrócił do normalności.
-Pierwszy raz miałem taką energię w ręku, dałem radę ją poskromić, więc i ty dasz radę bo w ciebie wierzę..skarbie-powiedziałem i pogładziłem ją po policzku.
-Ćwicz dalej, a kiedyś przejdziemy do czegoś takiego.
<Soraya?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz