Byłam nieprzytomna. Moja głowa pokazywała mi piękne wizje, że jestem... w miejscu wręcz pięknym, zapierającym dech w piersiach. Było tutaj wiele drzew z jakich opadały płatki wiśni. Inne drzewa były białe, a spadały z nich złote liście. Trawa miała soczyście zielony kolor, a nad nią unosiła się mgła z pięknymi drobinkami w kolorach tęczy. Niebo było w odcieniach błękitu, a na nim leciały białe jak śnieg obłoki. Wtedy otworzyłam mocniej oczy, bo poczułam, że ktoś łapie mnie w pasie od tyłu i przytula do siebie. Był to... Aven. Tak, to był on. Przytulał mnie mocno, nie chcąc, abym uciekła z jego objęć. Nie zrobiłam tego, nie chciałam tego robić. Dobrze mi było, kiedy czułam jego ciepłe ciało, zawsze byłam i czułam, że jestem właśnie wtedy w stu procentach bezpieczna. On zawsze wiedział, co dla mnie jest najlepsze i ja też chciałam wiedzieć, co jest najlepsze dla niego. Nagle poczułam czyjś inny dotyk, ale nie wystraszyłam się, nadal przecież byłam w objęciach mojego Avena. Po chwili, dotyk mojego ukochanego zniknął, byłam sama w tym pięknym raju. Zrobiło się tak okropnie zimno, bałam się, drżałam. Chciałam się przytulić znowu do mojego chłopaka, którego tak mocno kochałam. Czułam, jakbym lekko się unosiła nad ziemią, ale nadal na niej byłam. Dlaczego wydawało mi się, że wisiałam w tej przestrzeni tak długi czas, a potem nagle stanęłam na ziemi z powrotem. Zostałam ułożona w trawie, a moją dłoń zaciskała męska dłoń Avena. Chciałam już wyjść z tego miejsca... Chcę spojrzeć w oczy mojemu ukochanemu.
---
Obudziłam się. Wszystko było zamazane, ale po chwili wracała mi ostrość widzenia. Zamrugałam kilka razy, po czym odwróciłam wzrok od sufitu, rozglądając się, co dzieje się wokół mnie. Od razu rzucił mi się na oczy Aven, który z opiekuńczym spojrzeniem patrzył mi w oczy.
- Mira! Mira, słyszysz mnie? - zapytał, lekko zaciskając moją dłoń, a swoją drugą, wolną ręką pogładził mój policzek.
- T-Tak... C-Co się stało? - szepnęłam zdezorientowana.
- Zemdlałaś, bo nadużyłaś Minimum. Tak się martwiłem, to było nieodpowiedzialne, Mira...
Zmartwiłam się, nie chciałam go martwić...
- P-Przepraszam, A-Aven... N-Nie chciałam... P-Po prostu m-musiałam pomóc Tieli... P-Przepraszam... - szepnęłam, a po moich policzkach popłynęły łzy.
<Avenku?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz