20 sierpnia 2018

Od Mirajane CD Avena


Spojrzałam na siedzącego obok Bianaida tygrysa. Uśmiechnęłam się i podeszłam do niego, po czym pogłaskałam łeb mojego zmiennokształtnego chłopaka. Pocałowałam go w czoło, drapiąc go za uchem i patrząc mu bez końca w oczy.
- Lecisz ze mną. Nie ma opcji, że będzie inaczej. - powiedziałam cicho.
Mój smok pomógł wsiąść dla Avena, a ja z kolei weszłam również na smoka, który radośnie mruknął. Widać, że cieszył się z tego powodu, że jestem cała i się uśmiecham. Duża jaszczurka machnęła skrzydłami, a wówczas powstał diabelsko zimny wiatr od którego zadrżałam i kichnęłam. Pogładziłam białe łuski, kiedy lecieliśmy w stronę Akademii. Uśmiechnęłam się, widząc budynki z daleka. Były mi tak bliskie, więc tęskniłam za nimi. To była szczera tęsknota za ciepłym łóżkiem. Po chwili wylądowaliśmy, a kiedy ja oraz Aven zeskoczyliśmy z Bianaida, ten odleciał w swoją stronę. Wiedziałam, że zjawi się w razie czego na czas. Wraz z moim ukochanym weszliśmy do szkoły. Było w niej jak zawsze bezpiecznie i przytulnie. Uśmiechnęłam się i pogłaskałam tygrysa po głowie.
- Idziemy na spacer czy do pokoju...? - zapytałam cichutko i pochyliłam się, aby pocałować zwierzę w czoło.
Czułam, że jestem bezpieczna nie tylko przez to, że byłam w akademii. Wszystko było tak ciepłe, ale... To dzięki Avenowi czułam się najbezpieczniej i nikt nie był w stanie mi go zastąpić...
<Avenek?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz