Stan Sor był zdecydowanie lepszy, jednak czuła się tak dziwnie przez to, iż oddałem jej małą cząstkę mojej mocy..małą cząstkę mnie. Złapałem ją za dłonie, które jej się trzęsły i lekko pociągnąłem ją w swoją stronę. Zeszła z blatu i usiadła okrakiem na moich kolanach zwrócona w moją stronę. Moje dłonie oplotły jej pas i złączyły się trzymając ją. Ponownie spojrzałem w jej czarne oczy, które miały w sobie nową siłę.
-Nigdy nie pozwoliłbym ci na to byś za dużo wypiła..-zacząłem.
-Więc co jest ze mną? Co się dzieje?-zapytywała. Westchnąłem i zacząłem palcami gładzić jej plecy w miejscu gdzie ją trzymałem.
-Pamiętasz, że zabrałem cię w chmury?-zapytałem, muszę wiedzieć od którego momentu nie wie co się z nią działo. Soraya przez chwilę wpatrywała się w jeden punkt, po czym spojrzała na mnie jakby wystraszona.
-Nie.. nie pamiętam tego..-wyszeptała w odpowiedzi.
-Spokojnie..to nic.-rzekłem szybko, widziałem jak zaczyna się denerwować tym że nic nie pamięta..zwłaszcza jeśli nic nie piła, nie wiedziała dlaczego tak się stało i rozumiałem jej lęk w pełni.
-Urwaliśmy się z balu, polecieliśmy nad akademię i byliśmy wśród chmur.. Bardzo ci się tam podobało, i obiecuję, że zabiorę cię tam raz jeszcze. Zaczęłaś się źle czuć.. sama nie mogłaś ustać na nogach, nie mogłaś zapanować nad sobą, w sekundę straciłaś wszelkie siły. To wszystko przez to, że nie ćwiczyliśmy twojej siły.. nie trenowaliśmy.. nie przypilnowałem tego, nie postawiłem na swoim, za co bardzo przepraszam.-wyjaśniłem. -Czujesz się jak pijana.. czujesz w sobie nową siłę, ponieważ by ci pomóc oddałem ci cząstkę swojej mocy, oddałem ci małą cząstkę siebie co uczyniło cię silniejszą i odporniejszą na to wszystko co się z tobą dzieje.-zakończyłem. Czekałem tylko na reakcję czarnowłosej, na jej odpowiedź.
<Soraya?>
-Nigdy nie pozwoliłbym ci na to byś za dużo wypiła..-zacząłem.
-Więc co jest ze mną? Co się dzieje?-zapytywała. Westchnąłem i zacząłem palcami gładzić jej plecy w miejscu gdzie ją trzymałem.
-Pamiętasz, że zabrałem cię w chmury?-zapytałem, muszę wiedzieć od którego momentu nie wie co się z nią działo. Soraya przez chwilę wpatrywała się w jeden punkt, po czym spojrzała na mnie jakby wystraszona.
-Nie.. nie pamiętam tego..-wyszeptała w odpowiedzi.
-Spokojnie..to nic.-rzekłem szybko, widziałem jak zaczyna się denerwować tym że nic nie pamięta..zwłaszcza jeśli nic nie piła, nie wiedziała dlaczego tak się stało i rozumiałem jej lęk w pełni.
-Urwaliśmy się z balu, polecieliśmy nad akademię i byliśmy wśród chmur.. Bardzo ci się tam podobało, i obiecuję, że zabiorę cię tam raz jeszcze. Zaczęłaś się źle czuć.. sama nie mogłaś ustać na nogach, nie mogłaś zapanować nad sobą, w sekundę straciłaś wszelkie siły. To wszystko przez to, że nie ćwiczyliśmy twojej siły.. nie trenowaliśmy.. nie przypilnowałem tego, nie postawiłem na swoim, za co bardzo przepraszam.-wyjaśniłem. -Czujesz się jak pijana.. czujesz w sobie nową siłę, ponieważ by ci pomóc oddałem ci cząstkę swojej mocy, oddałem ci małą cząstkę siebie co uczyniło cię silniejszą i odporniejszą na to wszystko co się z tobą dzieje.-zakończyłem. Czekałem tylko na reakcję czarnowłosej, na jej odpowiedź.
<Soraya?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz