15 sierpnia 2018

Od Avena CD Mirajane

Nie zdążyłem powstrzymać Miry przed użyciem minimum.. Ona jest nie odpowiedzialna.. Jak może narażać swoje życie?! Kurwa! Kopnąłem kamień przy swojej nodze i obróciłem się w kierunku Tieli, która w tej chwili przeżywała katusze, od razu moje nerwy przeminęły zamieniając się w lęk o smoczycę. Jej cierpienie czułem również ja, oto właśnie połączenie jeźdźców i ich smoków. Uklęknąłem przy jej łbie i ująłem go w dłonie kładąc na swoich kolanach, gładziłem ją i próbowałem zrobić cokolwiek by lepiej się poczuła. 
-Będzie dobrze, rozumiesz?-powiedziałem.
~Jestem silna, dam radę, a potem pomogę tobie-odpowiedziała. Gładziłem ją dalej, ale po chwili jakby dotarło do mnie to co powiedziała.. Jak to mnie pomoże? Kiedy miałem jej się zapytać, nagle usłyszałem smoka. Zobaczyłem na nim Mirę, która od razu wydała mi się nie taka..coś jej jest.. to przez minimum, zobaczyłem także Adris, elfkę która zajmuje się smokami. Zsiadła z Bianaida i skierowała się w naszą stonę, jednak to co zobaczyłem potem sprawiło, że serce miałem w gardle. Mira upadła na ziemię, krwawiła.. Jej oczy zamknęły się. Natychmiast pojawiłem się przy niej, nie myśląc o niczym innym. 
-Pomogę im obu-rzekła blondwłosa elfka. Westchnąłem i pokiwałem głową na znak zgody. 
~Tiela pozwól się wyleczyć Adris-powiedziałem. Ta w tedy pozwoliła sobie by elfka do niej podeszła i się nią zajęła. Adris podała jej jakiś płyn, po czym odwróciła się do nas. Trzymałem niebieskowłosą w ramionach, wstałem i podszedłem do elfki po czym położyłem ukochaną na trawie. Czułem w sobie, że Tieli robi się lepiej, powoli ale dochodzi do siebie, cieszyło mnie to, ale nie długo.. ponieważ życie Miry może wisieć na włosku. 
-Wiem co jej pomoże, ale proszę, musimy znaleźć się u mnie, tam zrobię wszystko co w mojej mocy.-wyjaśniła Adris. Pogładziłem księżniczkę po policzku, była taka spokojna.. potrzebowała pomocy. Tiela mogła jeszcze nie dać rady nas tam wszystkich przenieść.. Wstałem i podszedłem do lodowego smoka, po czym pokłoniłem się mu patrząc w jego lodowate błękitne oczy.
-Bianaid potrzebujemy twojej pomocy, Mirajane potrzebuje twojej pomocy. Proszę zanieś je do chatki Adris.-poprosiłem, po chwili wstałem i wyprostowałem się. Smok patrzył na mnie przez chwilę, a następnie poszedł do dziewczyn. Pomogłem położyć Mirajane na jego grzbiecie. Poleciały, a ja zostałem tu. Zmieniłem się w tygrysa i ruszyłem za nimi. W głowie czułem dziwny ucisk, ale zignorowałem to. Najważniejsza jest Mira.
<Mirajane?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz