Mając ją w ramionach nadal nie mogłem uwierzyć w znaczenie tych dwóch słów "Kocham Cię", powiedziała to i to pewnie, bez zająknięcia i z pełnym przekonaniem. Czyżby Soraya pokochała upadłego anioła? Pokochała mnie? Nie zasłużyłem na to, bo niby czym? Tacy jak ja nie zasługują na miłość czy nawet zaufanie, ale Ona mnie tym obdarzyła, a ja nie chcę i nie pozwolę tego zepsuć.
Dźwięk burczenia wydobywający się z brzucha Sor odepchnął mnie od myśli o tym wszystkim. Uśmiechnąłem się do niej patrząc jej prosto w oczy.
-To ja powinienem Ci za wszystko dziękować. Pokazałaś upadłemu, że można inaczej.. zmieniłaś mnie na lepsze. Dziękuję.-powiedziałem, a po chwili rękoma powędrowałem do odpięcia sukni balowej. Pomogłem jej się pozbyć sukni, a gdy stała tak w samej bieliźnie prze de mną.. Dostawałem szału. Odwróciłem głowę patrząc w kierunku kuchni i westchnąłem, już sekundę później poczułem jej dłonie na mojej twarzy, zmusiła mnie bym na nią popatrzył. Widok jej ciała, ta woń, to uczucie jej energii.. wszystko działało na mnie tak niezwykle.
-Jesteś piękna-rzekłem tak nagle. Czarnowłosa przygryzła wargę i spojrzała w dół, po chwili jednak ponownie popatrzyła na mnie. Chwyciłem ją w pasie i pociągnąłem do siebie szybko podnosząc, nie miała czasu na reakcję i pocałowałem ją.

-Kocham Cię-powiedziałem przerywając pocałunek. Cmoknąłem ją jeszcze w czoło, a następnie nadal mając ją na rękach, zaniosłem do kuchni gdzie dopiero wtedy postawiłem ją na ziemi.
-Na co masz ochotę?-zapytałem, a jej oczy błądziły po mnie. Uśmiechnąłem się i ująłem dłonią jej brodę i lekko ją pogładziłem.
-I na to przyjdzie pora-szepnąłem patrząc Sor w oczy, momentalnie na jej polikach powstały czerwone okręgi, wyglądała uroczo.
-To.. ponawiam pytanie. Na co masz ochotę, co byś zjadła?-zapytałem. Czarnowłosa nie odpowiedziała, ominęła mnie tylko i wyciągnęła z szafki naczynia oraz garnki.
-No dobrze-rzekłem tylko. W sumie podobało mi się, że będę mógł patrzeć na to jak moja ukochana gotuje. Usiadłem więc na jednym z krzeseł i pozwoliłem jej działać.
Po kilku minutach jednak wstałem, podszedłem do niej od tyłu kiedy akurat coś przyrządzała i trochę ją zaskoczyłem bowiem pojawiłem się przy niej bezszelestnie.

<Soraya?>
Dźwięk burczenia wydobywający się z brzucha Sor odepchnął mnie od myśli o tym wszystkim. Uśmiechnąłem się do niej patrząc jej prosto w oczy.
-To ja powinienem Ci za wszystko dziękować. Pokazałaś upadłemu, że można inaczej.. zmieniłaś mnie na lepsze. Dziękuję.-powiedziałem, a po chwili rękoma powędrowałem do odpięcia sukni balowej. Pomogłem jej się pozbyć sukni, a gdy stała tak w samej bieliźnie prze de mną.. Dostawałem szału. Odwróciłem głowę patrząc w kierunku kuchni i westchnąłem, już sekundę później poczułem jej dłonie na mojej twarzy, zmusiła mnie bym na nią popatrzył. Widok jej ciała, ta woń, to uczucie jej energii.. wszystko działało na mnie tak niezwykle.
-Jesteś piękna-rzekłem tak nagle. Czarnowłosa przygryzła wargę i spojrzała w dół, po chwili jednak ponownie popatrzyła na mnie. Chwyciłem ją w pasie i pociągnąłem do siebie szybko podnosząc, nie miała czasu na reakcję i pocałowałem ją.

-Kocham Cię-powiedziałem przerywając pocałunek. Cmoknąłem ją jeszcze w czoło, a następnie nadal mając ją na rękach, zaniosłem do kuchni gdzie dopiero wtedy postawiłem ją na ziemi.
-Na co masz ochotę?-zapytałem, a jej oczy błądziły po mnie. Uśmiechnąłem się i ująłem dłonią jej brodę i lekko ją pogładziłem.
-I na to przyjdzie pora-szepnąłem patrząc Sor w oczy, momentalnie na jej polikach powstały czerwone okręgi, wyglądała uroczo.
-To.. ponawiam pytanie. Na co masz ochotę, co byś zjadła?-zapytałem. Czarnowłosa nie odpowiedziała, ominęła mnie tylko i wyciągnęła z szafki naczynia oraz garnki.
-No dobrze-rzekłem tylko. W sumie podobało mi się, że będę mógł patrzeć na to jak moja ukochana gotuje. Usiadłem więc na jednym z krzeseł i pozwoliłem jej działać.
Po kilku minutach jednak wstałem, podszedłem do niej od tyłu kiedy akurat coś przyrządzała i trochę ją zaskoczyłem bowiem pojawiłem się przy niej bezszelestnie.

<Soraya?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz